REKLAMA
  1. bizblog
  2. Energetyka

Rząd w końcu rzuca koło ratunkowe samorządom. Chce narzucić sztywną taryfę energetyczną

Gminy i miasta dosłownie zaczynają tonąć pod naporem astronomicznych rachunków za prąd, także te, gdzie włodarzem jest prezydent, burmistrz czy wójt sympatyzujący ze Zjednoczoną Prawicą. Sytuacja jest już na tyle poważna, że wymaga rządowej interwencji i premier Mateusz Morawiecki już ją zapowiedział.

07.10.2022
12:19
OZE-miks-ceny-energii
REKLAMA

Rząd od paru miesięcy koncentruje się na pomocy dla gospodarstw domowych, a ostatnio też dla przedsiębiorców. Wydawać by się mogło, że o samorządach zapomniał. Ale to nieprawda. Podczas ostatniego spotkania premiera Mateusza Morawieckiego ze Związkiem Samorządów Polskich i Stowarzyszeniem Prezydentów Miast Polskich padły pewne deklaracje. 

REKLAMA

Nie zostawiamy samorządów samych sobie

– obiecał szef rządu.

Premier przyznał jednocześnie, że w ostatnich 7 latach wzrost przychodów samorządów był bezprecedensowy. I to nie jest wcale tak, zdaniem szefa rządu, że samorządowcy nie mają w ogóle pieniędzy. A przecież zaraz będą ich mieć jeszcze więcej. Bo rząd przekażę im w sumie 13,7 mld zł - m.in. na rekompensatę strat w dochodach bieżących.

Rząd: nie zostawimy samorządów samych sobie

Ale to nie będzie jedyne wsparcie od rządu dla samorządów. Receptą na kryzys energetyczny ma być specjalna taryfa dla gmin i miast.

W ramach całego nowego schematu, wam, samorządowcom również postaramy się zapewnić - poprzez odpowiedzialne rozwiązania ustawowe - dużo tańszy prąd, niż ten, który były proponowany - zapowiada premier Mateusz Morawiecki.

Rząd dwoi się i troi, żeby przynajmniej dla małych i średnich firm zbliżyć maksymalnie, jak to tylko się da koszt energii do jej ceny. Podwyżki cen mają iść w kilkadziesiąt, a nie kilka tysięcy procent. Szczegóły propozycji dla samorządów mamy poznać z kolei na dniach. Wiadomo tylko tyle, że zaproponowana samorządom odgórna cena energii ma korelować z tą z drugiego kwartału. Mowa więc jest o poziomie ok. 740 zł za 1 MWh.

Rachunki za prąd: samorządy pod ścianą

Nastroje wśród samorządowców są tragiczne. Ostatki kadencji to zawsze był pretekst do wzmożenia inwestycyjnego, żeby tak przypodobać się wyborcom, ale teraz trzeba będzie zmienić plany, bo pieniędzy brakuje. Większość zżerają rachunki za prąd i ogrzewanie. Rząd chciałby scedować odpowiedzialność za kryzys energetyczny na samorządy – jak w przypadku dostaw węgla – ale to niewykonalne.

Rozmawiałem wczoraj z właścicielką sklepu spożywczego na Pogoni, która przez wzrost rachunków o 500 proc. szuka drastycznych rozwiązań, by swój biznes utrzymać. Być może będzie musiała zwolnić pracownika, pracować więcej z mężem. Inna zmuszona była zamknąć swoją pizzerię, którą prowadziła od lat: przez wzrost rachunków za energię i gaz jej pizza musiałaby kosztować ponad 100 złotych - dzieli się swoimi wieściami z terenu Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

REKLAMA

Piotrków Trybunalski do tej pory za 1 MWh energii płacił 338 zł brutto, a oferta na przyszły rok opiewa na kwotę 3517,80 zł za 1 MWh. To ponad dziesięć razy więcej! Władze Suwałk szacują, że ich energetyczne opłaty wzrosną o jakieś 500 proc., czyli o ok. 24 mln zł. Bydgoszcz zaś ma płacić zamiast niecałych 700 zł za megawatogodzinę - od 2800 do 3420 zł (w zależności od taryfy).

Taka sytuacja, w mniejszym lub większym stopniu dotyczy każdej gminy w Polsce, w tym też tych większych miast. Ich włodarze nie na żarty mówią o gaszeniu ulicznego oświetlenia, odwoływaniu zabaw sylwestrowych i zamrożeniu inwestycyjnym na przyszły rok. Bo po prostu nie będzie na to pieniędzy. Czas pokaże, czy rząd uratuje finanse samorządów.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA