Gaz zdrożał o ponad 160 proc. Może być jeszcze gorzej
Cena gazu zbliża się do najwyższych poziomów od prawie czterech lat. I może być jeszcze gorzej. Wystarczy, że pogoda zafunduje nam powtórkę z zeszłorocznej zimy i Europę ponownie wezmą w kleszcze siarczyste mrozy.

Nic nie wskazuje na rychłe odblokowanie Cieśniny Ormuz i przywrócenie dawnych dostaw LNG. Tymczasem w Europie nadchodzi wyraźnie ochłodzenie, co będzie wiązać się z większym zapotrzebowaniem energetycznym. I widać to dobrze po cenie gazu, która na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla błękitnego paliwa, osiąga obecnie poziom ponad 81 euro za jedną megawatogodzinę.
Za chwilę pobijemy wynik z połowy września (ponad 82 euro za 1 MWh). Ostatni raz tak wysokie stawki były prawie cztery lata - w listopadzie 2022 r. O tym, jak dzisiaj jest drogo, można też przekonać się porównując obecną cenę gazu do tej sprzed roku, kiedy megawatogodzina wyceniana była na ok. 31–32 euro. Mówimy więc o wzroście na poziomie ok. 161 proc. w 12 miesięcy.
Cena gazu w Europie zależy od tego, jak mroźna będzie zima
Chociaż wysoka cena gazu w kontekście sezonu grzewczego nie napawa zbyt optymistycznie, to Komisja Europejska uspokaja i twierdzi, że unijny system gazowy jest wystarczająco elastyczny, by zaspokoić zapotrzebowanie tej zimy. Ale za sznurki i tak będzie pociągać aura.
Wielkość importu LNG do UE będzie zależeć przede wszystkim od temperatur zimą i ich wpływu na zapotrzebowanie na gaz. Decyzja o tym, czy importować LNG, czy pobierać gaz z magazynów, należy ostatecznie do rynku - czytamy w komunikacie Komisji Europejskiej, po posiedzeniu grupy koordynacyjnej ds. gazu.
Tymczasem Instytut Ekonomii Energii i Analiz Finansowych wylicza, że w okresie od listopada do marca pobór gazu z magazynów może dostarczyć na rynek mniejsze ilości surowca niż minionej zimy, co potencjalnie wymusi redukcję popytu o 14 mld m sześc. błękitnego paliwa rok do roku. Nie bez znaczenia jest też zakaz importu rosyjskiego LNG, który wejdzie w życie już w styczniu 2027 r.
Zakończenie sezonu zimowego z niskim poziomem zapasów wiązałoby się również z koniecznością ich znacznego uzupełnienia latem, co ponownie podbiłoby ceny - czytamy w opracowaniu IEEFA.
Uzależnienie od magazynów gazu swoje kosztuje
Nic więc dziwnego, że wszystkie oczy zwrócone są w kierunku unijnych magazynów gazu, które obecnie (stan na 11 października) wypełnione są średnio w ok. 73 proc. To najniższy poziom odnotowany o tej porze roku od początku pomiarów w 2011 r. Pokrycie zaś niedoboru przez dodatkowy import gazu kosztowałoby 3 mld euro.
Ze względu na wzrost ceny gazu spowodowany konfliktem zbrojnym między USA a Iranem, koszt ten jest o 12 proc. wyższy, niż wyniosłaby cena takiej samej ilości surowca w 2025 r. - zaznacza raport IEEFA.
Więcej o cenie gazu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Tym samym, jak zauważają analitycy, zwiększone uzależnienie od magazynów gazu stało się dla Europy istotnym obciążeniem finansowym. To nie jest tylko i wyłącznie kwestia obecnych poziomów cen, ale również tych, które będą obowiązywać w przyszłym roku.
Zakończenie sezonu zimowego z niskim poziomem zapasów wiązałoby się również z koniecznością ich znacznego uzupełnienia latem, co ponownie podbiłoby ceny - nie ma wątpliwości IEEFA.
Polska nie musi martwić się o zapasy gazu?
A jak na tak rozdygotanym rynku gazu znajduje się Polska? W analizie Europejskiej Sieć Operatorów Systemów Przesyłowych Gazu (ENTSOG) nasz kraj w każdym z przyjętych scenariuszy utrzymuje zapas powyżej obecnego obowiązkowego limitu, czyli minimalnie 37 proc. napełnienia. Ale trzeba uważać coraz bardziej na pogodę.
Spodziewane jest spore ochłodzenie w Europie, więc prawdopodobnie przewaga odbioru gazu nad zatłaczaniem będzie wyraźna - przekonuje w serwisie X Tomasz Włodek, analityk rynku gazu ziemnego z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.