Rosnąca liczba L4 mocno uderza w pracowników fizycznych. Żyją krócej niż szefowie, bo nie mają czasu na badania. Profilaktyka „blue collars” przegrywa z grafikiem i mitem, że benefity są tylko dla biur.

Według danych ZUS, w 2025 roku absencje z tytułu choroby, w przeliczeniu na jednego ubezpieczonego, wyniosły 14,76 dnia. W porównaniu z rokiem 2024 wzrosła zarówno liczba zaświadczeń lekarskich, jak i liczba dni absencji chorobowej.
Pierwszą przyczyną niezdolności do pracy pozostają choroby układu mięśniowo-szkieletowego i tkanki łącznej, czyli grupy schorzeń dotykających pracowników fizycznych nieproporcjonalnie często i wcześniej niż innych pracowników.
Dlaczego pracownicy fizyczni żyją krócej
Według danych francuskiego National Institute of Statistics and Economic Studies opartych na wskaźnikach śmiertelności z lat 2020–2022, 35-letni mężczyzna pracujący na stanowisku kierowniczym może liczyć na przeciętnie 5,3 roku życia więcej niż jego rówieśnik wykonujący pracę fizyczną.
W przypadku kobiet ta różnica wynosi 3,4 roku. Czy to znaczy, że praca fizyczna z założenia musi wiązać się ze słabszym zdrowiem? Nie jest to tak oczywiste, a przyczyn problemu jest kilka. Jedną z nich jest rzadsza profilaktyka – według danych LongLife, pracownicy fizyczni rzadziej niż biurowi wykonują regularne badania profilaktyczne (52 proc. w stosunku do 57 proc.).
Więcej wiadomości na temat pracy można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Profilaktyka przegrywa z nieelastycznym systemem
Lek. Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny LongLife zwraca uwagę, że praca fizyczna wiąże się z realnym obciążeniem ciała, ale równie istotne jest to, co dzieje się poza miejscem pracy: rzadsze badania, gorszy dostęp do opieki i mniejsze zasoby, żeby ten dostęp sobie zorganizować.
Według niego blue collars są jedyną grupą, której większość uważa, że lepsza profilaktyka zdrowotna mogłaby zmniejszyć liczbę ich absencji chorobowych. To nie brak świadomości sprawia, że chorują oni długo i często, a brak dostępu do narzędzi, które są dla nich projektowane zbyt rzadko i zbyt późno.

Duże znaczenie mają bariery czysto praktyczne. Praca zmianowa sprawia, że przychodnia jest zamknięta, gdy pracownik ma wolne. Brak elastycznych godzin oznacza, że wyjście na badanie tworzy konieczność wzięcia urlopu – wyjaśnia lek. Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny LongLife.
Jego zdaniem po dziesięciogodzinnej zmianie wizyta u lekarza jest ostatnią rzeczą, o której się myśli. W efekcie profilaktyka przegrywa ze zmęczeniem i nieelastycznym systemem pracy.
Czy zdrowie w pracy stało się przywilejem biurowym?
Choć rozwiązaniem problemu mogłyby być badania w miejscu i czasie pracy, polscy pracownicy wydają się nie wierzyć w istnienie takiej możliwości. Z jednej strony uważają, że profilaktyka mogłaby zmniejszyć liczbę ich absencji chorobowych – mówi dyrektor medyczny LongLife.
Z drugiej, jak wynika z ogólnopolskiego badania opublikowanego we Frontiers in Public Health, pracownicy wykonujący pracę fizyczną rzadziej niż pracownicy umysłowi deklarują potrzebę wsparcia pracodawcy w niemal każdym z 16 analizowanych obszarów, od wsparcia psychicznego, przez profilaktykę nowotworową, aż po profilaktykę chorób kręgosłupa i układu mięśniowo-szkieletowego.
Niższe deklarowane oczekiwania niekoniecznie oznaczają niższe potrzeby. Raczej niższą świadomość, że wsparcie jest w ogóle możliwe. W debacie o zdrowiu pracowników dominuje narracja białych kołnierzyków: benefity, wellbeing, mindfulness, owocowe czwartki – tłumaczy lek. Piotr Leszczyński.
W jego ocenie pracownik produkcji czy kierowca potrzebuje kogoś, kto zmierzy mu ciśnienie, sprawdzi poziom glukozy i powie wprost, czy jest zdrowy. Badania w miejscu pracy nie mogą być benefitem dla uprzywilejowanych. To najbardziej podstawowa forma troski o zdrowie, której pracownicy fizyczni potrzebują tak samo, jak ich koledzy przy biurkach.



















