Drażnią kierowców, a jednak działają. Warszawa pokazała twarde dane o SCT

Strefy czystego transportu przede wszystkim drażnią: kierowców, mieszkańców i dostawców. Ale czy faktycznie wpływają na poprawę jakości powietrza? Wyniki badań z Warszawy dają do myślenia.

strefy-czystego-transportu-wyniki-badan-z-warszawy

Strefy czystego transportu (SCT) z prawdziwego zdarzenia mają w Polsce dwa miasta: Warszawa i Kraków. Uruchomienie obszaru w Katowicach od 29 czerwca br. traktowane jest jednak jako żart. Obejmuje bowiem tylko niewielką część centrum miasta i takie zasady mają obowiązywać w katowickiej strefie czystego transportu do 30 czerwca 2029 r. Podobnie kiepsko wygląda to też w Szczecinie.

Tymczasem minęły dwa lata od ustanowienia takiej strefy w Warszawie i przyszedł czas na pierwsze podsumowania. 

Warto przypominać o celu SCT. Strefa nie jest karą dla kierowców, lecz narzędziem ochrony zdrowia - ma chronić dzieci, seniorów, kobiety w ciąży oraz mieszkańców przed drastycznymi skutkami oddychania spalinami i ograniczać koszty zdrowotne, które dziś ponosimy wszyscy - przypomina Nina Bąk z Clean Cities Polska.

Strefy czystego transportu i jakość powietrza

Warszawskie Biuro Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej informuje, że z zestawienia średniorocznych stężeń dwutlenku azotu wynika, że na stacjach pomiarowych znajdujących się na obszarze SCT poziom NO2 spadł średnio o 18 proc. w latach 2023–2025. Z kolei na stacjach poza strefą czystego transportu ten spadek był znacznie mniejszy i wyniósł około 5 proc.

Ale, jak podkreślają autorzy tych badań, tej różnicy nie można przypisać wyłącznie działaniu SCT. Na poziom zanieczyszczeń wpływają również m.in. warunki meteorologiczne, zmiany natężenia ruchu oraz stopniowa wymiana floty pojazdów.

Pierwsze wyniki są obiecujące, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że sama różnica pomiędzy strefą i obszarami poza nią nie jest jeszcze dowodem, że całą poprawę spowodowała SCT. Potrzebujemy kolejnych lat danych i analiz, które pozwolą oddzielić wpływ strefy od innych czynników - twierdzi Nina Bąk.

Z kolei z analiz Europejskiego Centrum Czystego Powietrza (ECAC), które w trzech województwach badało zależność między obniżeniem stężenia pyłów zawieszonych PM2,5 a zmniejszeniem się liczby przedwczesnych zgonów oraz nagłych hospitalizacji w latach 2018–2022, wynika, że w ciągu tych pięciu lat w związku z poprawą jakości powietrza uniknięto 6723 przedwczesnych zgonów w województwie mazowieckim, z czego 2382 w Warszawie.

Wróg nr 1: dwutlenek azotu

Długotrwała ekspozycja na NO2 zwiększa ryzyko zachorowania na astmę, przewlekłe choroby układu oddechowego oraz infekcje dróg oddechowych u dzieci. Wzrost średniorocznego stężenia dwutlenku azotu o zaledwie 10 µg na metr sześcienny wiąże się ze wzrostem ryzyka rozwoju astmy nawet o 10–17 proc.

Więcej o strefach czystego transportu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web

Wcześniejsze badania zespołu naukowców Uniwersytetu Kopenhaskiego wykazały, że obniżenie stężeń NO2 w stolicy Danii do „poziomu wiejskiego” czyli do 6 µg/m sześc., wydłużyłoby oczekiwaną długość życia mieszkańców miasta aż o 1 rok. Z tą uwagą, że bazowy poziom dla Kopenhagi ujęty w tych badaniach wynosił 19,6 µg/m sześc., czyli był niemal 2-krotnie niższy od notowanego obecnie w Warszawie.

Warto spojrzeć na doświadczenia miast, które wdrożyły podobne rozwiązania wcześniej. Londyn pokazuje, że strefy czystego transportu mogą przynosić mierzalne efekty. Po wprowadzeniu i rozszerzeniu strefy odnotowano tam wyraźny spadek stężeń NO2, a najnowsze analizy danych medycznych wskazują również na zmniejszenie liczby nagłych hospitalizacji, zwłaszcza z przyczyn sercowo-naczyniowych. Nie oznacza to, że każdą wartość liczbową można bezpośrednio przenieść na Warszawę, ale pokazuje to kierunek, którego należy oczekiwać przy konsekwentnym ograniczaniu emisji komunikacyjnych na przestrzeni lat - komentuje prof. dr hab. Mariusz Panczyk z Zakładu Edukacji i Badań w Naukach o Zdrowiu, Wydziału Nauk o Zdrowiu na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.