Wynajem mieszkań dobija studentów. Na start potrzebują kilku tysięcy złotych
Mieszkania i pokoje na wynajem znikają w zatrważającym tempie. Studenci, chcąc jak najszybciej znaleźć lokum, muszą nie tylko ścigać się z czasem, ale też liczyć się z wysokimi kosztami. Czynsz to dopiero początek, na pozostałe opłaty trzeba przygotować dodatkowe kilka tysięcy złotych.

Sam miesięczny koszt wynajmu może nie być tak duży, jednak na start koszty szybko rosną. Pierwszy czynsz, opłaty administracyjne, media, kaucja, ubezpieczenie, a czasem też prowizja pośrednika sprawiają, że bez kilku tysięcy złotych w kieszeni ciężko jest podpisać umowę najmu. Przeciętny student w poszukiwaniu lokum musi liczyć się nawet z kosztem do 7 tys. zł na start.
Dlaczego tak dużo? Zazwyczaj w ogłoszeniu podawana stawka jest de facto jedynie samym kosztem najmu, bez czynszu, opłat administracyjnych i rachunków za media. A te pochłaniają przeważnie dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie. Z danych Mzuri wynika, że w przypadku największych miast koszty te wynoszą od niecałych 400 do ponad 500 zł.
Mieszkanie dla studenta. Kwota szybko rośnie
Największym wydatkiem jest zdecydowanie kaucja, która w najlepszym wypadku wyniesie równowartość jednego czynszu. Jednak rosnące koszty napraw czy wyposażenia nierzadko skłaniają właścicieli do podniesienia wysokości kaucji. Zakładając jednak, że wynosi ona cenę jednomiesięcznego wynajmu pokoju plus opłaty, możemy oczekiwać kwot od ponad 1000 zł w Łodzi i w Poznaniu do prawie 1600 zł w Warszawie. Najemca zwróci nam te pieniądze po zakończeniu umowy, jednak pod warunkiem, że mieszkanie będzie w takim samym stanie, w jakim zostało zastane.
Jakby tego było mało, do listy potencjalnych wydatków dochodzi wymóg wykupienia ubezpieczenia OC najemcy, które może uchronić przed koniecznością pokrywania z własnej kieszeni kosztów np. zalania sąsiada czy uszkodzenia wyposażenia mieszkania. Podstawowy koszt nie jest wysoki i wynosi do kilkudziesięciu złotych rocznie, ale rozszerzenie zakresu ochrony kosztuje już pomiędzy 200–300 zł.



Są to jednak kwoty dotyczące pojedynczego pokoju, natomiast jeżeli celem studenta jest całe mieszkanie, jedno- lub dwupokojowe, kwota na start rośnie ponad dwukrotnie. Przy wynajmie całych mieszkań znacznie częściej niż w przypadku pokoi w transakcji uczestniczy też pośrednik, a to oznacza dodatkowe koszty. Wtedy spodziewana kwota początkowa nie jest już na poziomie od 2 do 3 tys. zł. I rośnie w wielkich miastach: od ok. 7–8 tys. zł w Łodzi, Lublinie czy Poznaniu, przez ponad 9 tys. zł we Wrocławiu i Gdańsku, po ponad 10 tys. zł w Warszawie.

Według szacunków Mzuri, jeżeli szukamy mieszkania na własną rękę, można zaoszczędzić od prawie 1,3 tys. zł do ponad 2,6 tys. zł.
Mieszkanie dla studenta szybko znikają
Łatwo się jednak we wszystkich prowizjach pogubić, szczególnie teraz, gdy na rynku mamy do czynienia z prawdziwą gorączką wywołaną szczytem studenckiego sezonu najmu. To okres, w którym podpisywanych jest szczególnie dużo umów, a ogłoszenia znikają z rynku w bardzo szybkim tempie. Teraz hipotetyczny czas wyprzedaży oferty może spaść poniżej 10 dni, a więc do najniższego poziomu w całym roku. Warto pamiętać, że rynek działa bardzo dynamicznie. Wiele ofert natychmiastowo znika, ale wiele umów także się kończy, dlatego nie należy panikować, lecz bacznie obserwować oferty.
