REKLAMA

Kolejny rządowy fachowiec od górnictwa. Myślę, że lepiej zatrudnić AI

Polskie górnictwo i jego reforma w dobie transformacji energetycznej to zjawiska z pogranicza fizyki kwantowej i modelowania matematycznego. Bo odkąd pamiętam kolejne rządy zatrudniają podobno fachowców największej próby, który mają ten sektor uporządkować, ale i tak nic się nie zmienia. Dlatego tego typu etaty trzeba mnożyć dalej, prawda?

gornictwo-z-kolejnym-pelnomocniiem-w-rzadzie

Wcale nie trzeba być wybitnym fachowcem, żeby zrozumieć największe obecnie kłopoty polskiego górnictwa, które produkuje ciągle za mało zbyt drogiego węgla i charakteryzuje się przerostem zatrudnienia oraz niewiarygodnym uzwiązkowieniem. W spółkach węglowych wszak funkcjonuje nawet po kilkadziesiąt związków zawodowych, które przez dziesiątki lat doskonale wyćwiczyły się w szantażowaniu władzy. 

I pewnie sobie z tego zdają sprawę w rządzie Donalda Tuska. Mogę założyć się, że było to też oczywiste dla wcześniejszych premierów: Morawieckiego, Szydło, Kopacz i tak dalej. Ale nikt z tym do tej pory nic nie zrobił. Z jednego, podstawowego powodu. Nasze górnictwo niestety jest ściśle związane z polityką i co jeszcze gorsze: z kalendarzem politycznym, co bardzo skutecznie wyhamowuje jakąkolwiek ewolucje górniczej branży.

Górnictwo będzie miało kolejnego pełnomocnika w rządzie?

Taki pomysł ma Marian Zmarzły, wiceminister energii. Chce powołania do życia Pełnomocnika Rządu ds. Bezpieczeństwa Transformacji Górnictwa Węgla Kamiennego i Energetyki. To on miałby trzymać rękę na pulsie na krajowym wydobyciu, które od wielu miesięcy szura po dnie, ale też na imporcie, restrukturyzacji, czy wygaszanych aktywach. 

Trzeba skoordynować geologię, gospodarkę wodną, ochronę środowiska, zarządzanie kryzysowe, finansowanie i działania samorządów. To doświadczenie chcę włączyć do programu bezpieczeństwa transformacji. Pełnomocnik powinien więc patrzeć nie tylko na wielkość wydobycia i bilans mocy, lecz także na długofalowe skutki środowiskowe, przestrzenne i społeczne. Transformacja musi być bezpieczna również z perspektywy ludzi mieszkających na terenach pogórniczych - twierdzi w rozmowie z Trybuną Górniczą Marian Zmarzły.

Wiceminister energii przekonuje, że taki pełnomocnik ds. górnictwa mógłby porównywać różne warianty transformacji, biorąc pod uwagę na przykład wcześniejsze zamykania kopalń, ewentualne opóźnienia w budowie elektrowni jądrowej, czy kolejne kłopoty z dostawami gazu zimnego. 

Potrzebujemy narzędzi aktualizowanych wraz ze zmianą zapotrzebowania, cen paliw, kosztów emisji, sytuacji geopolitycznej, tempa budowy nowych mocy i rzeczywistych możliwości produkcyjnych kopalń - uważa Zmarzły.

Bo liczy się etat, a nawet etaty

Wychodzi więc na to, że obecnie polskie górnictwo nie ma takiego rządowego strażnika, który wszystko by kontrolował, zestawiał i porównywał. Branża radzi sobie całkiem sama i może dlatego ma takie kłopoty? Z propozycji wiceministra Mariana Zmarzłego wynika jeszcze jedno: wcześniejszym pełnomocnikom rządu ds. górnictwa niezbyt udała się ich misja, ale teraz z pełnomocnikiem rządu Tuska ma być całkiem inaczej, wiadomo. 

Warto przypomnieć, że poprzedni szef rządu - Mateusz Morawiecki - na tyle polubił tę wyjątkową dyscyplinę, jaką jest powoływania do życia pełnomocników ds. górnictwa, że startował w niej prawie co roku. W ten sposób w ok. 4 lata ustanowił w sumie 4 pełnomocników ds. górnictwa. Każdy miał nadrzędne zadanie dotyczące notyfikacji umowy społecznej z górnikami przez Komisją Europejskiej i każdy tego nie dowiózł. 

Skoro więc poprzedni pełnomocnicy nie dali rady, to po cholerę powoływać kolejnego? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Ale trzeba najpierw wyjaśnić podstawową rzecz: przecież nie o kondycję naszego górnictwa i górników w tym wszystkim chodzi, chyba nie uwierzyliście w te bajki? Tutaj w grze jest fajny etat, a najlepiej parę etatów. Bo tej kadencji już bliżej końca niż początku, a hipoteka sama się nie spłaci. Dlatego najlepiej jakby ten pełnomocnik miał swój zespół fachowców. 

Pełnomocnik potrzebuje również stałego zaplecza analitycznego, które nie może jednak zastępować ani decyzji, ani odpowiedzialności Pełnomocnika - wyjaśnia wiceminister Zmarzły.

A może sztuczna inteligencja pomoże?

Patrząc wyłącznie na dobro naszego górnictwa, a nie przez pryzmat potrzebujących wsparcia finansowego kolegów, co determinuje powstawanie nowych etatów, trzeba byłoby pomysł z nowym pełnomocnikiem rządu zakopać jak najgłębiej i zalać cementem, żeby nigdy więcej na powierzchnię nie zdołał wyjść o własnych siłach. 

Więcej o górnictwie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Do transformacji energetycznej i reformy naszego górnictwa wcale bowiem nie potrzebujemy żadnych wybitnych fachowców. Wystarczy odwaga, upór i determinacja. Przykład: niby jest nowy projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu do 2040 r., ale przy tej okazji już nikt górnikom nie odważył się powiedzieć, że tym samym wydobywanie węgla do 2049 r., zgodnie cały czas obowiązującą umową społeczną z 2021 r., można wsadzić miedzy bajki.

Niestety, ani tej odwagi, ani determinacji, tym bardziej upory względem górnictwa u rządzących nie widzę już od wielu lat. Dlatego zawsze zostanie jedno wyjście: trzeba zapytać o zdanie sztuczną inteligencję. Tylko uprzedzam: zaproponowane przez AI rozwiązania na bank naszym górnikom (a jeszcze bardziej związkowcom) się nie spodobają. I wtedy będziemy potrzebować dodatkowej odwagi do ich realizacji. Tak czy siak przed odpowiedzialnością nie uciekniemy. 

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.