W Rzeszowie nie wierzą, że piwo to alkohol. Kiepski argument wiecznie żywy

Ferdek Kiepski zamieszkał w Rzeszowie. I jak swoją żonę, tak tamtejszych radnych przekonał, że piwo to nie alkohol. Nocnego zakazu sprzedaży w stolicy Podkarpacia nie będzie.

alkohol-piwo-radni-z-rzeszowa-kloca-sie-o-procenty

Polski rynek alkoholowy systematycznie się zwija. Z danych NielsenIQ wynika, że w I kwartale 2026 r. skurczył się o 2,8 proc. rok do roku wartościowo i o 4 proc. ilościowo. Ale nie tylko liczby o tym świadczą. Przez nasz kraj przelewa się wśród mniejszych i większych miast od lat legislacyjna fala, która wycelowana jest w nocną sprzedaż procentów.

Już w blisko 200 gminach ustanowiono taki zakaz. Obowiązuje m.in. w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, czy w Katowicach. Wszędzie tam ograniczenie sprzedaży alkoholu, najczęściej tłumaczony kwestiami bezpieczeństwa, chociaż wzbudzało wzmożone dyskusje w social mediach - przyjmowano bez problemu. I tutaj, na tle całego kraju, postanowił wyróżnić się Rzeszów. Tamtejsi radni odrzucili projekt takiej uchwały, a wszystko przez… piwo. 

Dzisiaj, jak słucham głosów w kuluarach, widzę, że popełniłem błąd. Trzeba było zakazać tego piwa całkiem – mówi radny Andrzej Dec, cytowany przez serwis toRzeszow.pl.

Przecież piwo to nie alkohol

O co chodzi? W pierwotnej wersji tego projektu uchwały radny Dec chciał otworzyć furtkę dla piwa do 4,5 proc. alkoholu. Ale prawnicy mu wytłumaczyli, że to nie przejdzie. Dlatego postanowił wyłączyć browary z tego zakazu. I zrobił się z tego ambaras. Tłumaczenia Barbary Łukasik, specjalistki psychoterapii uzależnień i psycholożki klinicznej, nic nie dały.

Alkohol jest środkiem psychoaktywnym, o którym o dziwo nie mówimy, że jest narkotykiem. Gdybyśmy dyskutowali o dostępności do kokainy kupowanej w Żabce, pewnie wszyscy głosowalibyście za tym, żeby takiego dostępu nie było - przekonywała.

Więcej o alkoholu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Takie postawienie sprawy rzeszowskich radnych jednak nie przekonało. Przecież w pierwszej kolejności trzeba było ustalić, czy piwo to alkohol, czy nie. Przyznam się, że nie rozumiem tego i dziwię się takim rozterkom. Jak dobrze pamiętam Ferdek Kiepski tłumaczył to swojej żonie Halinie chyba co drugi odcinek tego kultowego serialu. 

Piwo, piwo, piwo zmienia świat - śpiewał główny lokator ul. Ćwiartki 3/4 i przekonywał, że jak masz „bracie humor zły - strzel browara albo trzy”.

Możemy udawać na całego, ale procenty to trucizna

Do chóru przeciwników zakazu sprzedaży nocą alkoholu (ale nie piwa) w Rzeszowie dołączyli też rzecz jasna przedsiębiorcy handlujący procentami. Ich zdaniem takie przepisy prawa nie mają żadnego sensu. Przez takie regulacje ludzie będą kupować jeszcze więcej alkoholu przed godz. 22 na zapas. A w ten też sposób wódka i wino będą częściej pite na ciepło, co - jak przekonywali w Rzeszowie - tylko wzmaga działanie procentów.

Przyznam szczerze, że w obronie alkoholu słyszałem już niejedną bzdurę. Ale argumenty podjęte w Rzeszowie mnie zszokowały. Zacznijmy od tego, że Ferdek Kiepski jednak nie ma racji. Na serio. Piwo to alkohol, bezsprzecznie. Pół litra złocistego napoju o zawartości 5 proc. zawiera ok. 25 ml czystego alkoholu. To odpowiada dwóm kieliszkom o pojemności 40 ml wódki o mocy 40 proc. Czyli 6–7 takich browarów to jakby wlać w siebie pół litra mocnej wódki. I jeszcze jedno: pijąc wyłącznie piwo, też się uzależnisz od alkoholu. Poważnie.

Skoro mamy jasność co do tego, to ustalmy raz na zawsze coś jeszcze. Alkohol to - patrząc na uzależnienie fizyczne, uzależnienie psychiczne, destrukcję życia rodzinnego, społecznego i zawodowego - najgroźniejsza substancja psychoaktywna wśród wszystkich innych. Powstało już na ten temat dziesiątki, jak nie setki naukowych opracowań. Nawet będąc pod wpływem procentów można je dosyć łatwo wyszukać w internecie. Polecam. 

W Polsce zaś traktujemy alkohol jako coś oczywistego. Mam taki a nie inny PESEL, że dobrze pamiętam, że nie było żadnego przyjęcia rodzinnego, czy to chrztu, urodzin, stypy, czy na przykład też wspólnego oglądania meczu na kolorowym Rubinie - bez paru flaszek na stole. Taka już tradycja. I cieszy mnie bardzo, że ona powoli znika. Z radością patrzę na młodzież, która już nie upija się w trupa przy każdej okazji, co było cechą charakterystyczną mojego i nie tylko pokolenia. 

Alkohol (piwo też) to okrutna trucizna, zabijająca wszystko dookoła. Uzależnienie od tej substancji jest bardzo poważną chorobą, wiem, bo sam na nią cierpię od 15 lat. Dlatego radnym z Rzeszowa zalecam w pierwszej kolejności powagę. Chcecie na serio skończyć ze sprzedaż nocną procentów? To nie bawcie się w piaskownicę, tylko napiszcie poważny projekt uchwały i go później przegłosujcie. To nie jest trudne, zapytajcie sami sąsiadów z wielu okolicznych miast. Tylko trzeba przede wszystkim chcieć.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.