Powstanie spółka-gigant. Wszyscy górnicy tam trafią
Górnictwo już ledwo zipie. Tylko w miesiąc ubyło blisko 2800 górników, a miesięczne wydobycie znowu było poniżej 4 mln t węgla. Jednym z pomysłów na wyjście z tego dołka jest połączenie obecnych spółek węglowych w jeden byt.

Polskie górnictwo jest na równi pochyłej i krzyki związkowców w żaden sposób tego nie zmienią. Nie dość, że produkowany przez nas węgiel jest po prostu drogi, to w dodatku jest go cały czas bardzo mało. Miesięczne wydobycie ostatni raz było powyżej 4 mln t było w listopadzie 2025 r. (4,13 mln t). Ale co gorsza: taka produkcja jest już wyłącznie incydentem. Licząc ostatnio 2,5 roku, od stycznia 2024 r., zdarzyło się raptem 5 razy. W lipcu br. wydobycie węgla było na poziomie 3,43 mln t. Dla porównania: 10 lat temu, w lipcu 2016 r., produkcja czarnego złota była na poziomie 5,65 mln t.
Czyli w dekadę skurczyła się o 40 proc. A to jeszcze nie koniec. Przecież aminy scenariusz (WAM) Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK) zakłada, że po 2030 r. spadnie poniżej 20 mln t, a w 2040 r. będzie wynosić ledwie 3 mln t. Tymczasem jeszcze w całym 2025 r. produkcja węgla wyniosła więcej niż 42 mln t. Mówimy więc o potężnej redukcji, która z pewnością wpłynie na kondycję finansową spółek wydobywczych. A ta już dzisiaj pozostawia przecież bardzo wiele do życzenia. Dlatego miał pojawić się pomysł państwowej centralizacji, który jednak nie wszystkim przypada do gustu.
Nie zaczynałbym od tworzenia jednego wielkiego holdingu. Najpierw trzeba scentralizować odpowiedzialność strategiczną, dane, planowanie oraz politykę właścicielską. Dopiero później można rozstrzygać, czy połączenie określonych aktywów przyniesie rzeczywisty efekt ekonomiczny - przekonuje Marian Zmarzły, wiceminister energii, w rozmowie z Trybuną Górniczą.
Górnictwo: spółki czeka państwowa konsolidacja?
Ale coś jest na rzeczy. Rząd musi widzieć, w jak kiepskiej sytuacji znajduje się polskie górnictwo. Za chwilę pewnie będziemy świadkami powołania do życia nowego Pełnomocnika Rządu ds. Bezpieczeństwa Transformacji Górnictwa Węgla Kamiennego i Energetyki. A to będzie pierwszy krok do centralizacji, która jednak musiałaby się odbywać na konkretnych zasadach.
Ma ona sens wyłącznie tam, gdzie przynosi mierzalny efekt: ogranicza koszty administracyjne, poprawia wykorzystanie infrastruktury, zwiększa siłę zakupową lub pozwala lepiej zarządzać portfelem kopalń. Najpierw centralizacja odpowiedzialności; dopiero potem – tam, gdzie uzasadnia to rachunek ekonomiczny – centralizacja aktywów - twierdzi Marian Zmarzły.
Wiceminister energii przy tej okazji zwraca uwagą, że spółki produkujące węgiel energetyczny i koksowy oraz przedsiębiorstwa funkcjonujące w grupach energetycznych mają odmienne modele biznesowe. Nie chodzi więc o centralizację dla samej centralizacji, która przyniosłaby więcej złego niż dobrego.
Konsolidacja nie może polegać na mechanicznym przenoszeniu strat jednych podmiotów na drugie - podkreśla Zmarzły.
Łącznie spółka miejsc pracy nie uratuje
Ale czy ewentualna centralizacja spółek węglowych uratuje nasze górnictwo? Raczej mało prawdopodobne jest, że obędzie się bez cięć kosztów pracy. A te cały czas ciągną nasze spółki w dół. Chociaż zatrudnienie w górnictwie węgla kamiennego kurczy się w oczach. W lipcu br. w sektorze było 63618 etatów - o 2799 mniej niż jeszcze w czerwcu i o 8392 patrząc rok do roku.
Więcej o górnictwie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Skąd aż taka redukcja? W pierwszej kolejności trzeba wskazać na ustawowe osłony socjalne dla górników w postaci urlopów pozwalających do 5 lat na pobieranie 80 proc. wcześniejszego wynagrodzenia oraz jednorazowe odprawy pieniężne w wysokości 170 tys. zł, od których nie trzeba odprowadzać podatku. Tylko w JSW ma z nich skorzystać w sumie 4248 pracowników. W PGG ma ich być ok. 5 tys. Ale największa górnicza spółka zachęca do odejścia z pracy też współpraca z Kolejami Śląskimi.
Polska Grupa Górnicza razem z naszą spółką szkoleniową Synercom od początku tego roku organizuje cykliczne spotkania informacyjne dla osób zainteresowanych podjęciem zatrudnienia w branży kolejowej, podczas których przedstawiane są szczegóły programu dotyczące procesu przekwalifikowania i możliwości zatrudnienia. Chcemy pomóc pracownikom, którzy zdecydują się odejść z górnictwa i kontynuować zawodową ścieżkę w innych branżach - tłumaczy Łukasz Deja, prezes PGG.
fot. Krystian Maj/KPRM
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.