Nauka w 100 proc. zdalna, szkoły zamknięte. Jak wam się podoba ten pomysł?
Polacy przyzwyczaili się już do nowych form nauczania – nauki online i korzystania z aplikacji, ponieważ po pandemii stały się one codziennością wielu szkół oraz domów. Z najnowszego badania przeprowadzonego przez ClickMeeting wynika, że 47 proc. osób uważa, że korepetycje oraz zajęcia edukacyjne online, mogą być równie skuteczne, jak te prowadzone stacjonarnie. Jedynie 5 proc. chciałoby, aby nauka zdalna w pełni zastąpiła tą tradycyjną. A wy, za jaką formą nauczania jesteście?
Matura bez obowiązkowej matematyki? Miliony uczniów odetchnęłoby z ulgą
EduNav zaprasza do udziału w badaniu na temat stosunku Polaków do matematyki. Osoby, które wezmą udział w badaniu otrzymają darmowy dostęp do platformy do końca 2023 r. Z danych zebranych przez twórców EduNav wynika, że tylko jedna czwarta uczniów jako ulubioną formę nauki tego przedmiotu wskazuje naukę w szkole. Na problemy z nauczaniem matematyki kilka lat temu zwracała uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Sugerowała wręcz odstąpienie od obowiązkowego egzaminu maturalnego z tego przedmiotu.
Czterodniowy tydzień w szkole i krótsze lekcje? Polacy luzują szelki ws. edukacji dzieci
Czy polski system edukacji wymaga zmian? Niejeden Polak zakrzyknie, że tak i to natychmiast. Były już propozycje na to, by odciążyć plecaki dzieci i zostawiać książki w szkole. Były też i takie, aby nauczyciele nie zadawali prac domowych. Teraz pojawiły się nowe pomysły.
Wielki powrót nauki zdalnej. Gotowi na powtórkę koszmaru?
To jedna z tych najmniej fajnych pamiątek po pandemii. Nauki zdalnej nie lubił nikt: ani uczniowie, ani rodzice i nauczyciele też nie. Resort edukacji nawet potykał się o własne nogi, tylko żeby nie wysyłać uczniów znowu do domu. Ale niestety, mamy złe wieści dla ministra Czarnka. Lekcje prowadzone w domach właśnie wracają do łask. Tyle tylko, że tym razem uczniów i studentów ze szkół nie wygania żaden wirus. Winne temu są bardzo wysokie rachunki za energię.
Koniec z darmową edukacją? Albo zapłacisz 200-300 zł, albo zabieraj dziecko o 13.00
Samorządowcy już nie dają rady. Subwencje oświatowe, które dostają od rządu, nie wystarczają, budżet im się nie spina, dlatego zaczynają sięgać po szantaż: albo rodzice będą dopłacać do publicznej edukacji swoich dzieci po 200-300 zł rocznie, albo szkoła będzie realizowała okrojony program, a pracujący rodzice będą w kropce, bo przyjdzie im odbierać dzieci ze szkoły w samym środku dnia pracy. Pytanie tylko, kogo chcą szantażować – rodziców czy rząd?