Niektórzy chcą opodatkować prostytucję. Hiszpański rząd chce ją zdelegalizować
Uprawianie prostytucji może znowu stać się nielegalne w Hiszpanii. Podczas kongresu rządzącej Partii Socjalistycznej premier Pedro Sánchez zadeklarował kryminalizację tego zajęcia. Od 1995 roku prostytucja jest w Hiszpanii – podobnie jak w Polsce – nie jest zakazana, ale nie jest też regulowana przepisami, w tym podatkowymi.

Zapowiedź wprowadzenia zakazu uprawiania prostytucji padła z ust premiera Sancheza podczas jego niedzielnego spotkania ze zwolennikami Partii Socjalistycznej po zakończeniu trzydniowego kongresu programowego tej partii.
Prostytucja w Hiszpanii była zakazana do 1995 roku. Od tego czasu nie ma tam formalnego zakazu uprawiania najstarszego zawodu świata, ale jednocześnie w prawie jest luka, co oznacza, że prostytutki nie płacą podatków i nie mają ubezpieczenia społecznego, jak to ma miejsce w Holandii. Zakazane jest jednak nagabywanie klientów miejscach publicznych.
Plan premiera Sancheza może okazać się bardzo trudny w realizacji, ponieważ seks-biznes w Hiszpanii to potężny sektor gospodarki. Pięć lat temu ONZ szacowała jego wartość na 3,7 mld euro, a według innych raportów Hiszpania jest trzecim co do wielkości rynkiem tego typu usług na świecie – po Tajlandii i Portoryko.