Revolut przez lata działał w Stanach Zjednoczonych na pół gwizdka - oferował usługi, ale bez pełnych uprawnień bankowych. To ma się zmienić. Firma złożyła właśnie wnioski do dwóch kluczowych amerykańskich regulatorów OCC i FDIC o przyznanie licencji bankowej dla Revolut Bank US. Procedury licencyjne w USA potrafią jednak ciągnąć się miesiącami.

Revolut do tej pory współpracował z partnerami bankowymi, żeby móc oferować swoje usługi Amerykanom. To ograniczało zarówno tempo rozwoju produktów, jak i możliwości biznesowe.
Własna licencja zmienia wszystko. Po pierwsze, Revolut zyskałby bezpośredni dostęp do systemów płatniczych Fedwire i ACH - czyli mógłby przesyłać pieniądze szybciej i taniej. Po drugie, mógłby samodzielnie oferować kredyty osobiste i karty kredytowe, co otwiera zupełnie nowe źródła przychodów. Po trzecie, depozyty klientów byłyby objęte gwarancją FDIC - to w USA bardzo istotny argument dla konsumentów.
Do tego dochodzi kwestia operacyjna:
Revolut działałby pod jednolitym federalnym nadzorem we wszystkich 50 stanach jednocześnie
Obecnie dostosowuje się do przepisów w każdym stanie osobno.
Szefem Revoluta na USA został Cetin Duransoy z 20-letnim doświadczeniem w branżach technologicznej, płatniczej i finansowej. Wcześniej kierował amerykańskim oddziałem Raisin. Przed tym pracował w Capital One i Visa.
Czytaj więcej o Revolucie:
USA to element globalnej układanki
Revolut uruchomił też działalność bankową w Meksyku, uzyskał licencję płatniczą w Indiach, otrzymał wstępną licencję w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i otworzył nową siedzibę w Londynie. Firma działa już na 40 rynkach i zapowiada wejście na kolejne 30 do 2030 roku. Wszystko to, aby dobić do 100 milionów klientów do połowy 2027 roku.
W tle jest też kontekst finansowy: w listopadzie 2025 roku Revolut przeprowadził wtórną ofertę akcji, która wyniosła jego wycenę do 75 miliardów dolarów, plasując go w gronie najcenniejszych prywatnych spółek technologicznych na świecie.



















