REKLAMA

Szukasz pelletu na zimę? Wiem, gdzie go nie brakuje, a tona kosztuje 2000 zł

Rząd miał uspokoić sytuację na rynku pelletu, skończyło się na zapowiedziach. Ceny dalej rosną i końca tych podwyżek nie widać. A może warto w poszukiwaniu biomasy na opał wybrać się za granicę? Sprawdziłem i już znam odpowiedź na to pytanie. Najtaniej tonę kupimy za 1850 zł.

pellet-czyli-jedziemy-na-zakupy-do-czech-i-niemiec

Od tygodni rynek pelletu w Polsce toczy ta sama choroba: im bliżej sezonu grzewczego, tym mniej dostępnego jest surowca, który przez to też systematycznie drożeje. Obecnie trzeba mieć szczęście, żeby dobry i certyfikowany pellet kupić do 2500 zł. Coraz więcej za to jest ofert z „3’ z przodu. Na przykład w serwisie erli.pl ktoś wystawił na sprzedaż pellet za blisko 3300 zł. Puchną też systematycznie stawki na Allegro, gdzie do kupienia jest m.in. pellet drzewny Tartak Olczyk: 59 zł za jeden worek 15-kg. Zakup w ten sposób tony oznacza więc wydatek na poziomie blisko 4000 zł. A może być jeszcze drożej.

Według nieoficjalnych wypowiedzi ekspertów, z którymi rozmawiałem, cena pelletu drzewnego może wzrosnąć jesienią i zimą 2026/2027 do przedziału 3000–5000 zł. Zależy to od tego jak mroźną będzie ta zima - ostrzegał parę tygodni temu w serwisie X Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła.

Pellet: sprawdziłem ceny w Czechach

Drogo jest wśród ogłoszeń aukcyjnych, drogo jest też w składach opału. Dlatego zaczęły pojawiać się sugestie wskazujące, że tańszy pellet znajdziemy prędzej u naszych sąsiadów za granicą niż na rodzimym podwórku. Ponieważ od urodzenia mieszkam w województwie śląskim i wypady na zakupy do Czech znam od dziecka, to najpierw sprawdzam po ile jest pellet u naszych południowych sąsiadów. 

I znalazłem w ten sposób na przykład pellet wytwarzany z drewna świerkowego, sprzedawany w 15-kg workach. Każdy po 173 korony czeskie, czyli przy obecnym kursie to daje jakieś 31 zł za jeden worek. Kupując w ten sposób całą tonę wydam 2000 zł z lekkim okładem. Zerkam też na pellet ENplus A1, wytwarzany z produktów ubocznych tartaków w Chanovicach i Trhanowie. Cena? 13390 koron za paletę 1050 kg. Na polskie wychodzi po 2400 zł. 

Inny przykład: pellet TOP, z wysoką wartością opałową do 17 MJ/kg. Też jest sprzedawany w 15 kg workach, po 249 koron czeskich każdy, czyli po ok. 44–45 zł. W ten sposób uzbierana tona to już wydatek prawie 3000 zł. Na czeskich stronach oferujących opał na zimę znalazłem też pellet Premium Selection od Biomasa Partner Group, który produkowany jest w Polsce z trocin drzew iglastych. Wystawiony za 218 koron za jeden worek 15-kg. W ten sposób tonę kupimy za ok. 2600 zł.

A może za biomasą lepiej wybrać się do Niemiec?

A co dzieje się teraz z ceną pelletu u naszego zachodniego sąsiada? Okazuje się, że w Niemczech biomasa drzewna kontynuowała swój cenowy trend wzrostowy w sierpniu. W połowie drugiego miesiąca wakacji letnich średnia cena za tonę pelletu luzem wynosiła ok. 413 euro, czyli jakieś niecałe 1800 zł. W przypadku worków ta średnia stawka wyniosła ok. 482 euro (prawie 2100 zł). 

Niemcy jednak podkreślają, że popyt na systemy ogrzewania, oparte na pellecie, pozostaje ograniczony. Zgodnie z danymi Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Grzewczego: na 14 tys. nowych kotłów na biomasę w pierwszej połowie 2026 r. - 8500 to kotły na pellet. U nas za to rynek podpalił program Czyste Powietrze, w którym jeszcze w kwietniu br. (ostatnie dostępne dane) aż 79 proc. beneficjentów wnioskowała o dofinansowanie do kotłów na biomasę.

Niemieccy eksperci twierdzą tym samym, że u nich sytuacja na rynku pelletu będzie taka sama, jak rok temu, kiedy byliśmy świadkami utrzymującego się wzrostu cen pelletu do października. Obecnie jest już drożej niż w sierpniu. Teraz średnia cena pelletu drzewnego w Niemczech wynosi ok. 425 euro za 1000 kg, czyli ok. 1840 zł. 

Pamiętaj o kosztach dostawy

Wychodzi więc na to, że pellet sprzedawany w Polsce jest co najmniej o tę paręset złotych droższy niż w Czechach, czy w Niemczech. Ale trzeba jeszcze do tego doliczyć koszt dostawy. Albo paliwa, jeżeli planowalibyśmy się wybrać do jakiegoś składu opału, zlokalizowanego stosunkowo niedaleko granicy. Mnie na przykład od składu opału w czeskiej miejscowości Unicov dzielą ok. 200 km. 

Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Przy średnim spalaniu 7–8 litrów na sto kilometrów oznacza to konieczność zakupienia ok. 15 litrów benzyny. Licząc 7,50 zł za litr wychodzi ok. 112 zł. W jedną stronę, czyli razy dwa. W sumie więc do wyszukanej ceny peletu sam muszę doliczyć ok. 220–230 zł. Mimo tego wychodzi na to, że taka zagraniczna wyprawa za pelletem dalej może się opłacać, porównując do coraz wyższych cen peletu w Polsce.

Ale może być też wszystko na granicy. Stawki różni kwota, którą i tak będziemy musieli wydać albo na transport albo za dostawę. Zakup zagraniczny pelletu nie jest więc głupi, ale lepiej wcześniej wszystko dokładnie dwa razy policzyć. Bo na koniec nasz plan oszczędnościowy na sezon grzewczy może uderzyć w nas samych ze zdwojoną siłą. 

fot. FotoDax/Shutterstock

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.