Politycy przepalili miliardy złotych. Nikt za to nie odpowiedział
W ciągu ostatnich trzech lat na nasze górnictwo przeznaczono z budżetu państwa ponad 20 mld zł. I co się zmieniło? Nic. Wydobycie i sprzedaż węgla cały czas lecą na łeb, na szyję. I żeby było jasne: nikt za to nie bierze żadnej odpowiedzialności. A trwa to o wiele dłużej.

To opowieści o braku odwagi w sprawie reformy naszego górnictwa, braku też odpowiedzialności politycznej i o naciąganiu budżetu państwa jak gumy balonowej. Do jej spisania zachęciła mnie spółka Bumech, właściciel Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia, która złożyła w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew, w którym domaga się od Skarbu Państwa odszkodowania w wysokości 5 mld zł za straty. Te miały wyniknąć po decyzji o interwencyjnym imporcie węgla w 2022 r. Wtedy, w dobie nakręcanego przez Moskwę kryzysu energetycznego, rząd Mateusza Morawieckiego polecił dwóm spółkom: PGE Ciepło i Węglokoks zadbać o odpowiednie zapasy węgla na zimę.
To zaburzyło konkurencyjność na rynku węgla w Polsce - uważa spółka Bumech.
Politycy i górnictwo, czyli odpowiedzialność na urlopie
Bumech najpierw chciał się dogadać w tej sprawie z rządem, ale się nie udało. Teraz spółka postanowiła pójść i do sądu i złożyć skargę do Komisji Europejskiej. Przypomnijmy, że wcześniej Ministerstwo Aktywów Państwowych odmówiło zwrotu składki solidarnościowej JSW w wysokości 1,6 mld zł, którą spółka zapłaciła w latach 2023–2024. Za nią też stał rząd Morawieckiego, który w ten sposób chciał znaleźć pieniądze na wsparcie finansowe odbiorców coraz droższej energii elektrycznej.
Nie wiem do końca, co stało się z tymi pieniędzmi. Nie mam pojęcia też, czy Bumech pozywając Skarb Państwa o 5 mld zł ma rację, czy może blefuje. Ale zastanawia mnie coś innego. Chodzi o odpowiedzialność polityczną, czyli zjawisko - tak mi się przynajmniej wydaje - nieobecne w polskiej polityce. Kiedyś premier Włodzimierz Cimoszewicz musiał tłumaczyć się z pogniecionej marynarki po wyjściu z samochodu, dzisiaj byłym i obecnym premierom wszystko uchodzi. Zresztą nie tylko im.
Więcej o górnictwie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Decyzja premiera Morawieckiego o zakończeniu skupu węgla z Rosji z pewnością była zbyt wczesna, za bardzo wycelowana w polityczno-wyborczy zysk i pozbawiona jakichkolwiek wyliczeń, na przykład dotyczących jej wpływu na rynek węgla i też na innych jego graczy. I kto za to odpowiada? Ja? Górnicy z Silesii? A może to wina górali z Zakopanego? Każdy Kowalski za taki błąd słono by zapłacił. Ale były szef rządu nie ma powodów do obaw. Włos mu z głowy nie spadnie. Bo pamięć w dobie internetu i sztucznej inteligencji skraca się do maksymalnie do paru minut, a politycy doskonale zdają sobie z tego sprawę.
Budżet państwa kroplówką dla górników
Już pal licho, że o PG Silesia będzie znowu głośno. Przecież nie tak dawno Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” skierował do dyrektora generalnego Międzynarodowej Organizacji Pracy Gilberta Houngbo wniosek o pilną interwencję w związku z przypadkami naruszenia swobody funkcjonowania NSZZ „Solidarność” PG Silesia.
Ważniejsze, przynajmniej dla mnie, są kolejne miliardy złotych na nasze umierające jednak powoli górnictwo. Policzmy ostatnie trzy lata. Jeżeli nic się w ustawie budżetowej na 2026 r. nie zmieni, to wsparcie budżetu państwa w latach 2024–2026 wyniesie w sumie aż 20,3 mld zł. Ale pamiętajmy, że Ministerstwo Aktywów Państwowych, a także Ministerstwo Energii zawnioskowały do resortu finansów, żeby ten dorzucił w tym roku jeszcze 4 mld zł w obligacjach skarbowych na koszty redukcji zdolności produkcyjnych w górnictwie. Czyli ten trzyletni rachunek może opiewać na łącznie 24,3 mld zł.
To góra forsy. A teraz jeszcze PG Silesia chce z tytułu odszkodowania odzyskać kolejne 5 mld zł. Ale może tych pieniędzy wcale nie szkoda, a nasze górnictwo od tych paru lat zmienia się nie do poznania, stawiając w pierwszej kolejności na rentowność? Niestety, to tylko pobożne życzenie. Niech liczby powiedzą swoje: w styczniu 2024 r. wydobycie węgla było na poziomie 4,12 mln t, a sprzedaż - 3,99 mln t. Z kolei w styczniu 2026 r. produkcja węgla wyniosła 3,4 mln t, a sprzedaż - 3,79 mln t. I szybka uwaga: nawet najlepsze okulary nic nie pomogą, wyniki są po prostu gorsze.
Na co więc poszły te miliardy złotych? Redukcję zatrudnienia w górnictwie widać wyraźnie dopiero w tym roku, po uruchomieniu osłon socjalnych, w postaci urlopów górniczych i jednorazowych odpraw pieniężnych. I dlatego właśnie w tym roku liczba miejsc pracy pierwszy raz w historii spadła poniżej 70 tys. Ale czy od tego poprawiła się wyraźnie kondycja finansowa naszych spółek węglowych? Mocno w to wątpię.
Na przestrzeni ponad 10 lat, licząc od rządu Ewy Kopacz, przez rząd Beaty Szydło, Mateusza Morawieckiego i obecny Donalda Tuska, nikt nie miał żadnego planu na górnictwo, tylko co roku dosypywano do branży kolejne tłuste sumy, żeby przypadkiem górnicy się nie pokazali swojego zdenerwowania na władzę podczas wyborów. Z powodu tej związkowej i kadencyjnej pułapki dochodziło do na przykład umorzenia zaległych składek ZUS. A teraz budżet państwa stał się dla górnictwa po prostu naturalną kroplówką.
Kto za to ponosi odpowiedzialność? Prominentni politycy sprytnie polaryzujących między sobą od lat PO i PiS nie muszą się niczego obawiać. Nic im się nie stanie. Można ścigać na przykład za korupcyjny zegarek, ale nie za przepalanie góry pieniędzy na ciągle stratne górnictwo. Inna sprawa, że ci, którzy obecnie wskazywaliby na winnych, musieliby się dosyć mocno samemu uderzyć w pierś. Takie zaś zachowanie w polskiej polityce najzwyczajniej w świecie nie przystoi.
fot. Elzbieta Krzysztof / Shutterstock.com
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.