Będzie afera. Wiem, dlaczego rząd nie chce pokazać raportu o pellecie. Padają w nim zawrotne kwoty
Rząd dobrze wiedział, co szykuje się na rynku pelletu. Dotarliśmy do informacji, że już w czerwcu na zamkniętym spotkaniu z przedstawicielami branży urzędnicy opowiadali, że ceny tego opału mogą osiągnąć 4000 zł za tonę. Skąd pozyskał te informacje? Z raportu, który utajnił, i nie chce pokazać.

Jeszcze miesiąc temu, na początku sierpnia, dobry, certyfikowany pellet można było kupić za ok. 2000 zł. Pod koniec ostatniego miesiąca wakacji coraz więcej ofert wycenianych było już na 2500 zł. Teraz zaś, na miesiąc przed startem kolejnego sezonu grzewczego, trzeba dać 3000 zł, jak nie więcej. Rząd unika tego tematu, jak diabeł wody święconej.
Ministrowie coś przebąkują o dziurze między popytem a podażą i wskazują na możliwe zwiększenie importu, żeby temu zaradzić. Ale okazuje się, że gabinet Donalda Tuska doskonale zdawał sobie sprawę z możliwych podwyżek cen pelletu i nic z tym fantem nie zrobił.
W czerwcu, w trakcie spotkania w Ministerstwie Energii, usłyszeliśmy, że w przypadku mroźnej zimy cena pelletu może podskoczyć do nawet 4000 zł – mówi w rozmowie z Bizblog.pl Karol Łobaczewski, prezes zarządu Stowarzyszenia Czystego Powietrza i Energii.
Pellet, czyli rząd wiedział i nie powiedział
Już wcześniej eksperci wskazywali, że za kłopotami na rynku pelletu, czyli ceną i dostępnością, stoi m.in. nadmierne dofinansowanie biomasy w programie Czyste Powietrze, w ślad za czym nie poszła dodatkowa podaż. Ale rząd w tej sprawie wcale nie musiał grać w rosyjską ruletkę. Z informacji, do których udało nam się dotrzeć, wynika, że największe bolączki były już zidentyfikowane jeszcze przed wakacjami.
W czerwcu br. miało odbyć się nawet w tej sprawie spotkanie w Ministerstwie Energii. Jego uczestnicy potwierdzają nam, że w trakcie tych rozmów przedstawiciele resortu powoływali się na analizę wykonaną przez specjalistów z Polskie Rady Pelletu. W tym zaś opracowaniu przewidywane miały być obecne problemy z dostępnością i ceną oraz wskazywane były też przyczyny. Jak również konsekwencje takiego stanu rzeczy, czyli m.in. gwałtowną podwyżkę cen.
Wtedy usłyszeliśmy o 4000 zł za tonę pelletu - potwierdza nam inny uczestnik tego spotkania, który prosi o zachowanie anonimowości.
Wychodzi więc na to, że już trzy miesiące temu, jak nie lepiej, w rządzie doskonale zdawali sobie sprawę, że pelletu nie ma i przez to będzie zbyt drogi. Padały nawet konkretne, prognozowane stawki. A co z działaniami, które mogłyby temu zapobiec? W tym przypadku niestety odpowiedzią jest na razie cisza.
Nie dziwię się obecnej taktyce Ministerstwa Energii
To niewygodna prawda dla rządu. Bo wychodzi na to, że poszczególne ministerstwa wiedziały o zbliżających się kłopotach na rynku pelletu i nic z tym nie zrobiły. Może ktoś zdecydował, że jakoś to będzie, tymczasem kryzys na rynku biomasy drzewnej odbija się władzy coraz bardziej uporczywą czkawką. Zwłaszcza, że już za kilka tygodni rusza kolejny sezon grzewczy i to czy dany opał jest dostępny i w jakiej cenie - będzie najbardziej interesować Polaków.
Nic więc dziwnego, że Ministerstwo Energii tę analizę od Polskiej Rady Pelletu schowało jak najgłębiej to się da i teraz nie chce nikomu pokazać, tupiąc nerwowo przy tej okazji nogą. Nie ma przecież za bardzo czym się w ten sposób chwalić. Inna sprawa, że taka bierność - jak w przypadku naszego rządu i pelletu - zazwyczaj ma swój koszt polityczny. Trzeba więc chować do skutku, nie ma innej rady.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Chcemy jednak razem z Arkiem popsuć tak przygotowaną taktykę. Planujemy dowiedzieć się, kto zainicjował opracowanie tej analizy, kiedy trafiła ona do ministerstwa, kto się z nią zapoznał i czy zawarte w niej prognozy miały wpływ na działania resortu.
Ministerstwo Energii twierdzi, że analiza dotycząca możliwych podwyżek cen i przyszłości rynku pelletu nie jest informacją publiczną. Bo przygotowała ją Polska Rada Pelletu, czyli podmiot spoza administracji. W naszej ocenie to ważne zastrzeżenie, ale w niczym nie przesądza, że dokument nie może być informacją publiczną. Przypomnijmy: mówimy o rynku paliwa grzewczego, którego wykorzystanie państwo od lat wspiera w ramach polityki wymiany źródeł ciepła i programów finansowanych z publicznych pieniędzy.
Państwo wspiera zakup kotłów na pellet za publiczne pieniądze, a jednocześnie resort posiada analizę dotyczącą przyszłych cen tego paliwa i odmawia jej ujawnienia - komentuje Jacek Werder, niezależny analityk rynku gospodarki odpadami.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.