Mamy złe wieści na temat waszych zarobków. Ale jest haczyk
Wzrost płac w 2025 r. będzie najwolniejszy od pięciu lat! Ale to bardzo dobrze, dzięki temu będziecie bogatsi. Nie, niczego nie pomyliłam, choć brzmi to jak absurd. Bo przecież lepiej, jeśli płace rosną w tempie 7 proc., a inflacja 4,5 proc. Niż w sytuacji, gdy płace pędzą, rosnąc o 13,6 proc., ale inflacja o 18,4 proc. Brzmi sensownie?
Gdybyśmy mieli wrócić do stanu sprzed urwania się inflacji ze smyczy tak, żeby znów było nas stać na tyle, na ile mogliśmy sobie pozwolić w marcu 2021 r., musielibyśmy zarabiać średnio o ok. 130 brutto więcej. Ale jakby tak sprawdzić, co stało się z naszą siłą nabywczą w porównaniu z okresem sprzed całego tego zamieszania, czyli pandemii i wojny w Ukrainie, to okaże się, że Polakom żyje się dziś lepiej niż wtedy. Statystycznie.
Polaki-bidaki. Oburzeni? No to patrzcie na te dane
Mamy na życie 62 proc. tego, co Europejczycy. Gorzej, że w samej Polsce mamy jeszcze większe różnice: mieszkańcy Warszawy mają średnio do wydania 17 980 euro rocznie – o 65 proc. więcej niż średnio mieszkańcy całej Polski i trzykrotnie więcej niż mieszkańcy powiatu z dołu drabiny siły nabywczej. Ale są też dobre wieści: poprawia się nasza pozycja w stosunku zagranicy.
Inflacja spadnie, ale kasy, której wam zeżarła, już nie odzyskacie. Nie łudźcie się
Polacy oczekują, że inflacja w najbliższych miesiącach spadnie – wynika z najnowszego badania BIEC. Jednocześnie ekonomiści wskazują, że w styczniu i lutym czeka nas inflacyjny szczyt. Potem – pod warunkiem że nie dojdzie do żadnych nieoczekiwanych komplikacji – rzeczywiście czeka nas stopniowe obniżanie pułapu. Pamiętajcie, to nie to samo, co spadek cen, utraconej siły nabywczej tak łatwo nie odzyskacie.
Gdzie najszybciej na świecie spadają płace? W Polsce! Gorzej jest tylko w Nikaragui
Mowa oczywiście o płacach realnych. Te nominalne w Polsce rosną i to też niemal najszybciej na świecie. Ale co z tego, skoro inflacja zjada je w takim tempie, że biedniejemy bijąc cały świat na głowę pod tym względem? Pierwsza szansa na zatrzymanie procesu ubożenia Polaków dopiero w 2024 r.