REKLAMA

Pracownicy Dino lądują na L4 od psychiatry. Związkowcy żądają powołania komisji

Związkowcy przywołują relacje pracowników Dino, które mrożą krew w żyłach. I czekają na ustalenia w tej sprawie Państwowej Inspekcji Pracy. Sam sieć zaś uparcie milczy w sprawie stawianych zarzutów.

dino-z-komisja-antymobbingowa-takie-sa-zadania-zwiazkowcow
REKLAMA

Przybywa doniesień o fatalnym traktowaniu pracowników przez sieć Dino. Pani Anna wspomina w social mediach, że o zwolnieniu z pracy dowiedziała się dopiero w dniu, w którym kończyła jej się umowa na czas określony. Taką niespodziankę dostała od Dino tuż przed majówką. 

Nie ma podejścia ludzkiego. Chora do pracy przychodziłam, to tak mi pięknie podziękowano - przekonuje internautka.

REKLAMA

Z kolei pani Ewelina zwraca uwagę na złośliwość kierowniczek regionalnych w sklepach Dino. Jednej z nich miało nie spodobać się to, że niedoszła pracownica przed podjęciem pracy przeprowadzała się.

Miałam wszystkie badania medycyny pracy itp. Ale i tak kierowniczka nie chciała mi dać pracy, na którą już miałam papiery - twierdzi.

Zegar tyka: 21 dni na odwołanie

Wszystkie takie sygnały starają się wyłapywać związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy, którzy oferują w tym zakresie pomoc nie tylko swoim członkom. 

Firma zwalniała i nadal zwalnia ludzi „zapominając” o obowiązkowych konsultacjach. To nie jest przypadek, to świadomy system stosowany przez władze Dino Polska - przekonuje OPZZ Konfederacja Pracy.

REKLAMA

Związkowcy wskazują na konkretne przepisy prawa i przypominają, że przy zamiarze zwolnienia pracownika w pierwszej kolejności trzeba wystąpić do organizacji związkowej z zapytaniem czy będzie reprezentowała jego interesy. Pominiecie tej procedury, jak przekonuje OPZZ Konfederacja Pracy, pozwala żądać przywrócenia do pracy lub odszkodowania. Tyle tylko, że liczy się czas.

Zegar tyka dla każdego indywidualnie. Na złożenie odwołania do Sądu Pracy masz dokładnie 21 dni od dnia, w którym dostałeś wypowiedzenie! Jeśli ten termin minie, zablokujesz sobie drogę do walki. Dlatego liczy się szybka reakcja - tak związkowcy zwracają się do pracowników sklepów Dino.

REKLAMA

Dino zwalnia i milczy

Warto w tym miejscu przypomnieć historię pani Karoliny, która w zabrzańskim sklepie Dino przepracowała blisko cztery lata. Nie tak dawno była na urlopie, ale i tak przyjechała do sklepu, by wspomóc koleżanki biorące udział w strajku ostrzegawczym. Niedługo potem wręczono jej wypowiedzenie z pracy. Oficjalny powód? Zastawienie ciągów komunikacyjnych stojakami na kwiaty. 

REKLAMA

Związkowcy obiecują, że tak tej sprawy nie zostawią. I zbierają dodatkowe informacje. Wynika z nich, że sytuacja w sklepie Dino przy ul. Limanowskiego w Zabrzu już od dawna woła o pomstę do nieba. Według relacji pracowników podczas jednego z zalań sklepu woda stała nie tylko na sali sprzedażowej, ale również przy stoisku mięsnym i w pobliżu urządzeń podłączonych do prądu. Klienci mieli brodzić w wodzie, na sklepie brakowało oznaczeń o śliskiej nawierzchni, a załoga obsługiwała stoiska w przemoczonym obuwiu.

Więcej o Dino przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Pracownicy z zabrzańskiego marketu mają też skarżyć się na wymagania w sprawie wysyłania zdjęć i potwierdzeń wykonania zadań, czy też na bezpodstawne odmowy dotyczące urlopu na żądanie. Z kolei osoby kierujące zmianą podobno były publicznie krytykowane i obwiniane za braki kadrowe.

Pracownicy przyznają, że po rozmowach z przełożoną płakali, żyli w permanentnym stresie i bali się przychodzić do pracy. Efekt? Część z nich wylądowała na zwolnieniach lekarskich od psychiatry - twierdzi OPZZ Konfederacja Pracy.

REKLAMA

Związkowcy już złożyli do Zarządu Dino Polska pilny wniosek o powołanie komisji antymobbingowej. Przypomnijmy, że redakcja Bizblog.pl wysłała do spółki zapytania w tej sprawie. Do tej pory nie doczekaliśmy się żadnej odpowiedzi. 

Fot. Pol Badger/Shutterstock

REKLAMA
Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA