Myślałem, że przy obecnych upałach pracodawcy wiedzą już, że sama butelka wody nie załatwia sprawy. Tymczasem PIP dostała około 300 skarg, a podczas kontroli trafiała na miejsca, w których przy maszynach było nawet 50 stopni, klimatyzacja nie dawała rady albo pracownicy nie mieli zapewnionych odpowiednich przerw. Co ciekawe, po wejściu inspektorów wiele firm potrafiło bardzo szybko znaleźć wentylatory, dodatkową wodę i chłodne miejsca do odpoczynku.

Państwowa Inspekcja Pracy sprawdziła, czy firmy zapewniają swoim pracownikom bezpieczne warunki podczas upałów. Inspektorzy mieli dostać aż 300 skarg, zgłoszenia dotyczyły bardzo różnorodnych miejsc pracy - budów, magazynów, produkcji, gastronomii, sklepów, szpitali, biur i urzędów.
PIP kontroluje firmy w czasie upałów
PIP podeszła do tych skarg bardzo poważnie, bo w przypadku większości zgłoszeń zostały podjęte działania. Inspekcja podkreśla, że już reaguje na sygnały o zagrożeniu zdrowia i życia, choć przepisy określające maksymalne temperatury w miejscu pracy zaczną obowiązywać dopiero od początku przyszłego roku. PIP przypomina, że już teraz pracodawcy muszą odpowiednio chronić załogę.
Przepisy o maksymalnych temperaturach w pracy wejdą w życie z początkiem przyszłego roku. Nie oznacza to jednak, że obecnie pracownicy są skazani na pracę w ekstremalnych warunkach, a pracodawcy nie mają żadnych obowiązków w tym zakresie. Państwowa Inspekcja Pracy reaguje na skargi dotyczące wykonywania pracy w temperaturach, które narażają życie i zdrowie pracowników – podkreśla główny inspektor pracy Janusz Krasoń.
Niektóre kontrole ujawniły fatalne warunki pracy w czasie upałów. Przykłady? W jednej z hal produkcyjnych temperatura przy maszynach sięgała aż 50 stopni, bo te urządzenia dodatkowo nagrzewały pomieszczenie. Podobnie było w miejscu przeznaczonym na odpoczynek. Z kolei w kabinach operatorów żurawi wieżowych stwierdzono 35 stopni, czyli więcej niż obecny limit 28 stopni.
Więcej wiadomości na temat zdrowia można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Najpoważniejsze zdarzenie dotyczyło pracownika wykonującego prace brukarskie. Mężczyzna pracował w pełnym słońcu, przy temperaturze około 38 stopni. Niestety zmarł. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie powypadkowe, dlatego PIP na razie nie przesądza o przyczynie śmierci tego mężczyzny.
PIP zwraca uwagę, że kontrole wykazały też bardziej typowe problemy. Firmy nie zawsze aktualizowały ocenę ryzyka związanego z wysoką temperaturą, nie zapewniały odpowiedniej ilości napojów albo nie konsultowały tych zasad z pracownikami. Zdarzały się też awarie lub zbyt mało wydajne klimatyzatory i wentylacja, brak osłon przed słońcem, a nawet ignorowanie własnych procedur przygotowanych na okres letni.
Nowe przepisy w 2027 r.
Państwowa Inspekcja Pracy chwali się, że jej interwencje już przyniosły konkretne zmiany. W skontrolowanych firmach pojawił się nieograniczony dostęp do wody pitnej. Zaczęto tworzyć klimatyzowane miejsca odpoczynku. W części zakładów wprowadzono dodatkowe przerwy, zmieniono organizację pracy albo skrócono jej czas, gdy warunki stawały się szczególnie trudne.
Pracodawcy po kontrolach PIP-u musieli też poprawić wyposażenie stanowisk. Wprowadzano dodatkowe wentylatory i przenośne klimatyzatory, montowano osłony okienne chroniące przed słońcem oraz zapewniano odzież i obuwie dostosowane do warunków. Na tablicach ogłoszeń pojawiały się także informacje o pierwszej pomocy w przypadku udaru cieplnego, aby pracownicy wiedzieli, jak reagować.
PIP podkreśla, że efekt tych kontroli jest widoczny jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów, które zaostrzą wymagania wobec pracodawców. Od początku 2027 r. zasady dotyczące pracy w czasie upału mają być bardziej szczegółowe. Maksymalna dopuszczalna temperatura dla każdego rodzaju pracy pod dachem ma wynosić 35 stopni, a na zewnątrz 32 stopnie. Zanim jednak temperatura osiągnie te wartości, pracodawca będzie maił obowiązek zareagować i zastosować odpowiednie rozwiązania – w przypadku prac fizycznych na zewnątrz już przy 25 stopniach.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.