REKLAMA

Wprowadzili strefę czystego transportu. Mieszkańcy są zachwyceni

Strefy Czystego Transportu w Polsce kojarzone są wciąż z unijnym uciskiem. Do tego dochodzi ożywiona dyskusja, w której koronnym argumentem jest, kto więcej straci na powołaniu SCT. Tymczasem nie taki diabeł straszny, jak go malują.

jako-powietrza-w-miastach-strefy-czystego-transportu
REKLAMA

W miastach, w których strefy już funkcjonują, mieszkańcy coraz bardziej opowiadają się za działaniami zmierzającymi do ograniczenia emisji z transportu. Sama jakość powietrza zaś staje się coraz bardziej istotnym kryterium do oceny. Już raport „Pełną piersią? Polki i Polacy o smogu i jakości powietrza”, przygotowany we współpracy z Polskim Alarmem Smogowym i agencją Profeina, wskazywał, że to jest największy problem w takich miastach, jak Kraków (51 proc. respondentów), Wrocław (45 proc.), czy Katowice (44 proc.).

REKLAMA

Dopiero połączenie danych o jakości powietrza, natężeniu ruchu i strukturze przestrzennej miasta pozwala dobrze projektować konkretne rozwiązania, a później rzetelnie oceniać ich skuteczność - nie tylko z punktu widzenia płynności ruchu samochodowego, ale przede wszystkim z punktu widzenia zdrowia ludzi - przekonuje Aleksander Szałański z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki.

Jakość powietrza coraz bardziej ważna w miastach

Do tej pory debaty o strefach czystego transportu w naszych największych miastach sprowadzały się do zderzenia dwóch grup: tych, którzy na tym zyskają i tych, którzy na tym stracą. Tymczasem Szałański twierdzi, że dyskusja nie powinna sprowadzać się do wyboru: kierowcy albo czyste powietrze.

REKLAMA

Pytanie brzmi raczej, jak projektować transport i rozwiązania ograniczające emisje tak, aby rzeczywiście zmniejszać oddziaływanie na zdrowie i poprawiać jakość życia mieszkańców, i jednocześnie odpowiadać na ich potrzeby - uważa Aleksander Szałański.

REKLAMA

Badanie, które Polityka Insight zleciła Opinii24, wskazuje, że nawet 91 proc. mieszkańców Krakowa jest zdania, że miasto powinno dbać o jakość powietrza. A niemal dwie trzecie deklaruje, że władze powinny przeciwdziałać zanieczyszczeniu nawet wtedy, gdy część działań wiąże się z dodatkowymi kosztami dla obywateli. 72 proc. mieszkańców Krakowa popiera Strefy Czystego Transportu, pod warunkiem ich dobrego zaprojektowania. Krakowianie pokazali też, że ich poparcie dla tego typu rozwiązania zwiększyłoby się pod warunkiem uatrakcyjnienia oferty transportu publicznego. 

W przypadku Katowic około trzy czwarte mieszkańców dostrzega problem jakości powietrza, a 55 proc. popiera ograniczenie wjazdu najbardziej emisyjnych samochodów do centrum. Tak wynika z raportu „Opinie i oczekiwania mieszkańców 2025” od agencji „Lata Dwudzieste” i Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

REKLAMA

Lekcja z Londynu

Dla wielu idealnym przykładem na to, jak miasto może starać się poprawić jakość powietrza jest Londyn. Walka angielskiej stolicy z najbardziej trującymi samochodami zaczęła się w 2008 r., kiedy to władze miasta wprowadziły strefy niskiej emisji i strefy czystego transportu dla transportu towarowego. W 2017 r. wprowadzono opłatę za wjazd do centrum: T-charge. Z kolei W 2019 r. w ścisłym centrum miasta wprowadzona ULEZ (Ultra Low Emission Zone). Była rozszerzana w 2021 i w 2023 r., kiedy to swoim zasięgiem objęła cały Londyn - ponad 1500 km kwadr. i ponad 9 mln mieszkańców.

Więcej jakości powietrza przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Londyn równolegle rozwijał transport publiczny, wymieniał miejskie floty i ograniczał emisje najbardziej zanieczyszczających pojazdów. Efekt? Między 2019 a 2024 r. średnie stężenie NO2 spadło tam o 41 proc., a pyłów zawieszonych PM2,5 o 28 proc.

Najważniejsza lekcja z Londynu dotyczy jakości danych, na których opiera się zarządzanie transportem. Sama informacja o przekroczeniu norm jakości powietrza w aglomeracji to za mało. Potrzebujemy wiedzieć, gdzie koncentrują się zanieczyszczenia, jakie są ich główne źródła (samochody ciężarowe, dostawcze, taksówki, osobowe itp.) i które grupy mieszkańców są najbardziej narażone - komentuje Aleksander Szałański.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA