Rząd przewidział kłopoty na rynku pelletu. Teraz udaje, że nie wie, o co chodzi
Szok i niedowiedzenia - tak w skrócie można opisać reakcję poszczególnych resortów na to, że pellet jest coraz trudniej dostępny i przez to też coraz droższy. Dzwońcie do Hollywood, żeby im przyznali Oskary za znakomite aktorstwo. Bo kolejny dokument potwierdza, że doskonale wiedzieli, co się stanie.

Ministerstwo Energii cały czas nie chce pokazać opracowań, które ewidentnie przestrzegały przed obecnymi problemami na rynku pelletu, którego tuż przed startem sezonu grzewczego brakuje i który przez to też ma coraz wyższą cenę. Taką analizę miała przygotować Polska Rada Pelletu; a w listopadzie 2025 r. gotowa była już ekspertyza na ten temat naukowców z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Przed kłopotami z biomasą drzewną przestrzegał również Izba Gospodarcza Urządzeń OZE. Ale wszystko, jak grochem o ścianę. Lepiej udawać zdziwienie i niedowierzania, chowając jednocześnie nieprzychylne dla siebie dokumenty. Okazuje się jednak, że rząd takie prognozy miał już w lipcu zeszłego roku, przy okazji „Analizy dostępności biomasy stałej - zrównoważony potencjał na cele energetyczne w Polsce”, którą opracowano w ramach prac nad Krajowym Planem w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 r.
Dalszy wzrost zużycia biomasy drzewnej, w tym pelletu, w zakładach energetycznych doprowadziłby do wzrostu popytu na to paliwo, a w konsekwencji również do wzrostu cen peletu dla odbiorców indywidualnych - czytamy w tym dokumencie.
Pellet: rząd wiedział o możliwych kłopotach już ponad rok temu
Teraz nagle ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłasza wszem i wobec koniec dotowania kotłów na pellet, na początku w ciepłownictwie. Dlaczego na taki krok nie zdecydowano się wcześniej? Przecież kotły na biomasę - z udziałem w składanych wnioskach na poziomie 80 proc. - dzielą i rządzą w programie Czyste Powietrze już od wielu miesięcy. Z kolei analiza na potrzeby KPEiK z lipca 2025 r. bardzo trafnie identyfikowała przyczyny obecnej sytuacji.
Potencjał zrównoważony krajowych zasobów biomasy stałej jest ograniczony i w odniesieniu do biomasy drzewnej w znacznej części już obecnie zagospodarowany na cele energetyczne. Niepożądaną konsekwencją dalszego zwiększania zużycia biomasy drzewnej w energetyce, ciepłownictwie i ogrzewnictwie byłaby nasilana konkurencja o zasoby, wzrost cen i uzależnienie się od importu na dużą skalę, co mogłoby niekorzystnie wpłynąć na przedsiębiorstwa energetyczne i końcowych odbiorców energii - czytamy we wnioskach, które rząd poznał ponad rok temu.
Autorzy opracowania podkreślają, że rysuje się poważne niebezpieczeństwo zaburzeń na istniejącym krajowym rynku biomasy, w szczególności na rynku drewna. I zwracają uwagę, że przy obecnym rozwoju krajowego przemysłu drzewnego, drewno – w szerokim ujęciu – nie może stanowić podstawy funkcjonowania rynku ciepłowniczego w Polsce, co najwyżej jedynie lokalnie może być uzupełniającym elementem małych systemów ciepłowniczych.
Transformacja oparta na biomasie może się okazać niebezpieczną pułapką poprzez uzależnienie przedsiębiorstw energetycznych od importowanych paliw z biomasy. W sytuacji gdy, rynek krajowy oparty na zrównoważonych zasobach, nie pokryje w pełni rosnącego zapotrzebowania na biomasę, oznaczałoby to uzależnianie się od zewnętrznych źródeł dostaw i wejście na globalny rynek biomasy, który jest narażony na fluktuacje cenowe oraz zawirowania geopolityczne - czytamy w tej analizie.
Chowanie głowy w piasek ceny nie zmniejszy
Ministerstwo Energii może dalej chować głowę w piasek razem z dokumentami, ale tego już nie zmieni: w lipcu zeszłego roku opracowana na potrzeby KPEiK analiza wprost identyfikowała wszystkie obecne kłopoty. I co? Nic. Na pozorowane działania, które mają być receptą na obecny kryzys pelletu, rząd decyduje się raptem na miesiąc przed tradycyjnym startem sezonu grzewczego. I to w sytuacji, kiedy globalny rynek energetyczny znowu znalazł się pod presją geopolityki.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Efekt? Pellet dalej drożeje. Teraz nawet 4000 zł za tonę certyfikowanej biomasy drzewnej nikogo już nie dziwi. Całkiem sporo takich ogłoszeń znalazłem na Allegro. Na przykład ktoś wystawił na sprzedaż pellet Heatit: 59 zł za 15-kg worek. Jeżeli będziemy chcieli w ten sposób uzbierać całą tonę, będziemy musieli dać właśnie pod 4000 zł. Inny przykład: pellet Premium Wood. Tutaj za jeden worek 15-kg musimy dać 55 zł. Kupując tak 1000 kg wydamy ponad 3600 zł. Kraj pochodzenia? Łotwa.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.