Rząd nie chce pokazać raportu o pellecie. Idziemy po niego z ustawą w ręku
Ministerstwo Energii utajniło analizę dotyczącą cen pelletu. Musi być bardzo niewygodna dla obecnej władzy. Razem z Michałem Tabaką złożyliśmy więc wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Chcemy wiedzieć nie tylko, co jest w raporcie, ale przede wszystkim: kiedy resort dowiedział się, że na rynku pelletu może zrobić się źle i co zrobił z tą wiedzą.

Ta historia robi się coraz ciekawsza. Kilka dni temu Michał Tabaka, nasz redakcyjny spec od energetyki, opisywał na Bizblog.pl analizę rynku pelletu, którą posiada Ministerstwo Energii. Dokument przygotowała Polska Rada Pelletu. Ma dotyczyć cen tego paliwa w sezonie 2025/2026 i prognoz na sezon 2026/2027. Problem w tym, że nie wiadomo dokładnie, co w nim napisano.
Ministerstwo nie chce go bowiem pokazać. Razem z Michałem złożyliśmy więc do resortu dwa wnioski w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie ograniczamy się przy tym do żądania kopii samego raportu. Chcemy odtworzyć całą historię jego powstania i wykorzystania: kto zainicjował przygotowanie analizy, kiedy trafiła ona do ministerstwa, kto się z nią zapoznał i czy zawarte w niej prognozy miały wpływ na działania resortu. W tej historii właśnie te sprawy są naszym zdaniem najważniejsze.
Ministerstwo ma raport, ale uważa, że nie musimy go zobaczyć
Sprawę nagłośnił niezależny analityk rynku gospodarki odpadami Jacek Werder. Z odpowiedzi Ministerstwa Energii, którą otrzymał, wynika, że opracowanie przygotował podmiot prywatny, resort za nie nie zapłacił, a dokument nie stał się oficjalnym stanowiskiem ministerstwa. Resort określił go również jako materiał przeznaczony do użytku wewnętrznego.
Najważniejsze było jednak inne stwierdzenie. Ministerstwo napisało Werderowi, że dokument „nie stanowi informacji publicznej”. I właśnie z tym twierdzeniem chcemy się zmierzyć.
Ustawa o dostępie do informacji publicznej mówi, że informacją publiczną jest informacja o sprawach publicznych. Oczywiście nie oznacza to, że każdy dokument leżący na biurku urzędnika automatycznie musi zostać ujawniony. Sądy dopuszczają istnienie dokumentów wewnętrznych – roboczych materiałów służących wymianie informacji, zbieraniu danych czy przygotowaniu przyszłego stanowiska organu.
Samo nazwanie dokumentu „wewnętrznym” nie rozstrzyga jeszcze sprawy. I tu pojawia się zasadniczy problem. Ministerstwo Energii twierdzi, że analiza dotycząca cen i przyszłości rynku pelletu nie jest informacją publiczną. Jednocześnie mówimy o rynku paliwa grzewczego, którego wykorzystanie państwo od lat wspiera w ramach polityki wymiany źródeł ciepła i programów finansowanych z publicznych pieniędzy.
Dlatego chcemy wiedzieć, jaką rolę ten dokument naprawdę odegrał w ministerstwie.
Prywatny autor raportu nie kończy sprawy
Jednym z argumentów resortu jest to, że analizę przygotowała Polska Rada Pelletu, czyli podmiot spoza administracji. To ważne zastrzeżenie, ale w niczym nie przesądza, że dokument nie może być informacją publiczną. Sądy administracyjne zajmowały się już sporami dotyczącymi ekspertyz przygotowywanych przez zewnętrzne podmioty dla administracji. Z orzecznictwa wynika, że znaczenie ma między innymi to, w jakim celu dokument powstał i czy był wykorzystywany przy realizacji zadań publicznych. I dlatego nie pytamy tylko: „czy możecie wysłać nam raport?”.
Pytamy również, skąd się w ogóle wziął.
Kto poprosił o przygotowanie tej analizy?
W pierwszym wniosku żądamy pełnej wersji opracowania wraz z załącznikami, tabelami, wykresami i aneksami. Pytamy też o wiadomość lub pismo, którym Polska Rada Pelletu przekazała dokument resortowi, datę wpływu oraz sposób jego zarejestrowania. Drugi wniosek dotyczy ujawnienia kulis.
Pytamy Ministerstwo Energii, czy przygotowanie analizy nastąpiło na jego prośbę, zamówienie, zlecenie, sugestię albo w wyniku wcześniejszych uzgodnień z Polską Radą Pelletu. To ważne rozróżnienie.
Ministerstwo podkreślało wcześniej, że nie płaciło za przygotowanie raportu. Ale brak faktury nie odpowiada przecież na pytanie, czy ktoś z resortu poprosił branżę o przygotowanie takiej analizy.
Jeżeli tak było, chcemy zobaczyć korespondencję dotyczącą jej powstania. Pytamy również, czy ministerstwo określało zakres danych lub prognoz, które miały znaleźć się w raporcie, oraz czy samo przekazywało Polskiej Radzie Pelletu jakieś informacje. Najważniejsze pytania dotyczą jednak tego, co wydarzyło się później.
Co resort zrobił z tym, co przeczytał?
Pytamy wprost, czy raport został przeanalizowany przez pracowników Ministerstwa Energii oraz czy jego dane, prognozy, wnioski lub rekomendacje były wykorzystywane przy przygotowywaniu stanowisk, analiz, decyzji, projektów przepisów, odpowiedzi na interpelacje albo materiałów dla kierownictwa.
Chcemy wiedzieć również, czy dokument trafił do ministra, sekretarzy lub podsekretarzy stanu oraz czy po jego otrzymaniu odbywały się spotkania z Polską Radą Pelletu. To właśnie może być najważniejsza część całej historii.
Jeżeli raport wpłynął do resortu bez jego inicjatywy i nie był wykorzystywany przy wykonywaniu zadań publicznych, ministerstwo będzie miało mocniejszy argument za swoim stanowiskiem.
Jeżeli jednak analiza powstała po rozmowach z resortem, została przygotowana na jego prośbę, następnie trafiła do urzędników i była wykorzystywana w ich pracy, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
I dlatego pytamy o cały obieg dokumentu.
Chodzi o paliwo, na które Polacy wydają tysiące złotych
Rynek pelletu nie jest abstrakcyjnym problemem branży drzewnej. Państwo od lat wspiera wymianę źródeł ogrzewania, a kotły na biomasę stały się jednym z popularnych wyborów beneficjentów programu Czyste Powietrze. Tymczasem przed kolejnym sezonem grzewczym ceny dobrego pelletu mocno wzrosły.
Jeżeli więc Ministerstwo Energii wcześniej dostało analizę ostrzegającą przed wzrostem cen, problemami z dostępnością paliwa albo innymi napięciami na rynku, chcemy wiedzieć, jak na te informacje zareagowało.
ALBO DLACZEGO NIE ZAREAGOWAŁO.
Stwierdzenie „to nie jest informacja publiczna” nie kończy sprawy
Odpowiedź, którą wcześniej otrzymał Jacek Werder, ma znaczenie proceduralne. Ministerstwo nie stwierdziło bowiem, że raport jest informacją publiczną, ale nie może go ujawnić z powodu konkretnej ustawowej tajemnicy. Uznało, że dokument w ogóle nie jest informacją publiczną.
Jeżeli organ przyjmuje takie stanowisko, zwykle informuje o tym wnioskodawcę zwykłym pismem. Jeżeli jednak zainteresowany uważa, że urząd błędnie zakwalifikował dokument, może złożyć skargę na bezczynność do wojewódzkiego sądu administracyjnego.
Więcej wpisów o rynku pelletu
Sąd bada wtedy właśnie to, czy żądana informacja rzeczywiście podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej. Co ważne, w takich sprawach przed skierowaniem skargi do sądu nie trzeba wcześniej składać ponaglenia. Potwierdza to również orzecznictwo sądów administracyjnych z 2026 r. To oznacza, że stwierdzenie urzędu „to nie jest informacja publiczna” nie musi być ostatnim słowem.
A jeśli to informacja publiczna, ale objęta tajemnicą?
Jest jeszcze drugi wariant. Ministerstwo może uznać, że raport jednak jest informacją publiczną, ale niektórych informacji nie wolno ujawnić, na przykład ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Wtedy sytuacja wygląda inaczej. Art. 16 ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowi, że odmowa udostępnienia informacji publicznej przez organ władzy publicznej następuje w drodze decyzji.
Dlatego w naszych wnioskach zaznaczyliśmy, że jeśli tylko część raportu podlega ustawowemu ograniczeniu, oczekujemy udostępnienia pozostałej części po dokonaniu niezbędnych wyłączeń, a w zakresie odmowy – wydania formalnej decyzji. To ważne, bo od takiej decyzji przysługują środki prawne.
Na razie czekamy na odpowiedź
Nie przesądzam, że Ministerstwo Energii ma obowiązek ujawnić cały raport. To właśnie chcemy sprawdzić. Ale chcemy też uniknąć sytuacji, w której ważny dla obywateli dokument znika za jednym zdaniem: „materiał wewnętrzny”. W tej sprawie nie chodzi wyłącznie o to, czy zobaczymy konkretny PDF. Chodzi o znacznie prostsze pytanie. Polacy inwestowali w kotły na pellet, między innymi korzystając z publicznego wsparcia. Dziś mierzą się z wysokimi cenami paliwa. Jednocześnie Ministerstwo Energii posiadało analizę dotyczącą sytuacji na tym rynku i prognoz na kolejny sezon. Chcemy więc wiedzieć:
KIEDY RZĄD DOWIEDZIAŁ SIĘ, ŻE Z PELLETEM MOŻE BYĆ PROBLEM I CO ZROBIŁ Z TĄ WIEDZĄ
Jeżeli dostaniemy raport i odpowiedzi, pokażemy je czytelnikom. Jeżeli resort ponownie stwierdzi, że nie mamy prawa ich poznać, wtedy będziemy mieli kolejny etap tej historii.
Zdjęcie tytułowe: premier Donald Tusk i minister energii Miłosz Motyka na otwarciu rozbudowanej farmy Kleczew Solar & Wind.