Szef Ryanaira pastwi się nad naszą sztandarową inwestycją. Prezes CPK nie wytrzymał, za chwilę będzie przepraszał na kolanach
Prezes grupy Ryanair Michael O’Leary po raz kolejny włożył kij w mrowisko, odnosząc się do idei budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Opinia Irlandczyków o nowym megaporcie pod Baranowem jest oczywiście negatywna, O’Leary od dawna nie szczędzi słów krytyki, określając CPK mianem idiotyzmu. Niestety budowniczowie lotniska gładko wchodzą w te tory dyskusji. Szkoda, bo jak pokazuje praktyka za chwilę mogą tego samego Ryanaira błagać o pomoc.
Linie w Europie odwołują loty, a szef Ryanaira się cieszy: podniesiemy ceny biletów
W trakcie pandemii nie dość, że ubyło nam z rynku trochę przewoźników, to jeszcze ci, którzy zostali, są trapieni problemami z brakiem załogi. Ryanair chwali się w tym czasie, że nie zwalniał ludzi w trakcie kryzysu, dlatego teraz lata jak przed covidem. I jest tylko jeden haczyk: Michael O’Leary zamierza skorzystać z sytuacji i podnieść ceny biletów. (Fot. World Travel & Tourism Council/Flickr.com/CC BY 2.0)
Szefowi Ryanaira coś się pokićkało w obliczeniach. Teraz rozda bilety za półdarmo
Latanie samolotem miało być w tym roku pieruńsko drogie, bo turyści rwą się do podróżowania, a liczba miejsc, którymi dysponują linie lotnicze po pandemii, jest mocno ograniczona. Tak przynajmniej twierdził w ubiegłym roku szef Grupy Ryanair Michael O’Leary. Może i słusznie twierdził, ale nie pomyślał o jednym – nowym wariancie koronawirusa, który z powrotem paraliżuje branżę lotniczą. (fot: David Precious/flickr.com/CC BY 2.0)
Ryanair ma dość Polski. Tanie linie szykują masową likwidację połączeń z polskich miast
Możemy być pewni, że O’Leary to ostatnia osoba, która podchodziłaby bojaźliwie do prowadzenia biznesu. Jeżeli więc menedżer Ryanaira, idąc w ślady Wizzaira, tnie połączenia, to znaczy, że przeczuwa potężne kłopoty – pisze Adam Sieńko.
Duże biuro podróży idzie w ślady Ryanaira. Teraz za każdą głupotę będziemy płacić osobno
Pandemia sprawiła, że specyficzny model biznesowy Ryanaira stał się wyjątkowo atrakcyjny. Po co kazać płacić klientowi raz a dobrze, skoro można mu zaoferować niższą cenę. A następnie zaskoczyć szeregiem dopłat, bez których uiszczenia podróż staje się drogą przez mękę. Na pomysł skopiowania polityki lowcostu wpadło właśnie biuro turystyczne TUI.