Pompy ciepła wracają do łask. Drogi gaz robi swoje
Chociaż po tym, jak we wrześniu przez Cieśninę Ormuz przepłynęło dwa razy więcej transportowców LNG niż jeszcze w sierpniu i trochę powiało optymizmem, to ryzyko geopolityczne wywiera cały czas presję na rynek gazu. A to jest sprzedażową dźwignią dla pomp ciepła w Europie.

Niestety, na razie rozmowy między Teheranem a Waszyngtonem nie przebiegają na tyle optymistycznie, żeby można było na poważnie myśleć przynajmniej o czasowym zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie. A mimo to coś się zmienia. Z danych firmy Kpler, monitorującej ruch jednostek pływających, wynika, że we wrześniu z Cieśniny Ormuz wypłynęło piętnaście statków przewożących łącznie 1,4 mld m sześc. LNG. W sierpniu było ich ledwie sześć. Dziewięć jednostek pochodziło z Kataru, a sześć ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Czy to oznacza, że rynek gazu ziemnego może w końcu odetchnąć z ulgą? Niekoniecznie.
Producenci z Kataru i ZEA wydają się coraz bardziej skłonni do sprawdzania zdolności Iranu do blokowania handlu w tej cieśninie - komentuje dla Montel News Giovanni Bettinelli, analityk rynku gazu w firmie doradczej GFB Insight z siedzibą w Dubaju.
Błękitne paliwo dalej pozostaje drogie w Europie, a stan wypełnienia magazynów gazu przed zimą pozostawia ciągle wiele do życzenia. W efekcie znowu zyskują pompy ciepła.
Drogi gaz oznacza więcej pomp ciepła
Obecnie jedna megawatogodzina gazu ziemnego wyceniana jest na holenderskiej giełdzie na mniej niż 70 euro. To mniej od niedawnych szczytów z połowy września, kiedy 1 MWh kosztowała więcej niż 82 euro, ale też ciagle zdecydowanie więcej niż rok temu o tej porze, kiedy cena gazu była na poziomie mniej niż 31 euro. Z kolei unijne magazyny gazu są teraz wypełnione w ok. 71 proc., co jest najgorszym wynikiem od lat.
Rynek gazowy znajduje się pod bardzo podobna presję, jak miało to miejsce w 2022 r., kiedy Europa znalazła się w kleszczach kryzysu energetycznego, napędzanego manipulacjami Gazpromu jeżeli chodzi o dostawy gazu. Na szczęście o cenie na poziomie 200–300 euro za 1 MWh gazu na razie możemy zapomnieć. Ale tak samo, jak cztery lata temu widać wyraźnie inny efekt zawirowań geopolitycznych na rynkach energetycznych. Chodzi o sprzedaż pomp ciepła w Europie.

Z nowych danych Europejskiego Stowarzyszenia Pomp Ciepła (EHPA) wynika, że w pierwszej połowie 2026 r. sprzedaż pomp ciepła do budynków mieszkalnych w 12 krajach europejskich wzrosła o 11 proc. Sprzedano około 1 163 000 urządzeń, podczas gdy w analogicznym okresie 2025 r. było ich 1 048 000 sztuk.
Europa kończy z uzależnieniem od toksycznego, kosztownego narkotyku pochodzącego od niepewnych dostawców – gazu. Im szybciej energia elektryczna stanie się najbardziej przystępnym cenowo rozwiązaniem, tym szybciej uwolnimy się od tego nałogu - twierdzi Paul Kenny, dyrektor generalny EHPA.
Podatek od energii nie może być wyższy od podatku od gazu
EHPA przy tej okazji zwraca uwagę na plan działań na rzecz elektryfikacji Komisji Europejskiej, który akcentuje, że podatek od energii elektrycznej nie powinien być wyższy niż podatek od gazu. Zawiera także rewizję opłat sieciowych uwzględnianych w rachunkach za prąd, tak aby promować elastyczne rozwiązania, takie jak pompy ciepła. Zdaniem szefa EHPA innej recepty na uniezależnienie się od gazu zimnego nie ma.
Obniżenie podatków od energii elektrycznej i przeniesienie ich na paliwa kopalne. Komisja Europejska jasno to określiła – teraz jednak wszystkie rządy UE muszą wprowadzić te zmiany w życie - przekonuje Paul Kenny.
Na razie unijna rzeczywistość wygląda jednak inaczej, a podatki od energii są często wyższe niż podatki od gazu. W efekcie korzystanie z prądu jest wielokrotnie droższe. Już w zeszłym roku najgorzej była oceniana Polska, która opodatkowuje energię elektryczną siedmiokrotnie bardziej niż gaz ziemny.
Państwa członkowskie UE mogłyby obniżyć opodatkowanie energii elektrycznej do minimum, obniżyć podatek VAT od instalacji pomp ciepła, stosować różne stawki VAT od energii elektrycznej w porównaniu z paliwami kopalnymi lub stosować inne środki, aby zwiększyć atrakcyjność wykorzystania czystej energii elektrycznej do ogrzewania domów i przemysłu - zaleca EHPA.
Odbudowa polskiego rynku nadal krucha
EHPA swoją analizą objęła takie kraje jak: Austria, Belgia, Szwajcaria, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Norwegia, Portugalia i Szwecja. A co z Polską? Z jednej strony dane z czterech pierwszych miesięcy roku z programu Czyste Powietrze nie napawają optymizmem. Pomp ciepła z odsetkiem składanych wniosków na poziomie 18–23 proc. wyraźnie przegrywają z kotłami na biomasę 76–81 proc.
Więcej o pompach ciepła przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Z drugiej strony Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) wylicza, że w pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. sprzedaż pomp ciepła do centralnego ogrzewania, raportowana przez producentów i importerów do hurtowni oraz instalatorów, zwiększyła się o 18 proc. rok do roku, a w samym II kwartale dynamika wzrostu przyspieszyła do 22 proc.
Rynek pomp ciepła wraca na ścieżkę wzrostu, ale jego odbudowa nadal jest krucha. Same dotacje do pojedynczych urządzeń nie wystarczą. Potrzebujemy przewidywalnych warunków inwestowania, konkurencyjnych kosztów energii elektrycznej, wysokiej jakości instalacji oraz spójnej strategii efektywnej i elastycznej elektryfikacji polskich budynków - komentuje Paweł Lachman, prezes PORT PC.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.