REKLAMA

Koniec szybkich podwyżek. Pensje nagle wyhamowały

Druga połowa wakacji nie była już tak szczodra dla portfeli Polaków jak pierwsza. Płace wyhamowały bardziej, niż spodziewali się eksperci. Sprawdziliśmy, jak reagują na te wieści i jakich zmian spodziewają się na rynku pracy w najbliższym czasie.

płace GUS wynagrodzenia

Przeciętne wynagrodzenie wyniosło w sierpniu 2026 r. prawie 9 260 zł brutto. To 250 zł mniej niż w pierwszym miesiącu wakacji – wynika z informacji Głównego Urzędu Statystycznego. I choć w zestawieniu z płacami sprzed roku widać wzrost – o 490 zł – jednak rynkowi spece liczyli na więcej.

Eksperci przestrzelili z prognozami

Tzw. konsensus rynkowy, pokazujący średnią oczekiwań analityków, wskazywał na wzrost rzędu 6,6 proc. w porównaniu z sierpniem 2025 r. Tymczasem wynik był o cały punkt procentowy gorszy od prognoz: płace wzrosły nominalnie o zaledwie 5,6 proc. (w lipcu dynamika wyniosła 6,8 proc. r/r).

Ta pomyłka wydaje się efektem niedoszacowania wysokiej bazy (górnictwo, leśnictwo) sprzed miesiąca, choć w dół zaskoczyły również handel, przetwórstwo oraz energetyka – przyznają analitycy Banku Pekao.

Jeszcze niższy okazał się wzrost realnych wynagrodzeń – tych uwzględniających rosnącą w ostatnich miesiącach inflację. W takim ujęciu przeciętne wynagrodzenie wzrosło od sierpnia 2025 r. o ponad połowę wolniej niż wskazuje odczyt nominalny.

Spowolnienie nominalnego wzrostu płac i zwiększenie inflacji, jak zauważają analitycy Credit Agricole, przyczyniły się do obniżenia dynamiki płac w ujęciu realnym do 2,1 proc. r/r w sierpniu z 3,7 proc. w lipcu.

Spadek dynamiki wynagrodzeń w sierpniu był częściowo związany z wygaśnięciem obserwowanego miesiąc wcześniej silnego wzrostu płac w górnictwie i energetyce. Łącznie te dwie kategorie obniżyły roczną dynamikę wynagrodzeń o ok. 0,7 pkt proc. pomiędzy lipcem i sierpniem – komentują analitycy Credit Agricole.

Zwracają przy tym uwagę, że spadek dynamiki płac miał szeroki zakres branżowy i został odnotowany w dominującej większości kategorii raportowanych przez GUS.

Subtelny sygnał czegoś dobrego

Obok danych o wysokości wynagrodzeń GUS podał też najświeższe informacje o przeciętnym zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw – w sierpniu wyniosło 6,369 mln etatów. A to oznacza, że podobnie jak miesiąc wcześniej spadło o 0,8 proc. r/r.

W tym przypadku dane okazały się spójne z przewidywaniami ekspertów.

Liczba etatów spadła o 11 tys. m/m, tak jak prognozowaliśmy. Ten wynik rysuje nam nienajgorszy obraz krajowego rynku pracy – rok 2026 zaczyna dostarczać lepsze wyniki niż dwa poprzedzające lata – komentują analitycy Pekao.

Przyznają wprawdzie, że różnica ta nie jest spektakularna, jednak stanowi ich zdaniem subtelny sygnał, że na polskim rynku pracy zaczyna dziać się coś dobrego.

Taką trajektorię potwierdzają również dane o ofertach pracy, z których wynika, że popyt na pracę wychodzi z dołka – dodają analitycy Pekao.

Gorsze dane, ale nie sytuacja

Według Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego, słabsze sierpniowe dane dotyczące wynagrodzeń są nie tyle oznaką pogarszania się sytuacji, co efektem lepszego od oczekiwań poprzedniego miesiąca.

W sierpniu zabrakło już niektórych pozytywnych impulsów, które zaistniały w lipcu, co było zresztą przewidywane – zauważa ekonomistka.

Wskazuje przy tym, że spadek wynagrodzenia w sierpniu względem poprzedniego miesiąca wynikał z mniejszej skali dodatkowych wypłat, m.in. nagród i premii (kwartalnych, rocznych i uznaniowych), a także nagród jubileuszowych oraz odpraw emerytalnych (które obok wynagrodzeń zasadniczych również zaliczane są do składników wynagrodzeń).

W kolejnych miesiącach dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw ma szansę wrócić do nieco wyższych poziomów, a zatrudnienie nieznacznie się poprawiać. Wszystko to za sprawą rozkręcającego się cyklu inwestycyjnego i przyspieszającego tempa wzrostu gospodarczego – prognozuje Monika Kurtek.

Więcej danych na Bizblog Spider's Web

Co nas czeka w wynagrodzeniach?

O tym, że nadchodzące miesiące przyniosą lekką poprawę w dynamice wynagrodzeń w całej gospodarce przekonany jest również Jakub Rybacki, ekonomista mBanku. Choć, jak zaznacza, będą to zmiany raczej niewielkie – wzrost powinien się jego zdaniem stabilizować w przedziale 5,5-6 proc. r/r.

Ekonomista zwraca przy tym uwagę na ostatnie badania koniunktury sygnalizujące raczej umiarkowaną presję płacową (podwyżki płac przewiduje ok. 30 proc. firm).

Przy bieżącej strukturze też trudno o jakiś jednoznaczny optymizm – wyniki firm w przemyśle czy transporcie zapewne pogorszą się w wyniku kryzysu energetycznego. W efekcie pracownikom tych branż trudniej będzie o podwyżkę – uważa Jakub Rybacki.

W ocenie analityków PKO BP opublikowane w poniedziałek dane GUS potwierdzają stopniowe schłodzenie presji płacowej, jednak bez oznak gwałtownego pogorszenia sytuacji na rynku pracy.

Realne wynagrodzenia nadal wspierają konsumpcję, ale impuls dochodowy jest słabszy niż w poprzednich kwartałach – tłumaczą eksperci PKO BP.

Większa siła przetargowa pracownika

W podobnym tonie wypowiadają się zresztą analitycy Pekao, którzy zastrzegają, że zaskoczenie w dół na płacach nie unieważnia ich niedawnej rewizji prognoz tego wskaźnika na cały 2026 r. A tej dokonali w związku z „imponującą skalą zaskoczeń w górę na płacach w ostatnim czasie”.

Obecnie uważamy, że wynagrodzenia wzrosną o 6,0 proc. zamiast wcześniej prognozowanych 5,5 proc. Wszystko wskazuje na to, że osłabienie popytu na pracę okazało się mniej długotrwałe i głębokie niż się spodziewaliśmy, co przekłada się na większą siłę przetargową pracownika – tłumaczą eksperci Pekao.

W zgodnej ocenie ekonomistów przedstawione w poniedziałek dane GUS – nie dotyczą całej gospodarki, lecz sporego jej wycinka (sektora przedsiębiorstw zatrudniających 10 lub więcej osób) – nie powinny być powodem do niepokoju z punktu widzenia procesów inflacyjnych.

Według ekspertów PKO BP dane o płacach są wręcz korzystnym sygnałem dla Rady Polityki Pieniężnej. A to dlatego, że stabilizacja dynamiki płac była wskazywana wcześniej przez Adama Glapińskiego, prezesa NBP, jako jeden z warunków obniżek stóp procentowych w 2027 r.

Dla RPP istotną informacją z publikacji GUS jest na pewno to, że to nie rynek pracy jest powodem podwyższonej inflacji, z którą aktualnie się mierzymy – nie ma wątpliwości Monika Kurtek.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).