REKLAMA

Tak się walczy z bańką spekulacyjną w nieruchomościach. Wystarczył prosty trik

Australia przecina podatkowy wrzód i schładza rynek nieruchomości. Odcięcie ulg dla betonowych inwestorów natychmiast zbiło ceny w największych miastach, a wielu Australijczyków odzyskuje nadzieję, że będzie ich stać na zakup mieszkania.

Tak się walczy z bańką spekulacyjną w nieruchomościach. Wystarczył prosty trik
REKLAMA

Australia zrobiła w tym roku coś, czego przez lata politycy panicznie bali się ruszyć – skończyła z podatkowymi preferencjami dla nabywców mieszkań na wynajem, co od lat pompowało bańkę na rynku nieruchomości. Konstrukcja przepisów zachęcała do inwestowania w beton, co doprowadziło do sytuacji, gdy ceny mieszkań są poza zasięgiem wielu Australijczyków.

REKLAMA

Ulga dla inwestujących w beton

Sednem problemu jest obowiązujący od lat w Australii tzw. negative gearing. To mechanizm, który sprawia, że jeśli czynsz z najmu nie pokrywa kosztów kredytu i utrzymania mieszkania, inwestor może wykazać stratę. Dotąd mógł odjąć ją od innych dochodów, także pensji, i zapłacić niższy podatek. Teraz strata z nowo kupionego używanego mieszkania będzie mogła obniżać tylko przyszłe dochody związane z nieruchomościami. To radykalnie zmienia opłacalność takiej inwestycji.

REKLAMA

Australijski rząd zmienił też zasady podatku od zysków ze sprzedaży aktywów. Od 1 lipca 2027 r. 50-procentową ulgę dla aktywów trzymanych ponad rok zastąpi indeksowanie ceny zakupu o inflację. W praktyce podatek ma dotyczyć realnego zysku, a nie części wzrostu wynikającego tylko ze spadku wartości pieniądza. Wprowadzona zostanie też minimalna stawka 30 proc. od realnych zysków.

Więcej wiadomości na temat nieruchomości można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Reforma nie działa jednak wstecz. Kto kupił nieruchomość przed ogłoszeniem zmian, czyli 12 maja, zachowuje dotychczasowe preferencje podatkowe. Nowe ograniczenia dotyczą przyszłych zakupów, a wyjątkiem pozostają nowe inwestycje mieszkaniowe. Według rządu ma to skierować ulgę podatkową tam, gdzie powstaje dodatkowa podaż, zamiast wspierać kolejne transakcje dotyczące istniejących nieruchomości.

Kryzys na rynku nieruchomości

Australia od lat zmaga się z gigantycznym kryzysem na rynku nieruchomości. Ceny mieszkań rosły znacznie szybciej niż dochody. Według danych przywoływanych przez rząd ceny domów od 1999 r. wzrosły o ponad 400 proc., czyli ponad dwa razy szybciej niż przeciętne dochody. Kanał YouTube Economics Explained zwraca uwagę, że preferencje podatkowe sprawiały, że kapitał był kierowany w nieruchomości zamiast w innowacje, nowe technologie czy rozwój firm. Skąd my to znamy.

REKLAMA

Decyzja o przecięciu tego wrzodu była w Australii politycznie trudna. Nieruchomości dla wielu Australijczyków to nie miejsce do mieszkania, ale źródło kapitału i rząd bał się uderzać w finanse wielu wyborców. Guardian przypomina, że wcześniejsza próba ograniczenia negative gearing okazała się dla Partii Pracy porażką, a nawet obecne zmiany wywołały sprzeciw części inwestorów i opozycji.

Pierwsze efekty odcięcia betonowym inwestorom podatkowego paliwa są już widoczne. Ceny w Sydney spadły o 7 proc. od szczytu, a inwestorzy masowo wycofują się z zakupu mieszkań. Mimo politycznej burzy i niepokoju banków, rynek w końcu łapie oddech. Szalona pętla cenowa została przerwana, dając młodym kupującym pierwszą od dekad realną szansę na własne mieszkanie.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.

REKLAMA
REKLAMA