REKLAMA

Koszmar banków centralnych powrócił. Drożyzna uderza w Europę

Wrześniowy skok unijnej inflacji do 3,8 proc. i paliwowy rajd w Polsce mieszają w prognozach. Spadek inflacji bazowej daje chwilę oddechu gołębiom, ale jastrzębie ostrzegają: to cisza przed burzą, zanim koszty transportu zainfekują resztę gospodarki. Listopadowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej może przynieść zwrot akcji, którego do niedawna nikt nie zakładał.

Koszmar banków centralnych powrócił. Drożyzna uderza w Europę
REKLAMA

Rosnące ceny zaczynają na poważnie doskwierać konsumentom. I nie dotyczy to tylko Polski. Przyspieszającą inflację, spowodowaną głównie drogimi surowcami, widać bowiem w całej Europie.

REKLAMA

EBC ma problem

Najnowsze dane Eurostatu potwierdzają wstępne szacunki. Ceny detaliczne w strefie euro, podobnie jak w całej Unii Europejskiej, w samym tylko wrześniu wzrosły przeciętnie o 0,6 proc. Od września 2025 r. wzrost wyniósł natomiast aż 3,8 proc., choć jeszcze w sierpniu było to 3,2 proc.

To najwyższa inflacja HICP od trzech lat. I sporo za duża – nie tylko z punktu widzenia europejskich konsumentów przyzwyczajonych do większej stabilności cen, lecz także z perspektywy Europejskiego Banku Centralnego. Jego zadaniem jest utrzymywanie inflacji w ujęciu r/r na poziomie 2 proc. w średnim okresie. Fakt, że jest prawie dwukrotnie wyższa, budzi obawy jego członków. I wymusza działania.

REKLAMA

Jeszcze rok temu główna stopa procentowa EBC wynosiła 2 proc. Od tego czasu jednak dwukrotnie ją podnoszono, za każdym razem o 25 pkt bazowych. Dziś stopa depozytowa EBC to 2,5 proc., choć, zdaniem niektórych analityków, nie pozostanie na tym poziomie zbyt długo i jeszcze wzrośnie. O ile większość ekonomistów nie spodziewa się, żeby nastąpiło to już w październiku, o tyle podwyżka w grudniu jest już bardziej prawdopodobna. Ruchu o 25 pkt bazowych spodziewa się wtedy np. szwajcarski bank UBS.

Gdyby perspektywy inflacyjne uległy pogorszeniu, EBC znalazłby się w trudnej sytuacji – przyznaje Nicolò Bragazza, zastępca zarządzającego portfelem w Morningstar Wealth.

REKLAMA

EBC nie ma łatwego zadania, ponieważ, jak wskazywała niedawno jego szefowa, Christine Lagarde, dokonane już przez bank podwyżki stóp ograniczają popyt, co utrudnia firmom przerzucanie kosztów na ostateczne ceny produktów czy usług. Ton wypowiedzi prezes Lagarde, jak wskazują analitycy, w ostatnich tygodniach nieco złagodniał. Z drugiej strony nie brak głosów, także wewnątrz EBC, wskazujących na ryzyko rozprzestrzeniania się wyższych kosztów energii na całą gospodarkę – zwracała na to uwagę m.in. Isabel Schnabel, członkini rady prezesów EBC.

Inflacja zalewa Europę

Jednak inflacja rośnie nie tylko w państwach, gdzie płaci się w euro. W tych posługujących się własną walutą też. Wśród 27 państw członkowskich najszybciej ceny towarów i usług rosną w Rumunii i na Litwie, gdzie wskaźnik HICP przekracza już 6 proc. Niewiele lepiej wygląda sytuacja w Bułgarii, Luksemburgu, na Cyprze, w Hiszpanii czy Grecji, gdzie inflacja rozpoczyna się cyfrą „5”. W Polsce inflacja mierzona europejską miarą (o różnicach między krajową i unijną metodologią przeczytasz w ramce niżej) jest nieznacznie niższa od raportowanej przez GUS (4 proc. wobec 4,1 proc. r/r), choć jest wyższa od unijnej średniej.

REKLAMA

Najmniej powodów do zamartwiania się cenami mają natomiast w Europie Szwedzi – w ich kraju ceny konsumpcyjne wzrosły od września 2025 r. o zaledwie 1 proc. – oraz pozostający poza UE Szwajcarzy (1,2 proc.). Nieco powyżej 2 proc. wyniosła natomiast inflacja w Czechach, na Węgrzech i w Danii.

Opublikowane w piątek przez europejskich statystyków dane nie pozostawiają wątpliwości, co stoi za wzrostami inflacji. Głównym winowajcą są ceny energii, które wzrosły we wrześniu o 4 proc. W ciągu minionych 12 miesięcy energia podrożała natomiast o blisko 19 proc. W samym wrześniu ta kategoria „dołożyła” do unijnego wskaźnika cen 1,71 pkt proc.

REKLAMA

To oczywiście pokłosie konfliktu, który ponad pół roku temu rozgorzał na Bliskim Wschodzie. Problemy z dostawami surowców, które utknęły tam m.in. wskutek blokady Cieśniny Ormuz, wywindowały ceny na światowych rynkach. Szczególnie dotkliwie odczuwają to kierowcy, ponieważ to tankowane na stacjach paliwa drożeją ostatnio w skali niespotykanej od dawna. W Polsce, jak pokazują ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego, benzyna była we wrześniu o prawie 34 proc. droższa niż rok wcześniej, a olej napędowy podrożał jeszcze bardziej – o blisko 46 proc. r/r.

REKLAMA

Niewielki efekt drugiej rundy

Ekonomiści, a także bankierzy centralni, patrzą na drożejące paliwa z niepokojem. Obawiają się, że wzrosty cen w tej kategorii będą się przekładać na inne, niezwiązane bezpośrednio z np. cenami ropy. Chodzi o to, że związana z tym rosnąca presja cenowa może wpływać, przez m.in. koszty transportu, ale też wytwarzania, na ceny na pierwszy rzut oka niezwiązane z rynkiem surowcowym. Nazywają to zjawisko efektem drugiej rundy. Na szczęście ten, choć zauważalny, nie jest jeszcze bardzo dotkliwy.

Świadczą o tym dane o tzw. inflacji bazowej. To wskaźnik nieuwzględniający cen energii (a także żywności i używek), które zależą nie od polityki monetarnej, lecz tego, co dzieje się na świecie (np. właśnie śrubującego ceny ropy konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej, ewentualnego nieurodzaju czy złej pogody, jak w przypadku żywności, lub decyzji administracyjnych – alkohol i papierosy), czyli tzw. czynników podażowych. Tak mierzona inflacja jest niższa – według Eurostatu wyniosła we wrześniu w strefie euro 2,5 proc., czyli tyle, ile spodziewali się analitycy i o zaledwie 0,1 pkt proc. więcej niż w sierpniu. Tymczasem jeszcze przed publikacją oficjalnych danych Philip Lane, główny ekonomista EBC, wskazywał, że wrześniowe dane o inflacji nie sugerują szerokiego, utrzymującego się wzrostu inflacji bazowej.

REKLAMA

Więcej liczb i danych na Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Co RPP zrobi ze stopami procentowymi?

W Polsce inflacja bazowa (w Polsce tzw. inflacja bazowa netto pokazuje wzrost cen po wyłączeniu cen energii i żywności) też jest niższa, niż wskazuje szeroki indeks cen konsumpcyjnych. Choć wyższa niż w strefie euro. We wrześniu wyniosła 3,1 proc. Choć tu należy zauważyć, że to wynik o 0,2 pkt proc. niższy od sierpniowego. A to dla przyszłości procesów inflacyjnych w Polsce dobre wieści.

Opublikowane dane potwierdzają, że w krajowej gospodarce nie pojawiają się efekty drugiej rundy wzrostu cen paliw – komentują dane NBP analitycy PKO BP.

REKLAMA

Zwracają przy tym uwagę, że impet inflacji bazowej, mierzony średnią trzy- i sześciomiesięczną, nieco osłabł.

Inflacja bazowa utrzymuje się na poziomie powyżej 3 proc. r/r od maja tego roku. Zgodnie z naszą prognozą od drugiego kwartału 2027 r. inflacja bazowa powinna wejść w trend spadkowy – przewidują eksperci PKO BP.

REKLAMA

O niejednoznaczności obecnej sytuacji, a co za tym idzie, również trudności w przewidywaniu działań władz monetarnych, świadczy komentarz analityków Banku Pekao do ostatnich danych o inflacji w Polsce.

W odczycie każdy znajdzie coś dla siebie – jastrzębie odnotują wyższy poziom inflacji, gołębie zaś spadek inflacji bazowej – napisali w komentarzu.

REKLAMA

Tym niemniej zaskoczenie w dół w inflacji bazowej sprowadza się ich zdaniem do niższej realizacji cen turystyki zorganizowanej, co wygląda na odreagowanie po wcześniejszych wzrostach.

Nie ma wyraźnych oznak rozlewania się szoku energetycznego, nie ma też kontynuacji dezinflacji w kategoriach bazowych – konkludują analitycy Pekao.

REKLAMA

Co zatem zrobi Rada Polityki Pieniężnej? Zdania analityków są w tej kwestii podzielone. Choć w ostatnim czasie prognozy w tej kwestii przesunęły się w kierunku podwyżek stóp (jeszcze do niedawana mówiło się, że kolejnym ruchem RPP będzie obniżka). Część ekspertów spodziewa się ruchu stóp w górę już podczas najbliższego posiedzenia, czyli w listopadzie, inni wskazują na grudzień, a jeszcze inni utrzymują, że stopy w Polsce pozostaną na dzisiejszych poziomach na dłużej. Sama RPP wskazuje natomiast, że jej dalsze decyzje będą zależały od napływających informacji dotyczących perspektyw inflacji i aktywności gospodarczej w Polsce.

Szczególnie istotna jest sytuacja makroekonomiczna w otoczeniu polskiej gospodarki, w tym kształtowanie się cen surowców i inflacji na świecie w kontekście zmieniającej się sytuacji geopolitycznej – czytamy w najnowszym komunikacie RPP.

Rada wskazuje w nim też ryzyka dla perspektyw kształtowania się cen w naszym kraju. Są to, zdaniem jej członków, kształt polityki fiskalnej, decyzje regulacyjne w zakresie cen energii, zmiany dynamiki aktywności w polskiej gospodarce oraz dalsze kształtowanie się dynamiki płac.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).

REKLAMA
REKLAMA