REKLAMA

Pompy ciepła nas uratują przez gazem z USA. Liczby nie kłamią

Coraz więcej ekspertów z niepokojem patrzy na zwiększające się gwałtownie uzależnienie Europy od amerykańskiego gazu ziemnego. Najnowsza analiza Europejskiego Stowarzyszenia Pomp Ciepła (EHPA) wskazuje, jak można temu w prostu sposób zaradzić.

gaz-ziemny-moze-znalezc-sie-w-odwrocie-przez-pompy-ciepla
REKLAMA

Do 2021 r., kiedy Gazprom zaczął manipulować swoimi dostawami gazu zimnego, żeby tak przygotować grunt pod przyszłą napaść Moskwy na Kijów, Europa kupowała z Rosji (licząc samą wartość handlową) 25 proc. ropy a także po 48 proc. w przypadku węgla i gazu ziemnego. Ale plan Putina przyniósł dokładnie odwrotny efekt od tego zamierzonego i UE zaczęła się stopniowo do rosyjskich paliw kopalnych odwracać plecami.

Teraz jednak, w dobie konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokady Cieśniny Ormuz, wyszło też na to, że Bruksela zamieniła jedno uzależnienie na drugie. Amerykański skroplony gaz ziemny obecnie stanowi już prawie 60 proc. całkowitego importu LNG do UE.

REKLAMA

Idealnie byłoby, gdyby Europa zmniejszyła udział amerykańskiego LNG do bezpiecznych poziomów, na pewno poniżej 50 proc. Jednak przy obecnych siłach rynkowych i politycznych istnieje ryzyko, że stanie się odwrotnie - pisze Javier Blas z Bloomberga.

Gaz ziemny energetyczną kulą u nogi Europy?

Te energetyczne układanie się Europy pod Trumpa już teraz widać doskonale. Z jednej strony mamy obowiązujący od 2027 r. zakaz importu rosyjskiego LNG i ciągle niepewne dostawy gazu zimnego z Bliskiego Wschodu. Z drugiej od miesięcy mówi się coraz głośniej o złagodzeniu przez Komisję Europejską pierwotnych zapisów rozporządzenie metanowego, co też miałoby ułatwić życie amerykańskim dostawcom błękitnego paliwa.

REKLAMA

Wygląda więc na to, że UE z jednej, rosyjskiej pułapki energetycznej, wpadła od razu w drugą, tym razem w amerykańskich barwach. Ale czy rzeczywiście nie ma recepty na uzależnienie się teraz od gazu zimnego made in USA? Najnowsza analiza EHPA sugeruje, że jest inaczej i wskazuje na konkretne rozwiązania. Receptą na gaz ziemny mają być pompy ciepła.

REKLAMA

Skroplony gaz ziemny LNG jest najdroższym źródłem energii i pochodzi od niepewnych dostawców, a pompy ciepła mogą drastycznie zmniejszyć nasze zapotrzebowanie na niego - przekonuje Paul Kenny, dyrektor generalny EHPA.

Pompy ciepła wyręczają import LNG

EHPA wylicza, że sprzedaż pomp ciepła w 2025 r. - jak sugerują dane z 18 krajów: Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Włochy, Litwa, Holandia, Polska, Portugalia, Słowacja, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania, Norwegia i Szwajcaria. - wzrosła o 13 proc. Licząc jeszcze Estonię, Irlandię i Węgry przełożyło się na zainstalowanie dodatkowych 2,9 mln pomp ciepła.

Więcej o gazie ziemnym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Same 2,9 mln nowych pomp ciepła zastępuje 2,5 mld m sześc. skroplonego gazu ziemnego, co stanowi około 24 proc. unijnego importu z Bliskiego Wschodu - stwierdza EHPA.

Jeżeli chodzi o wzrost sprzedaży w poszczególnych krajach pomp ciepła na czele są Niemcy (50 proc.). Najwięcej tego typu urządzeń w ubiegłym roku sprzedano zaś we Francji (528 tys. sztuk). Licząc zaś udział pomp ciepła na 1000 gospodarstw domowych - liderem jest Litwa (46), która wyprzedziła Norwegię (43). 

REKLAMA

Polska ma za drogi prąd

Tymczasem w lipcu br. mamy poznać od Komisji Europejskiej „Plan Działania na Rzecz Pomp Ciepła”. Zdaniem EHPA powinny w nim znaleźć się przede wszystkim rozwiązania przynoszące presję na państwa członkowskie w celu obniżenia opłat i podatku VAT na pompy ciepła i energię elektryczną. Przypomnijmy, że już wcześniej eksperci z EHPA wyliczali, że w tym celu cena prądu nie powinna być więcej niż dwa razy wyższa od ceny gazu ziemnego.

Europejczycy już odchodzą od ogrzewania paliwami kopalnymi. Zadaniem UE i rządów jest uczynienie tego procesu tak łatwym i przystępnym cenowo, jak to tylko możliwe - argumentuje szef EHPA.

REKLAMA

Jeżeli jednak energia elektryczna jest znacznie bardziej droższa od gazu ziemnego, to pompy ciepła stają się po prostu nieopłacalne, a stopa zwrotu, w przypadku tego typu inwestycji, puchnie wtedy jak na drożdżach. I z takim też zjawiskiem cały czas mamy do czynienia w Polsce.

W skrajnym przypadku Polska opodatkowuje energię elektryczną siedmiokrotnie bardziej niż gaz ziemny - podkreśla EHPA.

REKLAMA
Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA