Ceny rosną szybciej, niż zakładali eksperci. GUS podał dane o inflacji
Nie tak miało być. W sierpniu towary i usługi podrożały dwa razy szybciej, niż spodziewali się eksperci. Inflacja znalazła się niebezpiecznie blisko ważnego poziomu. Wiadomo też więcej w sprawie przyszłości stóp procentowych.

W drugim miesiącu wakacji ceny w Polsce wzrosły przeciętnie o 0,4 proc. – wynika z najnowszego, tzw. szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego. Poniedziałkowa publikacja, choć, jak zastrzegają statystycy, ma charakter wstępny i ostatecznie może się jeszcze zmienić, okazała się dużym zaskoczeniem. Ekonomiści spodziewali się wprawdzie wzrostu cen, ale o połowę niższego: tzw. konsensus rynkowy, uwzględniający przeciętne oczekiwania analityków rynkowych, wskazywał na dynamikę miesięczną rzędu 0,2 proc. W rzeczywistości ceny towarów i usług rosły w tempie dwa razy szybszym.
Zaskakujące przyspieszenie cen
Tak znaczna różnica między oczekiwanym przez rynki a rzeczywistym kształtowaniem się cen w sierpniu spowodowała, że eksperci nie trafili też w przewidywaniu rocznego wskaźnika inflacji. Konsensus zakładał, że w kończącym się dziś miesiącu – w porównaniu z sierpniem 2025 r. – ceny były wyższe o 3,1 proc. W rzeczywistości jednak tak mierzona inflacja okazała się znacznie wyższa: w ujęciu r/r wyniosła 3,4 proc., choć jeszcze miesiąc wcześniej wskaźnik wynosił równo 3 proc. r/r.
To zaskakujące przyspieszenie, sporo wyższe od średnich oczekiwań rynkowych – przyznaje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Nie pierwszy to raz, gdy rzeczywistość zaskakuje analityków, jednak tym razem rozbieżność między prognozami a rzeczywistością jest duża. Ostatnio tak duży rozstrzał widzieliśmy półtora roku temu – w lutym 2025 r., choć wtedy rynek przestrzelił się w drugą stronę (inflacja wyniosła wtedy 4,9 proc. r/r, choć prognozy wskazywały na 5,3 proc. r/r). Tym razem powodów do radości – przynajmniej z perspektywy naszych portfeli – nie ma. Wręcz przeciwnie.
Wynik byłby zresztą jeszcze gorszy (tzn. wskaźnik cen wzrósłby mocniej), gdyby nie żywność i napoje bezalkoholowe, które w sierpniu potaniały – zarówno wobec lipca, jak i w stosunku do sierpnia 2025 r.
W pozostałych kategoriach widać natomiast wzrosty. Największe dotyczyły cen paliw: tankowanie było w sierpniu o ponad 5 proc. droższe niż w lipcu, a w porównaniu z sytuacją sprzed roku napełnianie baku kosztowało o prawie jedną czwartą więcej.

Ceny energii i innych paliw pozostały na poziomie zbliżonym do notowanych miesiąc wcześniej, a w stosunku do sierpnia 2025 r. wzrosły o ponad 4 proc.
Co dalej z cenami w Polsce?
Zdaniem ekonomistki Banku Pocztowego duży wzrost cen paliw w sierpniu w stosunku do lipca jest o tyle zaskakującą informacją, że od połowy miesiąca został wdrożony ponownie rządowy program obniżki ich cen (CPN) i ceny te na stacjach spadły.
Wytłumaczeniem może być fakt, że GUS we wstępnym szacunku inflacji nie uwzględnia ostatnich dni miesiąca, a zatem ten odczyt może zostać jeszcze skorygowany w dół. Nie wydaje się jednak, żeby wskaźnik inflacji po tej korekcie obniżył się jakoś znacząco, np. do 3 proc. r/r – komentuje najnowsze dane Monika Kurtek.
Jej zdaniem w kolejnych miesiącach inflacja będzie jeszcze przyspieszała – ze względu na koniec programu CPN (z końcem sierpnia), sezonowo wyższe ceny żywności oraz rosnące ceny ropy naftowej ze względu na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Podobnego zdania są inni analitycy.
Oczekujemy, że inflacja CPI do końca 2026 r. wzrośnie do ok. 4 proc. r/r – czytamy w komentarzu Centrum Analiz PKO BP.
Jego autorzy spodziewają się, że powrót w okolice celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.) nastąpi w drugiej połowie 2027 r. – i będzie miał charakter trwały.
Inna przyszłość stóp procentowych
Na razie jednak sytuacja nie sprzyja zapowiadanym przez prezesa NBP przymiarkom do obniżki stóp procentowych. Adam Glapiński zapowiedział, że taki ruch mógłby być rozważany już za kilka dni, podczas powakacyjnego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej.
Opublikowane w poniedziałek dane o sierpniowej inflacji – w dość zgodnej opinii wielu ekonomistów – każą odłożyć rozważanie obniżki stóp procentowych. Tym bardziej, że najnowsze dane GUS wskazują na niepokojący wzrost tzw. inflacji bazowej netto (pokazuje ona, jak rosną ceny z wyłączeniem tych kategorii, na które polityka banku centralnego ma znikomy wpływ lub nie ma go wcale). W lipcu wskaźnik ten wyniósł 3 proc. r/r.
Najbardziej martwi inflacja bazowa, która wzrosła do ok. 3,2–3,3 proc. r/r. Na szczegóły musimy poczekać, ale zapewne wciąż dużą rolę odgrywają kategorie wrażliwe na ceny paliw – czytamy w komentarzu analityków Banku Pekao.
NBP opublikuje informacje o wysokości inflacji bazowej w sierpniu dopiero 16 września. Jednak ekonomiści nie mają złudzeń, że gołębie dywagacje na temat rychłej obniżki stóp procentowych w Polsce muszą zostać odłożone na później.
Nie ma szans na cięcie stóp we wrześniu – uważają m.in. ekonomiści ING.
A według Moniki Kurtek perspektywy, które rysują się przed inflacją w tym roku, zamykają RPP możliwość obniżki stóp procentowych w tym roku.
Jeśli dojdzie do uspokojenia sytuacji, taka obniżka możliwa jest najwcześniej w końcu pierwszego kwartału 2027 r. – ocenia główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).