Dolar przebił 3,95 zł. Ostatni raz tyle za amerykańską walutę płaciliśmy na początku marca 2025 r. Złoty słabnie, choć na światowych giełdach przeważają wzrosty. Złotemu ciążą jednocześnie droga ropa, ryzyko polityczne i fiskalne oraz perspektywa utrzymywania stóp procentowych przez NBP.

Zwyżki na zagranicznych parkietach nie wystarczają, żeby zatrzymać przecenę złotego. Michał Stajniak, szef Działu Analiz XTB, zwraca uwagę, że kurs dolara przekroczył 3,95 zł, a euro kosztuje ponad 4,40 zł, więcej niż na szczycie z końca września.
– Skoro złoty słabnie przy rosnących akcjach, to problemem nie jest wyłącznie globalny sentyment – ocenia szef Działu Analiz XTB.
Według analityka negatywny wpływ na polską walutę ma kilka czynników jednocześnie. Część pochodzi z zagranicy, ale znaczenie mają również krajowa polityka pieniężna i sytuacja budżetu. To sprawia, że poprawa apetytu na ryzyko na giełdach nie przekłada się automatycznie na większy popyt na złotego.

Dolar po 4 zł. Stajniak wskazuje ryzyko dalszej przeceny
Jednym z zagrożeń jest ograniczanie zaangażowania inwestorów na rynkach wschodzących. Stajniak zaznacza, że bezpośredni związek sytuacji w Brazylii z notowaniami złotego pozostaje ograniczony. Gwałtowna reakcja inwestorów na tamtejsze wydarzenia polityczne może jednak mieć szersze konsekwencje.
– Jeśli fundusze rynków wschodzących zaczną ograniczać ryzyko po brazylijskim szoku, złoty jako najpłynniejsza waluta regionu jest jednym z pierwszych kandydatów do sprzedaży – wskazuje analityk.
W takim scenariuszu presja dotknęłaby polską walutę nawet bez nowego, bezpośredniego impulsu z kraju. Ekspert zwraca przy tym uwagę, że inwestorzy uważniej przyglądają się ryzyku politycznemu i fiskalnemu, a napięta sytuacja polskiego budżetu może dodatkowo ciążyć złotemu.
– To oznacza ryzyko USDPLN po 4, a EURPLN nawet 4,45 – ocenia Stajniak.
Są to wskazane przez niego poziomy ryzyka przy dalszym pogorszeniu warunków dla polskiej waluty.
Droga ropa szkodzi złotemu
W ocenie eksperta ważnym czynnikiem pozostaje sytuacja na rynku energii. Polska jest importerem surowców energetycznych, dlatego utrzymywanie się wysokich cen ropy pogarsza warunki dla gospodarki i komplikuje walkę z inflacją.
– Droga ropa oznacza wyższą inflację, gorsze terms of trade i wyższy koszt osłon cenowych dla budżetu – wylicza szef Działu Analiz XTB.
Stajniak wskazuje zatem na kilka powiązanych obciążeń: rosnące koszty importu, presję na ceny i dodatkowe wydatki publiczne. Z perspektywy złotego znaczenie mają więc wydarzenia na Bliskim Wschodzie oraz ich wpływ na notowania surowca.
Analityk przypomina, że spadek ceny ropy Brent do 103,5 dol. 9 października towarzyszył zejściu kursu dolara poniżej 3,90 zł. Jego zdaniem kolejna wyraźna przecena surowca mogłaby ponownie przynieść polskiej walucie ulgę. Utrzymanie napięć ograniczałoby szanse na taki ruch.
Stopy procentowe coraz ważniejsze dla kursu
Drugim istotnym punktem komentarza jest polityka banków centralnych. Stajniak wskazuje, że przy drogiej ropie i inflacji przekraczającej cel szczególne znaczenie będzie miał przekaz amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
– Każdy jastrzębi sygnał umocni dolara i przybliży USDPLN do psychologicznej bariery 4,00 zł – przewiduje.
Presja może pojawić się również w relacji do euro. Jak tłumaczy analityk, ewentualna podwyżka stóp przez Europejski Bank Centralny przy utrzymaniu ich przez NBP zmniejszyłaby przewagę oprocentowania w Polsce. To ograniczałoby jeden z argumentów przemawiających za trzymaniem złotego.
Na tym tle ekspert krytycznie ocenia wyczekującą postawę polskiego banku centralnego. Według przytoczonych przez niego danych stopy pozostają na poziomie 3,75 proc. od siedmiu miesięcy.
– Przy inflacji w okolicach 4 proc. realna stopa procentowa jest bliska zera, a podczas gdy kolejne banki na świecie podnoszą stopy, polski bank centralny czeka – komentuje Stajniak.
Więcej o kursach walut
Co może zatrzymać osłabienie złotego?
Ekspert wskazuje trzy potencjalne źródła poprawy: wyraźny spadek cen ropy, łagodniejszy od obaw przekaz Fed oraz zmianę nastawienia Rady Polityki Pieniężnej. W tym ostatnim przypadku szczególne znaczenie przypisuje listopadowej projekcji inflacyjnej NBP.
– Dla złotego rozstrzygająca będzie listopadowa projekcja NBP prezentowana na początku przyszłego miesiąca – podkreśla.
Z komentarza wynika, że same wzrosty na giełdach mogą nie wystarczyć do odwrócenia tendencji. Polska waluta potrzebuje impulsu, który zmniejszy obawy o inflację, poprawi ocenę ryzyka albo zwiększy oczekiwania na bardziej zdecydowane działania RPP.
– Bez tych impulsów presja może się utrzymać co najmniej do listopadowego posiedzenia Rady, a kolejnym testem będzie poziom 4,00 zł za dolara – ocenia Stajniak.
W przytoczonej w komentarzu tabeli kursów, po godz. 10.15, dolar kosztował 3,9540 zł, euro 4,4055 zł, frank 4,7693 zł, a funt 5,2649 zł.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.