Głęboki kryzys w branży samochodowej zmusza producentów do szukania ratunku w zbrojeniówce, która obecnie przeżywa potężny napływ zamówień. Świecące pustkami fabryki przestawiają się na produkcję wojskową, ale analitycy są sceptyczni, czy to pomoże na dłuższą metę.

Europejski przemysł samochodowy znalazł się w najtrudniejszym momencie od dziesięcioleci. Problemem jest nie tylko ostra konkurencja ze strony Chin i spadająca sprzedaż, ale też gigantyczne niewykorzystane moce produkcyjne. Zamykanie fabryk i zwalnianie pracowników to olbrzymie koszty - nie tylko finansowe. Ratunkiem ma być zbrojeniówka, która obecnie przeżywa hossę.
Producenci w kryzysie
Symbolem tych problemów jest Volkswagen. Niemiecki koncern mierzy się ze spadkiem rentowności wywołaną konkurencją ze strony chińskich producentów. Cięcia mogą objąć nawet 100 tys. etatów, a wiele zakładów produkcyjnych może iść pod nóż - zwłaszcza te w Niemczech.
Niewiele lepiej jest w Wielkiej Brytanii. Jaguar Land Rover zapowiedział redukcję około 4 tys. miejsc pracy w ciągu dwóch lat. Tu powodem także jest chińska konkurencję, ale także cła i niepewność geopolityczna. Kłopoty dużych producentów uderzają przy tym w dostawców części, dla których mniejsze zamówienia oznaczają mniej pracy i coraz trudniejsze decyzje dotyczące przyszłości.
Jedną z odpowiedzi na ten kryzys ma być wykorzystanie fabryk do produkcji wojskowej. Mercedes-Benz chce sprzedać zakład w Ludwigsfelde koncernowi KNDS, który mógłby wykorzystać go do produkcji pojazdów wojskowych. Gazeta gospodarcza „Handelsblatt” podaje jednak, że rozmowy utknęły w miejscu, bo niemieckie zamówienie na wozy Boxer w ramach programu Arminius wciąż nie zostało rozstrzygnięte.
Więcej informacji o nastrojach w przemyśle
Podobny zwrot nastąpi w Osnabrück. Volkswagen, Dolna Saksonia i inwestor Aurelius uzgodnili sprzedaż zakładu, w którym po zakończeniu produkcji aut ma powstać centrum rozwiązań dla bezpieczeństwa i obronności. „Handelsblatt” podaje, że współpraca z izraelskim gigantem zbrojeniowym Rafael Advanced Defense Systems ma być jednym z elementów tego projektu.
Puste fabryki czekają
Najbardziej spektakularnym przykładem jest jednak Renault, które razem z francuskim koncernem zbrojeniowym Thales chce produkować drony wojskowe. Reuters podaje, że fabryka ma osiągnąć docelowo nawet 1000 sztuk miesięcznie.
To wszystko pokazuje, dlaczego przemysł obronny stał się dla producentów aut szansą. Państwa zwiększają wydatki na obronność, a firmy motoryzacyjne mają ludzi, niewykorzystane fabryki i doświadczenie w produkcji na dużą skalę.
To jednak nie oznacza, że wojsko wypełni wszystkie puste fabryki. Cytowani przez BBC eksperci wskazują, że produkcja uzbrojenia jest zwykle znacznie mniejsza niż masowa produkcja aut, a pojazdy wojskowe wymagają innych procesów, kontroli i certyfikacji. Dlatego dla przemysłu moto jest to raczej sposób na wykorzystanie części mocy niż sposób na trwałą poprawę sytuacji.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.