REKLAMA

Wiem, że też pracujecie za dużo. Posłuchajcie, co powiedział mi lekarz

Dobrze znam to uczucie. Urlop trwa, laptop jest zamknięty, ale jeszcze tylko zerknę na maila, sprawdzę wiadomość i zobaczę, czy się nie pali. A potem zaczynają się problemy. Lekarz ostrzega, że wieloletnie życie w trybie „jeszcze tylko jedna rzecz” może skończyć się znacznie gorzej niż zmarnowanym wypoczynkiem.

Pracują po 50 godzin tygodniowo i nie umieją odpoczywać.
REKLAMA

Według danych Eurostatu z 2025 roku przeciętny tydzień pracy w Polsce trwał prawie 39 godzin. To piąte miejsce w Unii Europejskiej i wynik o 3 godziny ponad unijną średnią. Dłużej pracowały tylko Litwa, Bułgaria, Rumunia i Łotwa. 12 proc. Polaków deklaruje pracę powyżej 45 godzin tygodniowo.

REKLAMA

Polacy nie potrafią odciąć się od pracy na urlopie

Zjawisko pracoholizmu nie jest nowe. Zaczęło przybierać na sile na przełomie lat 90. i 2000., gdy transformacja gospodarcza otworzyła przed Polakami nowe możliwości kariery i awansu społecznego, a wraz z nimi pojawiła się grupa menedżerów gotowych poświęcać pracy praktycznie cały swój czas.

W tamtym okresie ambicja i pracoholizm bywały wręcz traktowane jako zaleta pracownika. Choć obecnie podejście się zmienia, trudno całkowicie odrzucić przyswojone normy.

REKLAMA

Pracoholizmem najczęściej zagrożeni są ci, dla których praca stała się miarą własnej wartości: młodzi profesjonaliści na wczesnym etapie kariery, samozatrudnieni oraz osoby zarządzające innymi. Osoby uzależnione od pracy najczęściej jako motywację podają chęć zdobycia wyższej pozycji zawodowej czy statusu materialnego – tłumaczy lek. Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny LongLife.

Eksperci wskazują, że chociaż 85 proc. pracujących Polaków dobrze ocenia swój work-life balance (badanie Interview Me z lipca 2026), gdy przychodzi urlop, tylko 40 proc. potrafi się od pracy naprawdę odciąć. Reszta zerka w skrzynkę mailową, odbiera telefony od klientów albo po prostu nie przestaje myśleć o niedokończonych projektach.

REKLAMA

Ponad połowa badanych przyznaje, że już samo wzięcie urlopu wywołuje u nich stres lub wyrzuty sumienia, a co trzeci już w trakcie wypoczynku obawia się zaległości czekających po powrocie. Ten paradoks pokazuje, że pracoholizm w Polsce to nie tylko siedzenie w biurze do późna, ale również brak odcięcia się psychicznego po godzinach pracy.

Więcej wiadomości na temat pracy można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Wysoka cena nadgodzin i przewlekłego stresu

Osoby pracujące 55 godzin tygodniowo lub więcej mają o 35 proc. wyższe ryzyko udaru mózgu i o 17 proc. wyższe ryzyko zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca niż osoby pracujące standardowe 35-40 godzin. Z pracoholizmem nierozerwalnie łączy się podwyższony poziom stresu.

W dużej mierze to pracodawca, poprzez sposób, w jaki organizuje pracę, wspiera lub ogranicza pracoholizm. Gdy przełożony pisze służbowe wiadomości w niedzielę wieczorem albo firma nie ma procedury zastępstw, pracownikowi trudno jest odciąć się od pracy.

REKLAMA

Sytuację zmieniają niepuste zapisy w regulaminie, ale wdrażane w rzeczywistości rozwiązania:

  • jasne zasady braku kontaktu z pracownikiem w weekendy i podczas urlopu,
  • procedury zastępstw i przekazywania obowiązków przygotowywane z wyprzedzeniem,
  • rozliczanie zespołu z efektów, a nie z liczby godzin spędzonych online czy szybkości odpowiedzi na wiadomość,
  • regularne monitorowanie zdrowia i poziomu wypalenia w zespole.
REKLAMA

Wielu pracodawców nie zdaje sobie sprawy, że każda dodatkowa godzina i każdy weekend spędzony przy laptopie, choć krótkoterminowo może przynieść firmie korzyści, to dodatkowe obciążenie dla organizmu pracownika, które prędzej czy później trzeba będzie spłacić – chorobą, długą absencją albo odejściem kogoś, kto był dla zespołu kluczowy – tłumaczy lek. Piotr Leszczyński z LongLife.

I dodaje, że zamiast czekać, aż problem urośnie na tyle, by czasowo całkowicie wykluczyć pracownika z pracy, warto zacząć od wdrożenia programów przeciwdziałających wypaleniu i psychicznemu obciążeniu.

REKLAMA

Jednocześnie dbać o regularne badania profilaktyczne, które pozwalają wychwycić pierwsze sygnały przeciążenia organizmu oraz choroby cywilizacyjne wywołane przewlekłym stresem i brakiem regeneracji, takie jak nadciśnienie tętnicze czy insulinooporność  – wyjaśnia lek. Piotr Leszczyński z LongLife.

Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.

REKLAMA
REKLAMA