REKLAMA

Przez lata nikogo nie obchodziło, co dzieje się w domach opieki nad starymi i schorowanymi ludźmi

Raport NIK na temat ośrodków całodobowej opieki jest szokujący. Okazuje się, że przez lata działało w Polsce 210 nielegalnych placówek. Na ponad połowę z nich nakładano kary, a one dalej działały bez przeszkód. Wojewodowie tłumaczą, że nie ma jasnych przepisów do przeprowadzania kontroli, a w tym czasie nad pensjonariuszami znęcano się, wyłudzano od nich pieniądze, nie podawano przepisanych przez lekarza leków ani nie ewidencjonowano konieczności skrępowania ich pasami.

senior_babcia
REKLAMA

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła analizę funkcjonowania placówek opieki całodobowej w latach 2015-2018, z której wynika, że kontrola państwa nad tego rodzaju instytucjami jest pozorna. To wstrząsające, biorąc pod uwagę, że przebywają w nich ludzie najbardziej bezbronni i wymagający szczególnej opieki: starsi, przewlekle chorzy czy niepełnosprawni.

REKLAMA

Ze względu na swoją niesamodzielność, niewielki kontakt z otoczeniem, a czasami brak takiego kontaktu, nie mogą same bronić swoich praw, co stwarza pole do nadużyć

- pisze NIK w raporcie.

„W wielu przypadkach naruszane były ich dobra szczególnie chronione: zdrowie, życie i godność osobista” - czytamy.

MRPiPS nie ma pojęcia, co się dzieje

Z kontroli Izby wynika, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które powinno sprawować nadzór nad tego rodzaju placówkami, nie ma nawet pojęcia, ile ich rzeczywiście funkcjonuje.

Przykład? Według danych resortu Marleny Maląg na koniec 2018 r. w województwie dolnośląskim funkcjonowała zaledwie jedna placówka dysponująca czterema miejscami, w której nikt nie przebywał. Tymczasem z danych zebranych przez NIK podczas kontroli wynika, że działały wówczas 53 placówki oferujące 1701 miejsc, które były wykorzystane w 89,4 proc.

Takich nielegalnych placówek całej Polsce w latach 2015-2018 działało 210. Wiele z nich, mimo braku pozwolenia na działalność swobodnie funkcjonowała 10, 12, a nawet 18 lat. Ponad połowę z nich wykryto, nałożono kary, nakazano dostosowanie się do obowiązujących przepisów. I co? I nic. Ośrodki nadal działały i nawet nie płaciły kar. Te, które płaciły i tak wyszły na swoje, bo bardziej opłaca im się zapłacić raz na jakiś czas karę finansową niż dostosowywać ośrodek do wymagań.

Jakich? W placówce wielopiętrowej musi np. być zamontowana  winda, z budynków i ich otoczenia trzeba usunąć bariery architektoniczne, pokoje mieszkalne o odpowiednim metrażu mogą być przeznaczone najwyżej dla trzech osób, odpowiednio wyposażone łazienki nie więcej niż dla pięciu osób, a toalety maksymalnie dla czterech. Pensjonariusze muszą mieć też zapewnione trzy posiłki dziennie, w tym dietetyczne, przygotowane wg wskazań lekarza.

Tymczasem nielegalne ośrodki znajdowały się zwykle w domach jednorodzinnych, najczęściej wynajmowanych. Jakiekolwiek adaptacje trudno byłoby zatem przeprowadzić, skoro właściciele budynków nie wiedzieli nawet, w jakim celu ich nieruchomości są wykorzystywane.

W efekcie nielegalne ośrodki są tańsze niż te legalne domy pomocy społecznej prowadzone przez samorządy, dlatego zainteresowanie ich usługami było duże.

Dlaczego przez lata nikt nie miał nad tym kontroli?

Wojewodowie nie byli zainteresowani, żeby prowadzić kontrole takich placówek. Zaczynali działać dopiero po skargach rodzin pensjonariuszy, rozżalonych zwolnionych pracowników czy konkurencji.

Wtedy okazywało się, że - również w placówkach działających legalnie - dochodzi do bardzo poważnych nieprawidłowości: niepodawanie pacjentom leków przepisanych przez lekarzy, pozostawianie ich bez opieki, znęcanie się i wyłudzanie od nich pieniędzy. Nie mówiąc już o nieutrzymywani czystości w pokojach pensjonariuszy, braku odpowiedniego wyposażenia, wystarczającej liczby pomieszczeń sanitarnych. Nikt nie fatygował się też, by prowadzić dokumentację w zakresie stosowania przymusu bezpośredniego, jak krępowanie pensjonariuszy pasami.

To wszystko jest przerażające. A wojewodowie umywali ręce, twierdząc, że ma jasnych przepisów i procedur, które pozwalałyby im na takie kontrole. To może warto było alarmować o tym wcześniej, zamiast udawać, że problemu nie ma?

Ryzyko rośnie

REKLAMA

Powinnyśmy w końcu zadbać o odpowiedni nadzór na tego rodzaju placówkami, bo sprawa jest bardzo poważna i w dodatku to zjawisko może się nasilać. Mamy starzejące się społeczeństwo, w według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego do 2050 r. liczba osób powyżej 60. roku życia wzrośnie do 13,7 mln i populacja ta będzie stanowiła ponad 40 proc. całego społeczeństwa.

Zapotrzebowanie na usługi całodobowej opieki będzie więc coraz większe. Dobrze, żeby większe było też bezpieczeństwo ludzi oddanych pod taką opiekę.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA