REKLAMA

Awantura o Trybunał może uderzyć w złotego. Ekspert wskazał czerwoną linię

W poniedziałek rano za euro płacono około 4,41 zł, a za dolara 3,95 zł. Mimo politycznego trzęsienia ziemi wokół Trybunału Konstytucyjnego nie widać paniki na polskiej walucie. Analitycy XTB spodziewali się, że inwestorzy zachowają spokój. Wskazują jednak czerwoną linię.

Awantura o Trybunał może uderzyć w złotego. Ekspert wskazał czerwoną linię
REKLAMA

Poniedziałek 2 listopada jest pierwszym dniem handlu po wydarzeniach, które w piątkowy wieczór wstrząsnęły polską sceną polityczną. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła miesięczną przerwę w czynnościach prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Przed siedzibą TK pojawiła się policja, doszło do protestów i przepychanek, a prezydent Karol Nawrocki przerwał lot do Senegalu i wrócił do Warszawy.

REKLAMA

Wszystko rozegrało się już po zakończeniu piątkowej sesji na warszawskiej giełdzie. Inwestorzy mieli zatem cały weekend na ocenę sytuacji.

REKLAMA

Weekend daje rynkom czas na ochłonięcie, a pierwszym testem będzie poniedziałkowe otwarcie. Trudno sobie wyobrazić, by piątkowe wydarzenia pomogły złotemu czy WIG20 – wskazuje Michał Stajniak, szef Działu Analiz XTB.

Analityk zastrzega jednak, że nie należy przeceniać wpływu wydarzeń politycznych na notowania polskich aktywów. Jego zdaniem o kierunku zmian kursu złotego zdecydują przede wszystkim czynniki globalne.

REKLAMA

Złoty był słaby jeszcze przed awanturą o Trybunał

Złoty miał problemy na długo przed piątkowymi wydarzeniami. W ostatnich dniach października kurs euro utrzymywał się powyżej 4,40 zł, a dolar zbliżał się do 3,95 zł, osiągając poziomy niewidziane od marca 2025 r.

Przyczyny tej słabości wynikały z sytuacji na rynkach. Amerykański dolar umacniał się w związku z oczekiwaniami na kolejną podwyżkę stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Jednocześnie ceny ropy Brent utrzymywały się w okolicach 114 dolarów za baryłkę, a problemy fiskalne Francji osłabiały euro.

REKLAMA

Do tego Rada Polityki Pieniężnej od siedmiu miesięcy utrzymuje stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. Tymczasem coraz więcej zagranicznych banków centralnych decyduje się na podwyżki.

Stajniak zwraca uwagę na jeszcze jeden czynnik, który może ograniczać reakcję inwestorów. Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa od ponad dziesięciu lat. Zagraniczne fundusze od dawna uwzględniają problemy z funkcjonowaniem tej instytucji w ocenie ryzyka inwestowania w Polsce.

REKLAMA

Nowa jest przede wszystkim forma, czyli policja i konfrontacja na ulicy, a nie istota sporu. Naszym scenariuszem bazowym jest więc ograniczony wpływ na rynek – ocenia ekspert XTB.

Nie oznacza to jednak, że polityczny chaos pozostanie bez konsekwencji.

REKLAMA

Kryzys może podbić premię za ryzyko na początku tygodnia, ale nie powinien odwrócić trendów wyznaczanych przez czynniki globalne i stopy procentowe – dodaje Michał Stajniak.

Piątkowe spadki kursów największych polskich banków nastąpiły jeszcze przed eskalacją konfliktu wokół TK. Akcje Alior Banku straciły 6,6 proc., PKO BP 3,3 proc., mBanku 3 proc., a Pekao 2,8 proc. Była to przede wszystkim konsekwencja globalnej wyprzedaży aktywów.

REKLAMA

Polityczny kryzys może uderzyć w złotego, obligacje i giełdę

Według XTB ewentualne pogorszenie oceny Polski przez inwestorów zagranicznych może przełożyć się na trzy najważniejsze segmenty rynku finansowego.

  1. Złoty. Polska waluta jest jedną z najbardziej płynnych w regionie. Kiedy zagraniczne fundusze ograniczają swoje zaangażowanie w Europie Środkowo-Wschodniej, często właśnie na złotym widać to najszybciej.
  2. Obligacje skarbowe. Projekt budżetu na 2027 r. zakłada deficyt wynoszący 281,2 mld zł. Polska potrzebuje więc ogromnych pieniędzy na finansowanie wydatków państwa. Tymczasem Moody's obniżył już rating kraju do poziomu A3. Przedłużający się kryzys instytucjonalny nie ułatwi przekonywania inwestorów do polskiego długu.
  3. Giełda. WIG20 znajduje się blisko rekordowych poziomów, w okolicach 4200 pkt. Wysokie wyceny zwiększają podatność rynku na negatywne informacje. Szczególnie wrażliwy jest sektor bankowy, dla którego przewidywalność prawa i orzecznictwa sądów ma fundamentalne znaczenie.
REKLAMA

Zdaniem analityka największym problemem wcale nie musi być jednak krótkoterminowe osłabienie złotego czy spadek indeksów giełdowych. Znacznie bardziej niebezpieczne byłoby stopniowe pogarszanie się postrzegania Polski jako państwa, w którym można bezpiecznie inwestować na wiele lat.

Czytaj więcej o TK

REKLAMA

Inwestorzy muszą mieć pewność, że prawo nie zmienia się po każdych wyborach

To jeden z najmocniejszych wniosków analizy XTB. Stajniak podkreśla, że dla inwestora planującego wieloletnie zaangażowanie nie jest najważniejsze, kto wygrywa polityczną konfrontację. Znaczenie ma przede wszystkim stabilność państwa i przewidywalność obowiązujących w nim reguł.

Najważniejszy problem nie dotyczy tego, kto w danym sporze ma rację. Inwestor zagraniczny, który buduje w Polsce fabrykę, kupuje obligacje na dziesięć lat albo finansuje farmę wiatrową, musi wiedzieć, że za kilka lat to samo prawo zostanie zastosowane dokładnie tak samo – podkreśla Michał Stajniak.

REKLAMA

Analityk zwraca przy tym uwagę na działania obu stron politycznego konfliktu.

Każdy etap sporu o TK, zarówno sposób powołania sędziów w 2015 roku, jak i piątkowy sposób odsunięcia prezesa, osłabia przekonanie, że reguły przetrwają kolejną zmianę władzy – zauważa ekspert.

REKLAMA

Dla przedsiębiorców to bardzo konkretne ryzyko. Firma, która zamierza zainwestować w Polsce kilkaset milionów złotych, musi brać pod uwagę nie tylko koszty zatrudnienia, ceny energii czy podatki. Równie ważne jest przekonanie, że państwo zapewni stabilne zasady prowadzenia działalności.

Jeżeli tego przekonania zabraknie, inwestorzy mogą oczekiwać wyższych stóp zwrotu, ograniczać skalę przedsięwzięć albo przenosić je do innych krajów.

REKLAMA

Ten koszt nie pojawia się w poniedziałkowych notowaniach. Ujawnia się powoli: w wyższej premii za ryzyko, ostrożniejszych decyzjach inwestycyjnych i pytaniach zadawanych przez zagranicznych partnerów – ostrzega Stajniak.

To oznacza, że nawet jeśli złoty szybko otrząśnie się z politycznej awantury, gospodarcze konsekwencje osłabienia zaufania do państwa mogą być odczuwalne znacznie dłużej.

Jest czerwona linia. Chodzi o Narodowy Bank Polski

Najpoważniejsze ostrzeżenie analityka XTB dotyczy Narodowego Banku Polskiego. Stajniak uważa, że przeniesienie obecnego konfliktu politycznego na bank centralny mogłoby wywołać znacznie silniejszą reakcję inwestorów niż wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Zupełnie inną skalę miałaby sytuacja, w której podobne metody zastosowano by wobec banku centralnego. Niezależność NBP jest kotwicą dla złotego i dla rynku obligacji, a przypadek Peru dobrze pokazuje, jak wiele znaczy w czasach politycznego chaosu – wskazuje Michał Stajniak.

Przywołany przykład Peru pokazuje, że nawet głęboki kryzys polityczny nie musi oznaczać katastrofy walutowej. W 2019 r. konflikt między prezydentem a parlamentem doprowadził tam do rozwiązania Kongresu. Kraj przez kolejne lata zmagał się z niestabilnością polityczną.

Mimo to peruwiański sol pozostawał jedną z najstabilniejszych walut Ameryki Łacińskiej. Ważną rolę odegrał wiarygodny i niezależny bank centralny.

Polska znajduje się oczywiście w innej sytuacji. Jest członkiem Unii Europejskiej i NATO, dysponuje rozwiniętym rynkiem kapitałowym i posiada rating inwestycyjny. Nie zmienia to jednak faktu, że niezależność banku centralnego pozostaje jedną z najważniejszych gwarancji stabilności finansowej państwa.

Ewentualne plany przetasowań w NBP mogłyby mieć ogromne znaczenie dla tego, jak inwestorzy zagraniczni postrzegają Polskę. Na ten moment nic nie wskazuje jednak, by takie plany istniały – uspokaja analityk XTB.

W samym NBP nie brakuje jednak problemów kadrowych. Już 4 listopada kończy się kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego. Jego obowiązki związane z nadzorem nad Departamentem Edukacji i Wydawnictw oraz Departamentem Finansów przejmuje Adam Glapiński.

Według XTB istnieje ryzyko, że liczba członków zarządu banku centralnego spadnie poniżej ustawowego minimum. Wnioski prezydenta o powołanie nowych członków zarządu oczekują bowiem na kontrasygnatę premiera.

Rynki patrzą na Warszawę. Ale nie tylko

Pierwszym testem dla złotego jest poniedziałkowy handel. Analitycy XTB wskazują, że warto obserwować przede wszystkim przedział 4,40-4,45 zł za euro oraz poziom 4 zł za dolara.

Znaczenie będzie miało także zachowanie polskich obligacji skarbowych, szczególnie różnica między ich rentownością a oprocentowaniem niemieckiego długu. Inwestorzy będą również śledzić notowania największych banków na GPW.

Jednocześnie w najbliższych dniach uwaga rynku będzie skupiona na wyborach połówkowych w Stanach Zjednoczonych oraz listopadowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, któremu towarzyszyć będzie publikacja nowej projekcji inflacyjnej NBP.

Właśnie te wydarzenia mogą mieć większe znaczenie dla kursu złotego niż polityczna konfrontacja przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Dla rynków nie jest to dobra wiadomość, ale też nie powód do paniki – podsumowuje Michał Stajniak.

Poniedziałkowe notowania na razie potwierdzają ostrożny scenariusz analityka. Złoty nie reaguje gwałtowną przeceną, choć sytuacja polityczna pozostaje napięta.

Zdjęcie tytułowe: Lukasz_Wojcik / Shutterstock

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA