REKLAMA

Dino ignoruje związkowców. Obserwuję ten spór od miesięcy i ręce opadają

Dobrze, że nie jestem pracownikiem sieci Dino, bo inaczej od miesięcy miałbym słuszne powody do tego, by wątpić, czy nasze państwo jeszcze w ogóle działa. Choć w tle pojawiają się zarzuty o łamanie praw pracowników, nic się z tego powodu nie dzieje. I nawet przejęcie inicjatywy przez resort pracy niewiele zmienia.

dino-kontra-zwiazkowcy-brak-terminu-mediacji

Wszystko wskazuje na to, że strajk generalny w sklepach sieci Dino zostanie zorganizowany we wrześniu. Na razie nie widać żadnych szans na jakiekolwiek porozumienie ze związkowcami. Okazuje się, że problemem jest samo zorganizowanie spotkania.

Mediatorka, wskazana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, miała wyznaczyć pięć konkretnych dat na spotkanie: online 20, 25 lub 27 września oraz stacjonarnie 1 lub 2 września w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie. Do rozmów jednak nie dojdzie, bo okazuje się, że nie udało się wyznaczyć konkretnego terminu. Związkowcy winą za to obciążają sieć Dino.

Spółka w ogóle nie odpowiedziała. W ten sposób w dalszym ciągu narusza przepisy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych już w kolejnym sporze. Skandal i hańba, że tak można się zachowywać w państwie prawa! - informuje OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu w social mediach.

Dino i związkowcy: bez terminu spotkania

Związkowcy tracą powoli cierpliwość. Od miesięcy przepychają się z siecią Dino, o czym informują w social mediach. A brak wyznaczenie terminu na mediacje oceniają jednoznacznie. Ich zdaniem to dowód, że w Polsce są „święte krowy”, które mając ogromny kapitał mogą sobie pozwolić na więcej i deptać prawo.

Obrazuje to doskonale spółka Dino i bezzębna Państwowa Inspekcja Pracy. Tysiące nakazów i zero nałożonych kar, choć te ponoć zostały zwiększone po nowelizacji ustawy o PIP - twierdzi OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.

Związkowcy podkreślają, że sieć Dino do tej pory uchylała się od przystąpienia do mediacji. Dopiero zdecydowana interwencja resortu rodziny miała to zmienić. Związkowcy już wcześniej utrzymywali, że zależy im na konkretnych i poważnych rozmowach, dlatego wyraźnie zaznaczyli, że priorytetem powinno być spotkanie stacjonarne. Niemniej jednak, aby forma nie stanowiła przeszkody, zadeklarowali także pełną elastyczność i gotowość do rozmów również w formule zdalnej.

Teraz Zarząd Dino zignorował Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Mediatorkę oraz stronę społeczną - twierdzi OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.

Pozew zamiast komentarza

Przypomnijmy, że pod koniec maja br. związkowcy organizowali protesty w Krotoszynie, pod główną siedzibą sieci Dino. W ten sposób zwracali uwagę m.in. na: wzrost wynagrodzeń o 900 zł, nielegalne stosowanie monitoringu w marketach i magazynach do optymalizacji wydajności pracowników, przestrzeganie przepisów prawa, w tym Kodeksu pracy i ustawy o związkach zawodowych, zwiększenie zatrudnienia, a także na konieczność utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Więcej o Dino przeczytasz w Bizblog Spider’s Web

Wcześniej pracownicy sieci Dino skarżyli się na niskie temperatury w sklepach, bo szefostwo tak miał oszczędzać na ogrzewaniu, co często kończyło się chorobowym zatrudnionych. Potem miało dochodzić do zwalniania pracowników, którzy brali udział w akcjach protestacyjnych. Dino tych zarzutów w dalszym ciągu nie komentuje. Zamiast tego sieć pozwała do sądu jednego ze związkowców Wojciecha Jendrusiaka, któremu zarzuca naruszenie dóbr osobistych.

Zdaniem związkowców to klasyczny SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation). Czyli pozwy, które mają na celu zastraszenie, uciszenie i próbę ocenzurowania strony społecznej.

Dino systemowo łamie przepisy prawa i zamiast poprawić sytuację, woli atakować stronę społeczną za to, że głośno opisuje patologie, które opisujemy na naszych profilach społecznościowych - przekonują.

fot. Fotokon/Shutterstock

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.