Miesiąc czekałem na tę odpowiedź. Rząd tłumaczy, dlaczego ten opał jest tak drogi
Ponad miesiąc czekałem na odpowiedź Ministerstwa Energii na pytania o wysokie ceny pelletu. Maila wysłałem 3 sierpnia. Resort w końcu odpisał i wskazał przyczyny: większy popyt, ograniczoną dostępność biomasy, droższe trociny i rosnące koszty produkcji. Diagnoza jest całkiem konkretna. Gorzej z rozwiązaniami, które mogłyby szybko poprawić sytuację gospodarstw domowych.

Do sprawy pelletu wracam nieprzypadkowo. Na początku sierpnia wysłałem do Ministerstwa Energii pytania o sytuację na rynku tego paliwa. Chciałem wiedzieć przede wszystkim, dlaczego pellet pozostaje tak drogi i co może sprawić, że jego ceny spadną. Odpowiedź nie przyszła ani po kilku dniach, ani po dwóch tygodniach. Minął ponad miesiąc.
Teraz Ministerstwo Energii wreszcie przedstawiło swoje stanowisko.
Utrzymujące się na poziomie wyższym niż w ubiegłym roku ceny peletu wynikają m.in. ze zwiększonego popytu. Na ceny wpływają również ograniczona dostępność biomasy, wzrost cen surowca do produkcji peletu, w tym trocin, oraz pozostałych kosztów produkcji – przekazał mi Departament Komunikacji Ministerstwa Energii.
To ważne. Resort wprost wskazuje, że problem występuje jednocześnie po stronie popytu i podaży. Pellet jest bardziej poszukiwany, biomasy jest mniej, a surowce do produkcji są droższe. Dla właściciela domu ogrzewanego pelletem oznacza to niestety tyle, że nie ma jednego prostego czynnika, którego zmiana automatycznie sprowadziłaby ceny w dół.
Pellet drogi, a rozwiązanie leży w kilku ministerstwach
W odpowiedzi Ministerstwa Energii bardzo szybko pojawiają się Lasy Państwowe. Resort podkreśla, że dla sytuacji na rynku pelletu znaczenie ma odpowiednia podaż surowca drzewnego. Zaraz potem zaznacza, że nie wszystko leży w jego kompetencjach.
Istotne znaczenie dla sytuacji na rynku peletu ma zapewnienie odpowiedniej podaży surowca drzewnego przez Lasy Państwowe. Kwestie związane z gospodarką leśną i podażą drewna pozostają w kompetencji ministra właściwego do spraw środowiska – informuje Ministerstwo Energii.
Na tym jednak lista instytucji się nie kończy.
Kwestia stabilności podaży jest także przedmiotem prac Rady do spraw Przemysłu Drzewnego i Meblarskiego w Ministerstwie Rozwoju i Technologii. Jej zadaniem jest m.in. przygotowywanie rekomendacji dotyczących zarządzania zasobami leśnymi i zasad sprzedaży drewna.
W praktyce oznacza to, że problem cen pelletu zahacza o kompetencje kilku resortów i instytucji.
Dla osoby, która przed sezonem grzewczym musi kupić kilka ton paliwa, ten podział administracyjny ma jednak drugorzędne znaczenie. Interesuje ją przede wszystkim to, czy i kiedy poprawi się podaż oraz czy ceny zaczną spadać. Tutaj konkretów jest już mniej.
Energetyka korzysta głównie z innej biomasy
Od dawna, gdy rozmawiamy o cenach biomasy, pojawia się pytanie, czy gospodarstwa domowe nie konkurują o surowiec z energetyką i ciepłownictwem. Ministerstwo Energii przekonuje, że te dwa segmenty rynku są w dużej mierze rozdzielone.
Przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze korzystają przede wszystkim z tych rodzajów biomasy, które nie są wykorzystywane w ogrzewnictwie indywidualnym, m.in. peletu technicznego, zrębków oraz produktów ubocznych przemysłu drzewnego. Wysokiej jakości pelet drzewny, wykorzystywany przez gospodarstwa domowe, stanowi odrębny segment rynku – wyjaśnia resort.
Ciekawe zastrzeżenie. Ministerstwo nie twierdzi, że energetyka i gospodarstwa domowe w ogóle nie korzystają z tej samej bazy surowcowej, ale podkreśla, że gotowe produkty trafiają głównie do innych odbiorców.
W przesłanej mi odpowiedzi nie ma jednak danych pokazujących skalę zużycia poszczególnych rodzajów biomasy. Nie da się więc na jej podstawie ocenić, w jakim stopniu oba segmenty konkurują wcześniej o surowiec pochodzący z przemysłu drzewnego.
Więcej wpisów o pellecie
Resort zapewnia, że sytuację obserwuje.
Ministerstwo Energii monitoruje sytuację na rynku paliw i nośników energii, w zakresie niezbędnym do realizacji zadań wynikających z obowiązujących przepisów prawa oraz prowadzenia polityki energetycznej państwa – czytam w odpowiedzi.
Samo monitorowanie nie odpowiada jednak na pytanie, które najbardziej interesuje właścicieli kotłów na pellet: czy i kiedy sytuacja podażowa może się wyraźnie poprawić. Tego resort w swojej odpowiedzi nie określił.
Ratunkiem w przyszłości ma być biomasa z rolnictwa
Najbardziej konkretny kierunek dotyczący przyszłości pojawia się przy biomasie rolniczej. Ministerstwo Energii opowiada się za szerszym wykorzystaniem krajowej biomasy agro i agropelletu. Chodzi o paliwo wytwarzane nie z drewna, ale z surowców i pozostałości pochodzenia rolniczego.
Pomysł jest prosty. Jeżeli część zapotrzebowania uda się zaspokoić biomasą rolniczą, powinno to ograniczyć presję na drewno.
Rozwój wykorzystania biomasy agro i agropeletu może w dłuższej perspektywie ograniczyć presję na biomasę drzewną oraz zwiększyć dywersyfikację krajowej bazy paliwowej – przekonuje Ministerstwo Energii.
Kluczowe są tutaj słowa „w dłuższej perspektywie”. Resort sam nie przedstawia agropelletu jako szybkiego sposobu na obniżenie obecnych cen. Mówi raczej o rozwiązaniu systemowym, które z czasem mogłoby zwiększyć dostępność paliw z biomasy.
Także w tej sprawie Ministerstwo Energii potrzebuje współpracy z innym resortem.
W zakresie rozwoju podaży biomasy agro, w tym tworzenia instrumentów wsparcia tego sektora oraz rozwiązań mogących przyczynić się do zwiększenia dostępności krajowego surowca pochodzenia rolniczego na cele energetyczne, Ministerstwo Energii pozostaje w kontakcie z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi – informuje resort.
Mamy więc kierunek działania, ale nie mamy terminu, skali zwiększenia podaży ani informacji, kiedy takie rozwiązania mogłyby przełożyć się na ceny dla gospodarstw domowych.
Odpowiedź dostałem. Analizy nadal nie zobaczyliśmy
Ta odpowiedź to nie koniec. Osobną sprawą pozostaje analiza rynku pelletu, której Ministerstwo Energii wcześniej nie chciało udostępnić, twierdząc, że dokument nie stanowi informacji publicznej. W tej sprawie razem z Michałem Tabaką złożyliśmy osobne wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Odpowiedź na moje pytania prasowe nie oznacza więc, że resort udostępnił dokument, o który wcześniej pytaliśmy. To dwie różne sprawy.
Teraz wiemy już natomiast znacznie więcej o tym, jak samo Ministerstwo Energii diagnozuje problem wysokich cen pelletu. Resort wskazuje na większy popyt, ograniczoną dostępność biomasy, droższy surowiec i wyższe koszty produkcji. Wskazuje też kierunki działań: stabilniejszą podaż drewna i rozwój biomasy rolniczej.
Nie wskazuje jednak konkretnego terminu, instrumentu ani skali działań, które miałyby szybko poprawić sytuację gospodarstw domowych. To dla mnie najważniejszy wniosrki z odpowiedzi, na którą czekałem od 3 sierpnia. Diagnoza już jest. Kiedy właściciel kotła na pellet zapłaci mniej, wciąż nie wiemy.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.