Zakaz sprzedaży alkoholu od 22 do 6 rano. Czekałem, aż lobby wykona swój ruch
Tak jak przypuszczałem: lobby alkoholowe nie daje za wygraną i różnymi sposobami stara się przynajmniej opóźnić nowe regulacje zakazujące nocnej sprzedaży i reklamy procentów. I znowu z pomocą przyszli posłowie PSL.

Przyznaję się: czekałem na to. Nie wiedziałem, z której konkretnie strony nadejdzie atak, ale byłem przekonany, że prędzej czy później do niego dojdzie. I wcale nie jestem żadnym jasnowidzem, po prostu łącze kropki. Polacy wydają rocznie na alkohol ponad 50 mld zł, więc było dla mnie oczywiste, że jak ktoś będzie chciał naruszyć ten procentowy status quo, to napotka opór. Przecież lobby alkoholowe już nie raz, nie dwa, pokazywało w naszym kraju wyjątkową skuteczność. I teraz, jak część posłów sobie wymyśliła regulacje uderzające w sprzedaż i promocje procentów, to nagle oddadzą pole bez żadnej walki? Aż taki naiwny nie jestem.
Takie myślenie uważałem za bardzo naiwne i niestety miałem rację. Niby w koalicji rządzącej dogadali się, co do ostatecznego kształtu ustawy alkoholowej, ale na ostatniej prostej przedstawiciele PSL zrobili efektownego fikołka i w efekcie do ważnego glosowania nie doszło. Konserwatywni ludowcy, którzy potrafią z każdym się dogadać, byle tylko być w rządzie, jeszcze raz udowodnili, że są moją jedną z najbardziej ulubionych politycznych nacji. Konformizm jest wpisanych w ich DNA. Zakaz wycelowany w sprzedaż i reklamę alkoholu jeszcze raz to bardzo wyraźnie pokazał.
Alkohol - lobby cały czas pociąga za sznurki
Wszystko ponoć było zapięte na ostatni guzik i w miniony piątek miało dojść do głosowania nad zapisami ustawy alkoholowej, które dotyczą zakazu sprzedaży w godz. od 22 do 6 rano oraz zakazu reklamy. Ni stąd, ni zowąd ten punkt nagle zniknął z harmonogramu prac Sejmu. Jak słyszymy: sprzeciw zgłosili Ludowcy z PSL. Powód? Chcą łagodniejszych przepisów, inaczej nasza branża winiarska popadnie w kłopoty. Takie padły argumenty.
PSL, tym razem pod rękę z Konfederacją, chce też łagodniejszych regulacji w sprawie sprzedaży alkoholu online. Część posłów opowiada się za handlem procentami w internecie, ale pod określonymi warunkami. Ministerstwo Zdrowia zaś upiera się, że obecnie taka opcja nie jest dopuszczona prawnie, a jej wprowadzenie w życie wymaga w pierwszej kolejności skutecznej weryfikacji wieku kupującego.
I znowu lobbyści przed ludźmi. Marszałek Sejmu zdjął dziś nagle z głosowania, na wniosek PSL, uzgodnioną ponad podziałami ustawę zakazującą reklamę alkoholu. Nie do obrony. Wstyd po prostu - komentowała tę sytuację przed weekendem w serwisie X Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej.
Co teraz? Nieoficjalne źródła wskazują, że Sejm do sprawy ma wrócić za dwa tygodnie. Kolejne posiedzenie zaplanowane jest od 6 do 9 października.
Trucizna, na której ktoś zarabia
I to wszystko wydarza się w czasach, kiedy już jest oczywiste, że każda dawka alkoholu, również ten słynny kieliszek wina rozrzedzający krew, jest po prostu szkodliwa. Niepierwszy raz wychodzi na to, że to nie ma żadnego znaczenia. Ważniejsi są producenci trucizny, o których trzeba odpowiednio zadbać. Dlaczego? Bo są dorosłymi Polakami i za rok pójdą do urn wyborczych. I to jest istotniejsze niż zdrowie Polaków. Czego nie rozumiecie?
Przecież to nie pierwszy tego typu numer Ludowców, którzy producentów alkoholu bronią własną piersią nie od dziś. Warto przypomnieć sobie niedawne uwagi Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) do projektu ustawy przygotowywanego przez Ministerstwo Finansów w sprawie nowej mapy akcyzowej, wprowadzającej wyższe stawki akcyzy na alkohol. Resort boi się, że przez wyższą akcyzę i tym samym droższe procenty, Polacy zaczną mniej pić, a to oznacza dla niektórych problemy.
Więcej o alkoholu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Spadek ten wpłynie natomiast na obniżenie produkcji napojów alkoholowych, obniżając wykorzystanie płodów rolnych od polskich rolników do produkcji napojów alkoholowych, w szczególności zbóż, ziemniaków, chmielu oraz owoców - argumentuje MRiRW.
Liczy się więc zysk producentów alkoholu, a nie to, że alkohol to silnie uzależniająca (psychicznie i fizycznie) substancja psychoaktywna, która bardzo skutecznie zabija i rozbija rodziny. A wiecie, kto teraz kieruje pracami MRiRW? To Stefan Krajewski, szef Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Ludowego w Białymstoku.
Tego trendu już nie da się odwrócić
Nie wiem, jak to legislacyjne zamieszanie wokół alkoholu się skończy. Nawet, jak lobby kolejny raz wygra, to już światowego trendu, który wkroczył do Polski, nie odwróci. Czy się to komuś podoba, czy nie: alkohol po prostu przestaje być popularnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Mnożą się imprezy, nawet weselne, gdzie już stoliki nie uginają się, jak dawniej, pod ciężarem kolejnych butelek z wódką. W Polsce potwierdza tę nową modę, chociażby rosnąca popularność piw „zerówek”. Zresztą: dane GUS, opracowane przez Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, wskazują jednoznacznie: Polacy piją coraz mniej. W 2025 r. pierwszy raz do tych spadków przyczyniły się wszystkie rodzaje alkoholu: piwo, wino i też wyroby spirytusowe.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.