REKLAMA

Złoto przebiło 4500 dolarów. Azja przejmuje rynek, a USA tonie w długu

Gdy widzę, jak banki centralne uciekają od dolara, a złoto przebija 4500 dol., to nasuwa mi się jeden wniosek: centrum handlu złotem przenosi się do Azji. Dlaczego amerykański dług napędza ten rajd? Już wam tłumaczę.

Dług USA bije rekordy, a złoto przebija 4500 dol.

Obecne zawirowania na światowych rynkach finansowych obnażają głębokie pęknięcia w dotychczasowym systemie monetarnym. Przekroczenie przez USA astronomicznej bariery 40 bln dol. długu oraz gwałtowny wzrost kosztów jego obsługi stawiają inwestorów przed nową rzeczywistością.

Reakcją globalnego kapitału na te turbulencje jest nie tylko odwrót od dolara, ale przede wszystkim dynamiczny transfer ciężkości rynku złota z zachodnich parkietów makroekonomicznych w stronę fizycznego popytu generowanego przez azjatyckie banki centralne oraz nowe huby finansowe na Wschodzie.

Dług USA przekroczył 40 bln dol.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota, zauważa, że bezpośrednim zapalnikiem dla tak gwałtownego wzrostu cen kruszcu stała się narastająca presja na amerykańskim rynku długu skarbowego.

Dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekroczył granicę 40 bln dol., a sam roczny koszt jego obsługi (odsetki) przekroczył rekordowy poziom 1 bln dol. Sytuacja ta wywołała niepokój wśród globalnych inwestorów, którzy zaczęli domagać się wyższej premii za ryzyko trzymania długoterminowych papierów dłużnych USA – mówi.

Ekspert twierdzi, że w efekcie rentowność 30-letnich obligacji skarbowych gwałtownie skoczyła w sierpniu do najwyższych poziomów od blisko dwóch dekad (powyżej 5,3 proc.). Odpowiedzią Waszyngtonu była interwencja Departamentu Skarbu.

Sekretarz Skarbu Scott Bessent ogłosił drastyczne zwiększenie programu skupu własnych obligacji długoterminowych (tzw. treasury buybacks) do poziomu co najmniej 4 mld dol. w skali pojedynczej operacji.

Skup obligacji przez Departament Skarbu nie jest klasycznym dodrukiem pieniądza (luzowanie ilościowe, quantitative easing, QE) – nie zwiększa całkowitej ilości pieniądza w obiegu, jednak uwalnia zamrożone środki. Poprzez ściąganie z rynku długoterminowego długu i finansowanie go krótkoterminowymi bonami, Departament Skarbu sztucznie zbił rentowność 30-letnich obligacji z 5,3 proc. do 5,18 proc. – wyjaśnia Michał Tekliński.

Dla rynków jest to jednoznaczny sygnał, że władze USA będą manipulować rynkiem długu, by zapobiec jego pęknięciu, co drastycznie obniżyło realne stopy procentowe i osłabiło dolara.

Wschód buduje nowy rajd na rynku złota

Ekspert wskazuje, że niezwykle wymownym faktem ostatniej fali wzrostowej był sposób, w jaki rynek złota zareagował na publikację protokołu lipcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej (FOMC Minutes).

Zapiski ujawniły silny podział wewnątrz Komitetu (głosowanie 9:3) oraz rosnące obawy bankierów centralnych o utrwalenie się presji inflacyjnej, co w klasycznych warunkach powinno wywołać spadek cen aktywów niezwracających odsetek.

Złoto całkowicie zignorowało jastrzębi wydźwięk zapisków Fedu. Inwestorzy uznali, że w starciu między jastrzębią retoryką Fedu a fizyczną koniecznością ratowania rynku długu przez Departament Skarbu, to właśnie ta druga siła wyznacza realne warunki finansowe – ocenia Michał Tekliński.

Podczas gdy rynki zachodnie reagują na impulsy czysto finansowe i makroekonomiczne, trwałe fundamenty pod obecny rajd budowany są na Wschodzie. Opublikowane raporty World Gold Council za II kwartał potwierdziły masowy popyt fizyczny ze strony banków centralnych oraz inwestorów detalicznych w Azji.

Ludowy Bank Chin (PBoC) ponownie zwiększa tempo akumulacji. Tylko w samym lipcu sprowadził do swoich rezerw ponad 20 ton kruszcu (w tym znaczące dostawy realizowane bezpośrednio z rynku londyńskiego) – komentuje Michał Tekliński.

Według niego taka skala zakupów doprowadziła do zjawiska supply squeeze przy braku fizycznej podaży po stronie sprzedających na giełdach w Londynie i Nowym Jorku, wygenerowało to pionowy skok cenowy.

Więcej wiadomości na temat pieniędzy można przeczytać w Bizblog Spider's Web

Hongkong i Singapur walczą o miano azjatyckiej stolicy złota

Dynamiczny wzrost znaczenia Azji rodzi jednocześnie rywalizację o miano głównego azjatyckiego centrum handlu metalami szlachetnymi, pomiędzy Hongkongiem a Singapurem. 

Hongkong wykorzystuje bezpośrednią bliskość geograficzną i polityczną z chińskim rynkiem kontynentalnym. Buduje unikalny system rozliczeniowo-skarbcowy (m.in. program Delivery Connect z giełdą w Szanghaju), opierając handel na rozliczeniach w juanie i napędzając proces dedolaryzacji – tłumaczy ekspert rynku złota.

Z kolei Singapur pozycjonuje się jako neutralny, bezpieczny port („Szwajcaria Wschodu”) dla prywatnego kapitału z Globalnego Południa i Bliskiego Wschodu. Rozwija zaawansowane usługi skarbcowe i powiernicze dla zagranicznych banków centralnych.

Zdaniem ekspertów Światowej Rady Złota, rynek azjatycki jest na tyle duży i chłonny, że oba te huby z powodzeniem mogą współistnieć obok siebie, uzupełniając się. 

Wybicie bariery 4500 dol. za uncję złota wyznacza nowy rozdział w globalnym systemie finansowym. Rynek wyraźnie daje do zrozumienia, że tradycyjny dług państwowy przestaje być traktowany jako aktywa wolne od ryzyka.

Nadchodzące sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole (27–29 sierpnia) oraz zaplanowane przemówienie Kevina Warsha będą kluczowym testem dla relacji między polityką monetarną a fiskalną USA. Jeśli Fed potwierdzi niemożność dalszego zacieśniania polityki w obliczu kryzysu dłużnego, rajd na złocie i srebrze może zyskać kolejne potężne paliwo – podsumowuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota.

Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.