Rekordowa cena gazu. Europa szykuje się na trudną zimę
Gaz ziemny w Europie ostatni raz tak drogi był w grudniu 2022 r. To już teraz przekłada się na wyższe rachunki dla gospodarstw domowych. Coraz częściej padają ostrzeżenia, że nie będzie innego wyjścia, jak tylko ograniczyć zużycie błękitnego paliwa.

Obecnie za jedną megawatogodzinę gazu ziemnego na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla błękitnego paliwa, trzeba zapłacić już prawie 100 euro. Ostatni raz gaz ziemny w Europie był taki drogi cztery lata temu, w grudniu 2022 r. Rok temu o tej porze, pod koniec października 2025 r., obowiązywała stawka na poziomie ok. 31 euro. To wzrost na poziomie ok. 219 proc. raptem w 12 miesięcy. Dla analityków żadną tajemnicą nie są przyczyny takiego stanu rzeczy, czyli konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada - istotnej szczególnie dla rynku ropy naftowej i gazu ziemnego - Cieśniny Ormuz. Zdecydowanie bardziej zagadkowe jest to, w jaki sposób Europa ma z tej gazowej pułapki wyjść. Coraz częściej mówi się o konieczności ograniczenia zużycia gazu.
Wielkość produkcji energii z wiatru oraz temperatury zdecydują o tym, jak dotkliwy będzie niedobór gazu w Europie tej zimy i jak wysokie osiągną ceny. Ograniczenie popytu pozostaje najważniejszym narzędziem, na które Europa ma realny wpływ - przekonuje w rozmowie z Euronews Ana Maria Jaller-Makarewicz, główna analityczka ds. energii w Europie z Instytutu Ekonomiki Energii i Analiz Finansowych (IEEFA).
Gaz ziemny, czyli Europa musi ograniczać popyt
Chociaż do szczytów cenowych z sierpnia 2022 r., kiedy 1 MWh gazu ziemnego wyceniana była na ponad 340 euro, nam jeszcze bardzo daleko, to i tak sytuacja na rynku błękitnego paliwa w Europie jest nie do pozazdroszczenia. Z oczywistych powodów. Jak wylicza think tank Bruegel, w 2025 r. skroplony gaz ziemny stanowił ok. 8 proc. całego importu LNG do Europy.
A za chwilę europejski wolumen gazowy skurczy się jeszcze bardziej. Od stycznia 2027 r. bowiem zacznie obowiązywać unijny zakaz dla importu rosyjskiego LNG. To może wymusić ograniczenia popytu.
Z obliczeń wynika, że UE może być zmuszona do ograniczenia zużycia gazu o około 7 proc. w porównaniu z ubiegłą zimą - twierdzi Ana Maria Jaller-Makarewicz.
W latach 2021–2025 popyt na gaz ziemny w UE spadł o 17,7 proc. Ale obecna sytuacja jednoznacznie wskazuje, że Europa musi jeszcze bardziej zacisnąć w tej sprawie pasa. Stąd sugestia o stworzenie przez Brukselę możliwości dla poszczególnych krajów członkowskich.
Każdy nowy projekt z zakresu energii odnawialnej, system magazynowania energii czy modernizacja sieci przesyłowej przyczyniają się do zmniejszenia zależności Europy od gazu - akcentuje Jaller-Makarewicz.
Coraz wyższe rachunki dla gospodarstw domowych
Na razie wiadomo, że jest drogo. Cena gazu ziemnego przekłada się dla wielu unijnych gospodarstw domowych na wyższe rachunki za ogrzewanie. Jak wynika ze wskaźnika Household Energy Price Index, opracowywanego przez Energie-Control Austria, MEKH oraz VaasaETT, średni koszt gazu dla odbiorców indywidualnych w stolicach państw UE na początku września wynosił 11,9 eurocenta za kilowatogodzinę, co oznacza wzrost o 12 proc. w porównaniu z lutym.
Tym samym, jak wylicza Euronews, dla typowego gospodarstwa domowego ogrzewanego gazem, które od listopada do marca zużyje ok. 10 tys. kilowatogodzin błękitnego paliwa - oznacza to wzrost kosztów energii o ok. 600 euro. Biorąc zaś pod uwagę średnią stawkę podatku VAT na poziomie 20 proc. - to obciążenia może wrosnąć nawet do ok. 715 euro, czyli przy obecnym kursie niecałe 3150 zł. Jak można zaradzić tym podwyżkom?
Z jednej strony mówi się instrumentach rządowych (stała cena, taryfy regulowane), a z drugiej o inicjatywach samych gospodarstw domowych. Niektórzy uważają, że obniżenie temperatury na termostatach tylko o jeden stopień może oznaczać nawet 10 proc. oszczędności na rachunkach za energię
Trzeba zwiększyć własne wydobycie
Sytuacja na europejskim rynku gazu ziemnego dodatkowo komplikuje stan zapasów błękitnego paliwa. Obecny średni stan wypełnienia unijnych magazynów gazu (na 28 październik) wynosi niecałe 75 proc. Jak zauważa IEEFA: to najniższy wynik od czasu prowadzenia takich pomiarów, czyli od 2011 r. Tylko w ostatnich latach było z tymi gazowymi zapasami znacznie lepiej. Pod koniec października 2025 r. magazyny wypełnione były w blisko 83 proc.; dwa lata temu o tej porze - w ok. 95 proc.; a trzy lata temu - w ok. 98 proc.
Więcej o gazie ziemnym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Niepokoi jeszcze jedna rzecz. Chodzi o to, że wzrost tych gazowych rezerw w ostatnim czasie po prostu ustał. Euronews podaje, że w tygodniu kończącym się 24 października dzienne zmiany oscylowały wokół zera. Co gorsza: niektóre kraje już zaczęły czerpać ze swoich magazynów gazu. Dlatego zdaniem firmy analitycznej Wood Mackenzie od koniec marca 2027 r. unijne magazyny wypełnione będą tylko w 17–20 proc. Zaciskanie pasa może nie pomóc. Trzeba też maksymalizować własne wydobycie. Na przykład norweski koncern energetyczny Equinor intensyfikuje poszukiwania złóż gazu ziemnego na Morzu Barentsa.
Nie sądzę, aby zabrakło gazu, ale wysokie i bardzo zmienne ceny to kwestia, na której Europa powinna się skupić - komentuje Anders Opedal, dyrektor generalny Equinor, cytowany przez Montel News.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.