REKLAMA

Drogo? Poczekajcie do sylwestra. Ceny dopiero się rozkręcają

Głównym winowajcą letnich wzrostów cen były gwałtownie drożejące paliwa. Eksperci ostrzegają: to jeszcze nie koniec podwyżek.

Drogo? Poczekajcie do sylwestra. Ceny dopiero się rozkręcają

Zakupy drożeją w Polsce coraz szybciej. We wtorek oficjalnie potwierdził to Główny Urząd Statystyczny: ceny dóbr i usług konsumpcyjnych były w sierpniu o 3,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. W lipcu inflacja wynosiła 3 proc., a w czerwcu – 2,5 proc., czyli tyle, ile powinna (to cel inflacyjny, w którego pobliżu powinien utrzymywać się roczny wskaźnik cen konsumpcyjnych – CPI).

Paliwowy szok podbija wskaźniki

Sierpniowe przyspieszenie inflacji w Polsce, choć odczuwalne, szczególnie na stacjach paliw, nie jest dla ekonomistów i analityków szczególnie zaskakujące. Już wcześniej informował o tym GUS – w tzw. szybkim szacunku. Teraz jednak poznaliśmy szczegóły cenowego krajobrazu minionego miesiąca.

Okazuje się, że za wzrost inflacji – do najwyższego poziomu od połowy 2025 r. – w największym stopniu odpowiadają wspomniane drożejące paliwa (i smary) do prywatnych środków transportu. Podrożały one w ciągu minionych 12 miesięcy o prawie jedną czwartą, przy czym za benzynę płaciliśmy prawie 22 proc. więcej, a za diesla ponad 31 proc. więcej niż przed rokiem.

W samym tylko sierpniu, mimo że w drugiej połowie miesiąca działał rządowy program CPN, paliwa podrożały o ponad 5 proc. (przy czym benzyna o 3,2 proc., a olej napędowy o aż 11,5 proc.), dokładając 0,31 pkt do inflacji, która w ujęciu miesięcznym wyniosła 0,3 proc. (po korekcie wobec wstępnego szacunku na poziomie 0,4 proc.). Można więc powiedzieć, że gdyby nie drożejące paliwa, ceny konsumpcyjne pozostałyby na poziomie z lipca.

Żywność ratuje sytuację

Do wzrostu inflacji w ujęciu m/m swoje dołożyły m.in. ceny turystyki zagranicznej i biletów lotniczych (w mniejszym stopniu ceny paliw stałych oraz koszty związane z zaopatrywaniem mieszkań i domów w media). Jednak największy wpływ na jej wynik miały drożejące paliwa. Zbawienne jednak okazały się ceny żywności, które nie pozwoliły na mocniejszy wyskok CPI. Same owoce i warzywa obniżyły miesięczny wskaźnik inflacji o 0,15 pkt., w dół ściągały ją też m.in. taniejące odzież i obuwie.

W sierpniu, spośród 13 dóbr i usług prezentowanych przez GUS, w ujęciu miesięcznym ceny spadły w zaledwie czterech kategoriach, a w porównaniu z sierpniem 2025 r. w trzech. W pozostałych obszarach ceny rosły.

Co dalej z cenami paliw i żywności

Ceny paliw na stacjach w minionym miesiącu wzrosły o 5,2 proc. m/m, a ich roczna dynamika przyspieszyła do 24,2 proc. z 15,8 proc. Wzrost ten nastąpił pomimo przywrócenia w drugiej połowie miesiąca programu CPN, który obniżył ceny paliw o ponad 10 proc. Ze względu na rozkład badania cen w czasie obniżka mogła częściowo „umknąć” oficjalnym pomiarom. Kolejne miesiące mogą niestety przynieść dalszy wzrost cen paliw na stacjach, w reakcji na gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Ich roczna dynamika wyraźnie spowolni dopiero w drugim kwartale 2027 r., ze względu na efekt bazy.

W przypadku cen nośników energii panuje względny spokój – w ciągu miesiąca wzrosły o 0,3 proc., głównie za sprawą oleju opałowego i węgla – a ich roczna dynamika będzie wg nas zbliżona do obecnych 4,0 proc. do końca roku.

Ceny żywności i napojów w sierpniu spadły o 0,7 proc. m/m. W ujęciu rocznym już trzeci miesiąc z rzędu obserwujemy deflację, która w minionym miesiącu pogłębiła się do -0,9 proc. Tańsze niż przed rokiem były: mięso (-2,3 proc.), oleje i tłuszcze (-16,0 proc.), owoce i orzechy (-4,9 proc.) oraz warzywa (-3,5 proc.). Zjawisko spadających cen żywności jest powszechne w Europie, jednak w naszej ocenie nie jest trwałe. Obecna deflacja jest najpewniej związana z wcześniejszymi spadkami cen na rynkach globalnych oraz prawdopodobnym spadkiem popytu z Chin na europejską żywność. Kolejne miesiące najpewniej pokażą powrót inflacji cen żywności, na co wskazują wzrost indeksu FAO, coraz wyższe ceny gazu w Europie oraz trudne warunki pogodowe w obecnym sezonie, które mogą negatywnie wpłynąć na zbiory owoców.

Centrum Analiz PKO BP

Inflacja się rozkręca

Niestety, nic nie wskazuje na to, by ceny w Polsce miały w najbliższym czasie wyhamować. Przeciwnie – analitycy dość zgodnie przewidują, że inflacja będzie rosła. Na taki scenariusz wskazują też najnowsze prognozy Narodowego Banku Polskiego, na które powoływał się Marcin Zarzecki, członek Rady Polityki Pieniężnej, w rozmowie z dziennikarzem Polskiej Agencji Prasowej.

We wrześniowym materiale eksperckim NBP ścieżka inflacji na kolejne miesiące została podniesiona względem projekcji lipcowej: do 3,7 proc. we wrześniu i ok. 4 proc. pod koniec 2026 r. – powiedział Marcin Zarzecki.

Prognoza ta zakłada, że w trzecim kwartale 2026 r. wskaźnik inflacji CPI wyniesie 3,3 proc. r/r, w czwartym kwartale wzrośnie do 3,9 proc., a w pierwszym kwartale 2027 r. obniży się – do 3,7 proc.

Więcej wpisów o cenach na Bizblog Spider's Web

O tym, że inflacja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, przekonani są też inni eksperci.

W najbliższym miesiącu wyniki będą bliskie 4 proc. Dominować będą zmiany cen paliw, wzrosną też ceny żywności – uważa Jakub Rybacki, ekonomista mBanku.

Optymizmu odnośnie do kształtowania się cen w najbliższych miesiącach próżno szukać też u Moniki Kurtek – główna ekonomistka Banku Pocztowego zwraca uwagę na postępującą we wrześniu eskalację wojny na Bliskim Wschodzie i związane z tym ograniczenia w eksporcie surowców energetycznych, co najdotkliwiej odczuwamy tankując samochody na stacjach benzynowych.

Rosnące ceny paliw, ale także gazu, przełożą się na dalsze przyspieszanie inflacji. We wrześniu znajdzie się ona już wyraźnie powyżej górnej granicy celu inflacyjnego NBP i potem raczej się szybko nie cofnie – uważa ekonomistka Banku Pocztowego.

Dalszego wzrostu inflacji – do szczytu na poziomie 4 proc. na przełomie roku – spodziewają się też analitycy PKO BP.

Zgodnie z naszą obecną prognozą, w 2027 r. tempo wzrostu cen wyhamuje, a w połowie roku powróci do celu inflacyjnego – czytamy w ich komentarzu do najnowszych danych GUS.

Eksperci PKO BP podkreślają jednak, że zarówno wysokość szczytu inflacyjnego, jak i tempo późniejszego spadku inflacji zależeć będą w dużej mierze od czynników zewnętrznych, w szczególności od kształtowania się cen ropy naftowej i gazu ziemnego.

Ryzyko podwyżek

Zdaniem Moniki Kurtek obecne trendy inflacyjne mogłyby się „dość szybko” odwrócić, gdyby doszło do deeskalacji działań w Zatoce Perskiej lub ewentualnego porozumienia między stronami konfliktu. Jednak na razie niewiele na to wskazuje.

Niepewność, ogólnie rzecz biorąc, co do dalszego rozwoju sytuacji, jest ogromna. I właściwie w takich warunkach można zapomnieć o obniżkach stóp procentowych, a bilans ryzyk jest aktualnie zdecydowanie po stronie ich podwyżek – nie pozostawia złudzeń Monika Kurtek.

Według niej w Polsce nie ma jeszcze takiej konieczności i RPP może poobserwować sytuację, choć „zupełna niepewność” odnośnie do rozwoju bliskowschodniego konfliktu wymusza „dużą czujność”.

Obecnie nie spodziewam się obniżek stóp do końca pierwszej połowy 2027 r., przy czym nie można wykluczyć, że w razie dalszej eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie RPP będzie zmuszona stopy podnieść – przyznaje główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).