Inspektor pracy będzie mógł uznać zlecenie czy B2B za etat, ale nie wstecz i z prawem odwołania się od jego decyzji do sądu. Reforma PIP-u, nad którą już pracuje parlament, zakłada ograniczenie patologii na rynku pracy, w tym głównie wypychanie pracowników na B2B i umowy cywilnoprawne.

Projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy jest na etapie prac sejmowych. W środę odbyło się pierwsze czytanie, a dzień wcześniej rząd przyjął poprawioną wersję ustawy. Posłowie odrzucili wniosek o odrzucenie projektu w całości i skierowali go do dalszych prac w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Na tym etapie ostateczny kształt przepisów może się jeszcze zmienić.
Nowe narzędzia PIP-u
Ministerstwo Rodziny i Pracy podkreśla, że reforma nie zmienia przepisów Kodeksu pracy. Nie wprowadza nowych definicji ani obowiązków dla pracowników. Zmienia natomiast narzędzia kontrolne PIP, tak aby skuteczniej egzekwować już obowiązujące prawo. Chodzi przede wszystkim o sytuacje, w których umowy zlecenie, o dzieło czy współpraca B2B w praktyce mają cechy zwykłego etatu.
Prawo pracy jest w Polsce jasne, mamy precyzyjnie zdefiniowane pojęcia takie jak stosunek pracy czy umowa o pracę. Mimo to wciąż plagą polskiego rynku pracy są umowy śmieciowe i wypychanie pracowników na jednoosobowe działalności gospodarcze – mówiła podczas pierwszego czytania projektu w Sejmie ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Najważniejszą nowością ma być możliwość wydania przez inspektora decyzji administracyjnej, że dana relacja jest w rzeczywistości stosunkiem pracy. Taka decyzja ma przekształcać umowę w etat z datą na przyszłość. Pracodawca będzie mógł odwołać się do sądu pracy w ciągu 30 dni, a sąd ma rozpoznać sprawę w trybie przyspieszonym, także w 30 dni.
Więcej informacji dla pracowników znajdziesz na Bizblog.pl:
Projekt przewiduje też możliwość zawarcia ugody już po wydaniu decyzji. Strony będą mogły podpisać umowę o pracę albo zmienić sposób współpracy tak, by nie spełniał cech etatu. Jeśli inspektor zaakceptuje takie rozwiązanie, postępowanie zakończy się bez dalszej procedury. Ma to ograniczyć biurokrację i skrócić spory.
Fikcja samozatrudnienia
Wciąż w niektórych przedsiębiorstwach mamy do czynienia z sytuacjami, w których kierowca jest na JDG i co miesiąc wystawia tylko tej jednej firmie fakturę. Pracownicy biurowi są na umowach zlecenie, grafik jest na umowie o dzieło, a managerowie na umowach o pracę. Wszystkich tych ludzi łączy to, że tak naprawdę są pracownikami jednej firmy, ale każdemu pracodawca dał zupełnie inny typ umowy. To absurd, nasza reforma pozwoli wreszcie z tym absurdem skutecznie zawalczyć – zapewniała Dziemianowicz-Bąk.
W czasie trwania odwołania sąd będzie mógł zabezpieczyć pracownika. Oznacza to, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy pracodawca nie będzie mógł wypowiedzieć ani pogorszyć warunków umowy inaczej niż na zasadach Kodeksu pracy. Inspektor zyska też prawo wydawania natychmiastowych, wiążących poleceń usunięcia naruszeń już w trakcie kontroli.
Nowością mają być również interpretacje indywidualne wydawane przez Głównego Inspektora Pracy. Przedsiębiorca będzie mógł zapytać, czy w jego konkretnej sytuacji dana umowa ma cechy stosunku pracy. Odpowiedź ma być wiążąca i dawać poczucie bezpieczeństwa uczciwym firmom. Usprawniona ma zostać też wymiana danych między PIP, ZUS i KAS.
Nieuczciwa konkurencja
Często słyszę od przedstawicieli polskiego biznesu: My przestrzegamy prawa, inwestujemy w ludzi, płacimy składki – dlaczego mamy konkurować z kimś, kto działa taniej tylko dlatego, że omija przepisy? I to jest pytanie absolutnie zasadne. Bo jeśli system pozwala działać taniej kosztem pracownika, kosztem bezpieczeństwa, kosztem budżetu – to nie jest to wolna konkurencja – mówiła Dziemianowicz-Bąk.
Ministerstwo mówi, że celem zmian jest walka z „śmieciowym zatrudnieniem” i zapewnienie uczciwej konkurencji. Według przytaczanych przez MRPiPS badań około 60 proc. Polaków chce wzmocnienia uprawnień PIP i popiera możliwość zamiany pozornych umów na etat, gdy spełnione są ustawowe przesłanki.
Reforma budzi duże emocje. Związki zawodowe ją popierają, część przedsiębiorców i organizacji pracodawców wyraża obawy przed nadużyciami i destabilizacją rynku B2B. Wcześniejsza wersja projektu przewidywała dalej idące uprawnienia, w tym działanie wstecz, ale została wycofana. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadną w toku dalszych prac parlamentarnych.



















