Polski eksport wcisnął pauzę. Nadchodzi nowy motor wzrostu
Mimo majowego spowolnienia, średnioterminowe prognozy dla polskiego eksportu pozostają optymistyczne. Motorami wzrostu stają się reindustrializacja Zachodu oraz wydatki na obronność.

Choć na oficjalne dane o wynikach polskiego handlu zagranicznego w maju musimy poczekać do połowy miesiąca, pewne wskazówki odnośnie do tego, co możemy w nich zobaczyć, przynoszą najnowsze szacunki Krajowej Izby Gospodarczej. Opinie jej członków, w zestawieniu z danymi z realnej gospodarki, pozwalają szacować, że w maju wartość polskiego eksportu przekroczyła 30,1 mld euro. To wprawdzie o 1,6 proc. mniej niż w kwietniu, jednak o 5 proc. więcej niż rok wcześniej.
Wiosenne zawirowania
W maju, na co zwracają uwagę eksperci KIG, nie występują w aktywności eksportowej wyraźne zmiany związane z sezonowością.
Raczej mamy tu do czynienia z pewną reakcją na to, co działo się w kwietniu – czytamy w komunikacie Izby.
Chodzi o to, że jeśli w kwietniu spadek (tym razem związany z sezonowością) jest mocny, można się spodziewać, że maj przyniesie wzrosty sprzedaży. Jednak gdy jest umiarkowany, a z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2026 r., można spodziewać się kontynuacji spadków także w maju. Na taki scenariusz („niewielkiego” spadku aktywności eksportowej w maju po umiarkowanym spadku z kwietnia) wskazują też dane z przemysłu i handlu hurtowego.
Korekta sprzedaży w maju okazała się nieco głębsza niż przed rokiem. Roczna dynamika sprzedaży obniżyła się z 6,6 proc. w kwietniu do 5 proc. – przyznają eksperci KIG.
Mocny złoty eksporterom nie służy
Nie bez wpływu na wyniki eksportu były też notowania złotego. A ten w maju umocnił się wobec euro o 0,26 proc. (w stosunku do wycen kwietniowych), był też o 0,3 proc. silniejszy niż rok wcześniej. Podobnie nasza waluta zachowywała się w maju wobec dolara, choć w tym przypadku umocnienie w ujęciu miesięcznym było znacznie delikatniejsze (0,14 proc.) niż w porównaniu z sytuacją sprzed roku (3,6 proc.).
Tymczasem silny złoty, odmiennie niż w przypadku np. wakacyjnych zagranicznych wojaży Polaków, wpływa na rodzimych eksporterów negatywnie. O ile na wakacjach im silniejszy złoty, tym dla naszych portfeli lepiej, bo za tę samą kwotę w złotych możemy kupić więcej lokalnej waluty (a tym samym więcej dóbr czy usług), o tyle w przypadku eksportu – rozliczanego w walucie obcej – działa to odwrotnie. Za tę samą dostawę polski eksporter otrzyma tyle samo obcej waluty, za którą jednak będzie mógł kupić znacznie mniej złotych – a to w naszej walucie się rozlicza, np. z fiskusem czy swoimi pracownikami. Mocny złoty, poza ograniczeniem rentowności działalności eksportowej, ma też negatywny wpływ na konkurencyjność polskich producentów na zagranicznych rynkach.
Eksperci KIG zauważają jednak, że sytuacja się zmienia.
Powoli kończy się okres szybkiego wzmacniania naszej waluty wobec euro – utrudniający naszym eksporterom ekspansję. Osłabienie dolara względem euro jest korzystne dla części naszych wytwórców – obniża bowiem koszt zaopatrzenia w surowce i komponenty (wyceniane w dolarach) przy niezmienionej wycenie sprzedaży w euro – czytamy w komunikacie Izby.
Choć każdy kij ma dwa końce; słabszy dolar oznacza też wzrost presji konkurencyjnej ze strony części dostawców (zwłaszcza tych z dalekiego wschodu), którzy swoje wyroby wyceniają właśnie w amerykańskiej walucie.
Więcej o handlu zagranicznym i partnerach Polski na stronach Bizblog Spider's Web
Szanse i zagrożenia
Eksperci KIG zwracają uwagę, że na przestrzeni kilkunastu minionych miesięcy ujemne dynamiki eksportu (w ujęciu rocznym) zdarzały się sporadycznie i wynikały „raczej z innego niż przed rokiem sezonowego rozłożenia wysyłek, niż z negatywnych tendencji na rynku (co dawało efekt w postaci dużego rozchwiania rocznej dynamiki eksportu dla poszczególnych miesięcy)”.
W najbliższych miesiącach oczekiwane są wzrosty – czytamy w komunikacie Izby.
Choć autorzy przyznają, że w tym czasie na sprzedaż eksportową mogą działać przeciwstawne czynniki.
Zwracają w tym kontekście uwagę na obserwowane do niedawna postępujące „ocknięcie” gospodarcze u naszych głównych partnerów handlowych, gdzie utrzymywała się bardzo słaba koniunktura, co dotyczy przede wszystkim borykającej się z recesją gospodarki Niemiec, czyli naszego głównego partnera handlowego. „Ocknięcie” to owocowało zwiększeniem zamówień w polskim przemyśle.
Jednak później na Bliskim Wschodzie wybuchła wojna, która przyniosła szereg negatywnych, także dla wspomnianych wyżej gospodarek i ich polskich partnerów, skutków.
W związku z niepewnością związaną z wojną na Bliskim Wschodzie pula zamówień może się czasowo skurczyć – przyznają eksperci KIG.
Choć i ten kij ma dwa końce: wraz z narastaniem retoryki protekcjonistycznej oraz wzrostem ryzyka w zakresie łańcuchów dostaw, jak zauważają przedstawiciele Izby, mogą pojawić się u naszych producentów dodatkowe zlecenia od odbiorców europejskich.
Wraz z postępowaniem reindustrializacji USA część naszych dostaw kierowanych do odbiorców ze starych krajów Unii (w zakresie dóbr o charakterze zaopatrzeniowym) zmniejszy się, ale być może znajdzie nowych odbiorców w Stanach – nie tracą optymizmu eksperci KIG.
Prognozy dla polskiego eksportu
Przyszłość eksportu zależeć będzie w dużej mierze, jak to zwykle bywa, od tego, co będzie się działo w gospodarkach naszych partnerów handlowych. Według KIG, szczęśliwie dla polskich eksporterów, w średnioterminowej perspektywie oczekiwany jest wzrost popytu – i to nie tylko w Europie, do której trafia zdecydowana większość naszej zagranicznej sprzedaży – związany ze wzmacnianiem obronności i odporności poszczególnych państw.

Dla nas szczególne znaczenie będzie miał wzrost popytu na zwiększenie odporności. Wszak jest on generowany bardzo szeroko – nie tylko na poziomie administracji państw, ale również poszczególnych firm i gospodarstw domowych – twierdzą eksperci KIG.
Zwracają przy tym uwagę, że wspomniany wyżej popyt dotyczy bardzo wielu rodzajów wyrobów, co z polskiej perspektywy jest pozytywne, ponieważ powoduje zwiększenie zamówień dla naszej gospodarki.
Najnowsze prognozy Izby mówią o wzroście eksportu z 345,8 mld euro w 2025 r. do 364,8 mld euro w roku 2026 i 388,6 mld euro rok później. Oznacza to przyspieszenie rocznej dynamiki eksportu w poszczególnych latach z 3,7 proc. przez 5,5 proc. do 6,5 proc.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).