Sprzedaż alkoholu może zmienić się nie do poznania w naszym kraju i to już w przyszłym roku. Wreszcie procenty przestaną być traktowane jak dobro narodowe. Trzymam kciuki, żebyśmy wszyscy zaczęli patrzeć na alkohol, jak na truciznę. Zgodnie z faktami.

Do tej pory zakup alkoholu był wyjątkowo łatwym zadaniem. Trzeba było tak naprawdę spełnić wyłącznie jedno kryterium, czyli skończyć 18 lat. I mieć jeszcze pieniądze na koncie, ale niezbyt wiele, bo procenty były (i jeszcze ciągle są) u nas wyjątkowo tanie. Zakup pół litra wódki nie wydając przy okazji 30 zł - nie jest wcale trudny. Reszta nie ma znaczenia. Obojętnie jaka pora roku, czy jaka pora dnia - alkohol do kupienia jest zawsze i wszędzie.
Ale wszystko na to wskazuje, że ten cudowny okres dla producentów napojów wyskokowych w końcu się kończy. Wcześniej Sejm przyjął przepisy wywracające do góry nogami dotychczasowe zasady, a teraz klepnął je też Senat. Jak zachowa się prezydent Karol Nawrocki? Przypomnijmy, że zawetował już projekt ustawy podnoszący akcyzę na alkohol, więc i w tym przypadku z tym jego podpisem może być bardzo różnie.
Alkohol: senatorowie dokręcają sejmową śrubę
W jakim obecnie kształcie jest ustawa o wychowaniu w trzeźwości? Senacka Komisja Zdrowia poparła zaproponowany przez Sejm ogólnopolski zakaz sprzedaży alkoholu w godz. od 22 do 6, z wyłączeniem gastronomii. Dodatkowo gminy będą miały prawo ten ban na handel procentami wydłużyć w godz. 21–22 i 6–9. Senatorowie opowiedzieli się też za uszczelnieniem regulacji dotyczących promocji i reklamy alkoholu.
Zgodnie z ich propozycją zakazane też mają być wszystkie modele preferencyjnej sprzedaży. Chodzi o wszelkiego rodzaju rabaty, pakiety promocyjne (na przykład kup 12 piw, a 12 kolejnych dostaniesz gratis) bony, a także programy lojalnościowe. Do tego mają też zmiany w sprzedaży procentów online, czyli przez internet.
Po takich e-zakupach dostawa alkoholu bezpośrednio do domu kupującego nie będzie możliwa. Odbiór zamówionych procentów będzie możliwy tylko i wyłącznie w formie odbioru osobistego w sklepie stacjonarnym. Uzupełnieniem jest jeszcze wprowadzenie na terenie całego kraju całkowitego zakazu reklamy alkoholu.
Nie jest tajemnicą, że tak skonstruowane regulacje oznaczają cios w sieci handlowe, które ostatnio systematycznie stawiają na alkoholowe promocje, podbijając sobie w ten sposób sprzedaż. Gdzie mogą szukać otuchy? Jedynie w tym, że ci sami senatorowie opowiedzieli się za przesunięciem w czasie tych rewolucyjnych zmian. Pierwotnie miały wejść w życie już 1 stycznia 2027 r., ale Senat chce, żeby to się stało pół roku później: od 1 czerwca przyszłego roku.
Zacznijmy traktować truciznę tak jak należy
Obecne posiedzenie Senatu zaplanowane jest do 6 listopada, ale raczej już nie ma szans na to, żeby cokolwiek się zmieniło w przepisach prawa wycelowanych w alkohol. Co zrobi z tym prezydent? Przyznam, że nie specjalnie mnie to interesuje. Ważne dla mnie bowiem jest coś całkiem innego.
Ja po prostu nie mogę uwierzyć, że w Polsce - gdzie jeszcze niedawno nieodłącznym elementem każdego wydarzenia i imprezy było pół litra wódki na stole - w ogóle takie regulacje ktoś spisał i przegłosował. Wydawało mi się, że u nas tego alkoholu nigdy nikt nie weźmie na krótką smycz.
Bo można za dużo stracić. Co najmniej 50 mld zł - tyle wydajemy przecież w Polsce rocznie na wódkę, wino i piwo, wiec jest się o co bić. Tymczasem ni stąd, ni zowąd zaczęła się dyskusja o nocnej sprzedaży alkoholu i jej wpływom na poziom bezpieczeństwa. I kiedy myślałem, że skończy się to wszystko na lokalnej, nocnej prohibicji w kilku miejscach na mapie Polski, to antyalkoholowa narracja przelała się na cały kraj.
Więcej o alkoholu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Cieszy mnie to. Głównie z jednego powodu. Bo dzięki temu zaczęliśmy rozmawiać o alkoholu na poważnie, a stwierdzenia, że lampka wina jest dobra na krążenie w końcu wsadziliśmy między bajki. Alkohol to trucizna, jedna z największych wśród wszystkich substancji psychoaktywnych. Kto w to nie wierzy, niech znajdzie badania naukowe na ten temat. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad było ich tak dużo, że nie powinno być żadnego problemu z ich znalezieniem.
To trucizna, która demoluje zdrowie psychiczne i fizyczne. Szacuje się, że w naszym kraju nawet co trzecie przęstepstwo ma związek z nadużywaniem alkoholu. Procenty uzależniają psychicznie i fizycznie, niszczą życie rodzinne i społeczne, często też komplikują nasze życie zawodowe. Takie są fakty, czy nam się to podoba, czy nie. Dlatego trzymam kciuki, żebyśmy tę truciznę wsadzili jeszcze bardziej za kratki, gdzie jest jej miejsce. I pierwszy raz zaczynam wierzyć, że to się może udać. Może nie za rok, czy dwa, ale w dłuższej perspektywie czemu nie?
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.