Rząd wycofuje wsparcie dla pelletu. Oni pójdą na pierwszy ogień
Najpierw dotowali pellet bez opamiętania. Ale szybko okazało się, że tej biomasy drzewnej może po prostu zacząć brakować przed sezonem grzewczym, bo chociażby przemysł meblarski też ma swoje potrzeby. I w końcu teraz dopiero rząd zdecydował się na krok do tyłu.

Jedno jest pewne: rząd wiedział wcześniej o możliwym kryzysie na rynku pelletu. Ewidentnie wskazywała na to statystyka programu Czyste Powietrze, gdzie od stycznia do kwietnia br. składane wnioski na kotły na biomasę były w przedziale od 76 do 81 proc. Inna sprawa, że Ministerstwo Energii ma od miesięcy analizę rynku od Polskiej Rady Pelletu, którą skrzętnie chowa za plecami.
Na spotkaniach poświęconych temu dokumentowi miały padać ostrzeżenie, że przez to cale zamieszanie pellet przed sezonem grzewczym może kosztować nawet 4000 zł. Obecnie zakup tony certyfikowanej biomasy to wydatek od 2500 do 3000 zł i więcej. Rząd przez ostatnie tygodnie nic w tym temacie nie zrobił, ale już wiadomo, że będziemy świadkami zmiany dotychczasowej taktyki.
Wychodzimy absolutnie z dotowania kotłów na pellet, w pierwszej kolejności w ciepłownictwie. W nowym programie - Funduszu Wsparcia Transformacji Ciepłownictwa - nie będzie dotacji do kotłów na pellet drzewny. W pozostałych programach, które są dzisiaj w fazie realizacji, będzie to po prostu gorzej punktowane - zapowiedziała w rozmowie z PAP, w trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu, Paulina Hennin-Kloska, ministra klimatu i środowiska.
Pellet, czyli rząd wraca z drogi donikąd
Wychodzi więc na to, że trzeba szykować się na kolejne zmiany w programie Czyste Powietrze, gdzie dotacje na pellet grają od miesięcy pierwsze skrzypce. Ale zanim do tego dojdzie, to dojdzie do zakręcenia kurka dla biomasy w Funduszu Transformacji Ciepłownictwa, który wart jest 3 mld zł. Zgodnie z kryteriami zatwierdzonymi przez NFOŚiGW finansowanie nie będzie obejmować instalacji opalanych biomasą leśną oraz produktami ubocznymi przemysłu drzewnego.
To krok w dobrą stronę. Utrzymujące się horrendalnie wysokie ceny pelletu to najlepszy dowód na to, że zwiększanie zapotrzebowania na biomasę w energetyce bez oglądania się na jej dostępność to droga donikąd - komentuje Augustyn Mikos, ekspert ds. polityk leśnych Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
Taka korekta w naszym ciepłownictwie ma być niezbędna. Przecież tylko w 2025 r. zużycie pelletu i brykietu drzewnego w energetyce zawodowej wzrosło o 77 proc., dodając zapotrzebowanie na to paliwo porównywalne z 25 tys. gospodarstw domowych ogrzewanych pelletem.
Decyzja NFOŚiGW pomoże ograniczyć wzrost popytu na to paliwo w odchodzącym od węgla ciepłownictwie systemowym, co może pomóc w stabilizacji cen dla gospodarstw domowych w dłuższej perspektywie - nie ma cienia wątpliwości Augustyn Mikos.
Kaganiec dla biomasy jeszcze z dziurami
Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia 23 organizacje podpisały się pod listem do rządu, w którym zwracają uwagę, że dalsze finansowanie przez państwo instalacji grzewczych wykorzystujących biomasę to ślepa uliczka.
Rosnące ceny pelletu i niedobór surowca są sygnałem, że już dziś krajowa podaż biomasy nie nadąża za rosnącym zapotrzebowaniem - alarmowali.
Ale NFOŚiGW nie posłuchał do końca tych rad. Fundusz Transformacji Ciepłownictwa dopuszcza finansowanie inwestycji opartych na spalaniu innych rodzajów biomasy niż leśna i produkty uboczne przemysłu drzewnego.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Jeśli chcemy zatrzymać wzrost cen pelletu, za tą decyzją muszą iść kolejne. Rząd powinien jak najszybciej wstrzymać dopłaty do zakupu kotłów na pellet w ramach programu Czyste Powietrze. Inaczej dziesiątki tysięcy kotłów instalowanych w gospodarstwach domowych każdego roku będą dalej zwiększać popyt na biomasę, przyczyniając się do utrzymania wysokich cen - twierdzi Augustyn Mikos.
Warszawa przy tej okazji może też zerknąć na innych. Na przykład w Holandii od 2020 r. wstrzymano wsparcie dla instalacji produkujących wyłącznie energię elektryczną z biomasy drzewnej, a w kolejnych latach wycofywano wsparcie m.in. dla ciepłownictwa systemowego i instalacji kogeneracyjnych.
Z kolei Dania, w porozumieniu koalicyjnym obecnego rządu, zapisała plan możliwie szybkiego odejścia od wykorzystywania importowanej biomasy, a Wielka Brytania zaś zdecydowała o ograniczeniu o połowę dopłat dla biomasowej elektrowni Drax.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.