Jak policzyć zieleń w największych polskich miastach? Autor blogu Kartografia Ekstremalna skoncentrował się na odległości mieszkańców do wejść do parków i sprawdził też, ile im zajmie dojście do skupisk drzew. Wynik takiego zestawienia zaskakuje.

Chociaż mieszkam w Siemianowicach Śląskich to moim miastem są Katowice. Tam skończyłem szkołę średnią i studia. Tam też czuję się najlepiej, w ścisłym centrum znam dosłownie każdy kamień. I widzę też, jak na przestrzeni ostatnich parędziesięciu lat stolica Górnego Śląska zmieniła się nie do poznania: z takiego dusznego miasta, kojarzonego z węglem i stalą - w europejski, kosmopolityczny ośrodek tętniący życiem w przeróżnych kolorach.. Z coraz szerszym wachlarzem możliwości i zielenią na każdym kroku. Tak, tak, zielenią.
Zawsze za głowę łapałem się, jak znajomi z całej Polski kpili ze mnie, że pewnie na Górnym Śląsku nie wiem, jak wygląda zielona trawa. Dla mnie, mieszkającego rzut beretem od Parku Śląskiego, to był koronny dowód na ich brak wiedzy i kierowanie się dawno już nieobowiązującymi stereotypami. Ale co? Miałem ich zapraszać do siebie, żeby na własne oczy zobaczyli, jak bardzo się mylą?
Tylko co to by zmieniło? Może jedna, dwie, góra trzy osoby miałyby inne zdanie na temat Katowic, Śląska i tutejszych zielonych terenów. Ale reszcie Polski wygodnie jest po prostu wierzyć w te bzdury na resorach. Nie daj Boże jeszcze musieliby przyznać, że w takich Katowicach jest więcej zieleni niż w ich rodzinach stronach. Na szczęście z pomocą przychodzi blog Kartografia Ekstremalna Szymona Pifczyka.
Tereny zielone i liczba mieszkańców
W swoim najnowszym wpisie Szymon Pifczyk postanowił sprawdzić, które największe miasta w Polsce są naprawdę zielone. I podszedł do tego zagadnienia z niezbyt oczywistej strony.
Zamiast obliczać procent powierzchni miasta zajmowany przez tereny zielone, zbadałem jaki procent mieszkańców miasta mieszka blisko zieleni, i to zieleni faktycznie dostępnej (czyli parków, skwerów czy lasów, w których są alejki spacerowe), a nie powierzchni zielonej ogółem, do której wliczałoby się też ogródki działkowe czy nieprzeniknione bory - tłumaczy.
W tym celu najpierw zdefiniował tereny zielone, a potem określił liczbę mieszkańców w poszczególnych miastach, które ujął w swoim badaniu. Następnie stworzył model sieciowy na podstawie danych o ulicach, ścieżkach i chodnikach z OpenStreetMap. I wykluczył te, na których zakazany jest ruch pieszy. Ustalił też, że przeciętny człowiek w 5 minut może przejść 400 metrów, a w 10 minut — 800 metrów.
Na tej podstawie, od każdego wejścia do parku (zdefiniowanego jako przecięcie sieci dróg/ścieżek z granicą parku) obliczyłem, jak daleko można dojść w 5 lub 10 minut i ile osób mieszka po drodze - twierdzi Szymon Pifczyk.
Kto ma najdalej do drzew i parków?
I co się okazało? W przypadku czterech miast: Gorzowa Wielkopolskiego, Olsztyna, Torunia i Zielonej Góry średnio 86 proc. mieszkańców mieszka do 400 m, a 96 proc. do 800 m od wejścia do parku. Z kolei w przypadku takich miast jak Kraków, Katowice i Gdańsk ten odsetek wynosi odpowiednio 76 proc. i 95 proc. Kolejną grupę miast z wynikiem 67 proc. i 92 proc. reprezentuje Łódź, Poznań i Warszawa.
Potem jest Białystok, Bydgoszcz, Lublin i Szczecin, gdzie średnio 67 proc. mieszkańców mieszka do 400 m do parku, a 92 proc. musi w tym celu pokonać do 800 m. Najgorszy wynik pod tym względem: średnio 52 proc. i 83 proc. zanotowały takie miasta jak: Kielce, Opole, Rzeszów i Wrocław. Ale na tym nie kończą się wyliczenia Szymona Pifczyka, który postanowił sprawdzić, w którym mieście mieszkańcy mają najbliżej do skupisk drzew.
W tym celu policzył, ile osób ma przynajmniej jedno skupisko w promieniu 30 metrów od domu i ile procent mieszkańców mieszka w miejscach, gdzie pokrycie drzewami przekracza 10 proc. lub 30 proc. obszaru w promieniu 100 metrów od domu. W tym przypadku pierwsze miejsce zajęła Łódź, potem Katowice, Warszawa i Kraków. Najdalej zaś do drzew mają mieszkańcy Kielc, Bydgoszczy i Opola.
Najbardziej zielone miasto w Polsce? Katowice
Ranking Szymona Pifczyka dotyczył miast wojewódzkich, a także Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej (GZM). W prywatnym zestawieniu autora bloga Kartografia Ekstremalna najlepiej wypadają Katowice i ogólnie GZM, potem Zielona Góra, Łódź, Olsztyn i Kraków. Najgorzej za to pod tym względem jest w Opolu, Kielcach i Rzeszowie.
Więcej o Katowicach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Przyznam, że trochę mnie ten ranking zaskoczył, bo całkowicie szczerze mówiąc, kiedy zaczynałem ten wpis, chciałem udowodnić, że Katowice wcale nie są takie zielone, jak lubi się tym chwalić tamtejszy urząd miasta. Okazuje się jednak, że są akurat pod tym kątem nie ma się czego wstydzić - przekonuje Pifczyk.
Na wynik stolicy Górnego Śląska złożyły się: jeden z najlepszych w kraju dostępów do parków, a także gęsta pokrywa drzewami w dzielnicach nieco dalej od parków. Dodatkowy atutem są lasy, ściśle okalające Katowice od południa.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.