Rząd znowu twierdzi, że chce jeszcze lepiej dbać o nasze zdrowie i stad pomysł na podwyższenie podatku cukrowego, który ma być batem chociażby na otyłość. W ten sposób kolejny raz robieni jesteśmy w konia. Bo przecież tu nie chodzi o nasze lepsze samopoczucie, tylko o łatanie budżetu.

Podatek cukrowy (opłata cukrowa) jest z nami już pięć lat. Wprowadzono go, żeby w ten sposób wpłynąć na ograniczenie spożywania napojów słodkich i przy okazji walczyć z otyłością i cukrzycą. Bo wiadomo: jak oranżada przez podatek cukrowy zdrożeje, to polscy konsumenci odwrócą się od niej plecami i wybiorą mleko. Taką narrację kreślił i rząd Morawieckiego i obecny Tuska.
Mogę założyć się, że w najbliższym czasie rządzący ponownie będą nas przekonywać, że dbają o nasze zdrowie. Dlaczego? Bo podatek cukrowy ma pójść wyraźnie w górę. Na razie regulacje w tej sprawie, które miałyby zacząć obowiązywać już od nowego roku, są procedowane - po poprawkach Senatu przez sejmowe komisje (Zdrowia i Finansów Publicznych).
Podatek cukrowy: więcej produktów obarczonych wyższymi opłatami
Przypomnijmy, że rząd planuje w 2027 r. rekordowy deficyt budżetowy na poziomie 281,2 mld zł. Tę dziurę najlepiej byłoby zasypać zaciskając jednocześnie pasa. Ale na to raczej nie ma zbyt dużych szans. Za rok wszak w naszym kraju planowane są wybory parlamentarne i w takim czasie politycy tradycyjnie chorują na brak jakiejkolwiek odwagi, a bardziej cechują ich populistyczne uśmiechy.
Bez mocniej zaciśniętego pasa dziurę w budżecie państwa można załatać tylko większymi przychodami. Najlepiej takich, których na pierwszy rzut oka nie widać i które też całkowicie nie zdemolują portfeli Polaków. A że od paru lat inflacja ćwiczy nas wyższymi cenami, to podatek cukrowy - wycelowany w napoje słodkie - wydaje się być idealnym kandydatek do tego. Do drożyzny już się przyzwyczailiśmy, wiec jak zapłacimy parę złotych więcej za kilka butelek, to nic się nie stanie.
Zgodnie z rządową propozycją opłata stała w podatku cukrowym - w przypadku napojów z zawartością w litrze do 5 g cukrów w 100 ml lub zawierających co najmniej jedna substancję słodzącą - wzrośnie z 50 do 70 gr. Z kolei opłata zmienna ma wzrosnąć dwukrotnie: z 5 gr za każdy gram cukry powyżej 5 g w 100 ml napoju do 10 gr. Jeszcze bardziej, zgodnie z tymi regulacjami, ma spuchnąć opłata za obecność kofeiny lub tauryny. Do tej pory to 10 gr za litr napoju, a ma być 1 zł.
Ale nie dość, że wzrosnąć mają poszczególne elementy podatku cukrowego, to w dodatku ta danina ma objąć nowy katalog produktów. Chodzi na przykład o napoje z zawartością nie mniej niż 20 proc. soku i nie więcej niż 5 g cukrów w 100 ml. Wcześniej nie podlegały tej opłacie, ale po zmianie przepisów prawa w tym względzie zdecyduje o tym ewentualna zawartość substancji słodzących, kofeiny lub tauryny. Nowe regulacje zakładają także opłatę w wysokości 3 zł za litr albo kilogram koncentratu.
Producenci napojów: to skończy się podwyżką cen
Branża bije na alarm i twierdzi, że te plany dotyczące wyższego podatku cukrowego skończą się tylko jednym: wyraźnymi podwyżkami cen w sklepach.
To nieproporcjonalne i dyskryminujące obciążenie dla producentów z branży napojowej, mogące w znaczący sposób pogorszyć warunki finansowe ich funkcjonowania, a nawet doprowadzić do bankructwa, szczególnie małe i średnie polskie firmy – nie ma żadnych wątpliwości dr Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców (PFPŻ ZP), cytowany przez serwis dlahandlu.pl.
Więcej o podatku cukrowym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Gantner wylicza, że taki wzrost podatku cukrowego oznacza spadek produkcji napojów o 15–30 proc.i likwidację nawet do 20 tys. miejsc pracy nie tylko w branży, ale we wszystkich sektorach kooperujących. Zapłacą też za to sami konsumenci.
Szacujemy, że w zależności od kategorii napojów wzrost cen może wynieść od 5,7 proc. do nawet 22,6 proc. Tak znaczące podwyżki będą szczególnie odczuwalne dla gospodarstw domowych o niższych dochodach – ostrzega wiceszef PFPŻ ZP.
Ministerstwo Finansów twierdzi z kolei, że dzięki wyższemu podatkowi cukrowemu roczne wpływy do Narodowego Funduszu Zdrowia z tego tytułu wzrosną o ok. 1,3 mld zł.
Fot. BearFotos/Shutterstock
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.