REKLAMA

Czy zimą zabraknie w Polsce węgla? Zapytałem w składach opału i już wiem, jak jest

Do tej pory jedno było pewne. Nadchodzący sezon grzewczy będzie wyjątkowo drogi. Tak sugeruje cena pelletu, cena gazu i cena węgla też. Ale teraz wychodzi też na to, że za chwilę mogą zacząć się kłopoty z dostępnością czarnego złota.

dekarbonizacja-OZE-zamiast-wegla

Szerokim echem odbija się cały czas wypowiedź byłego już prezesa Orlen Termika Andrzeja Gajewskiego o tym, że w przypadku mroźnej zimy w Polsce po prostu może zabraknąć węgla. Te słowa kosztowały go posadę, a tak nerwowa reakcja jego przełożonych kazała mi się zastanowić, czy coś rzeczywiście nie jest na rzeczy. Ministerstwa Energii postanowiłem z tego powodu nie zaczepiać, bo też ten rząd już nie raz pokazał, że w malowaniu trawy na zielono naprawdę trudno mu dorównać. Zaklinanie rzeczywistości w programie Czyste Powietrze jest tego idealnym przykładem. 

Zamiast tego podzwoniłem po okolicznych składach opału, przedstawiając się jako zatroskany tego typu plotkami klient. W kilku różnych miejscach otrzymałem tak naprawdę tę samą odpowiedź. Wnioski? Rzeczywiście obecna sytuacja na rynku węgla nie napawa optymizmem. I chyba najlepiej by było, gdybyśmy wszyscy zaczęli z tego powodu mocniej zaciskać kciuki za jak najłagodniejszą zimę. Bo jak nadejdą mrozy, to może być źle. Węgla faktycznie może wtedy zacząć nam brakować. 

Co z węglem na zimę? Składy opału już wiedzą

Z doświadczenia wiem, że przynajmniej niektórzy z dziennikarzami najzwyczajniej w świecie nie chcą rozmawiać. Szanuję, nie zmuszam. Dlatego w rozmowie ze składami opału gram rolę wystraszonego klienta, który boi się, że już za parę miesięcy nie będzie miał czego wsadzić do swojego węglowego pieca. Najpierw dzwonię do Składu Opału Vendor, oddział Ruda Śląska. 

Lepiej zamawiać węgiel póki jeszcze jest. Bo potem może być z tym już bardzo różnie - słyszę w odpowiedzi na moje pytanie dotyczące dostępności czarnego złota.

Może to przypadek, myślę sobie, albo wyjątek od normy. Pewnie u nich sprzedawców aż tak pesymizmem nie zawieje, tak przypuszczam. Przynajmniej do czasu drugiego połączenia. Tym razem dzwonię do Bytomia, do Składu Opału Nowakowski Sylwester. To samo pytanie i niestety bardzo podobna odpowiedź. 

Już zaczyna się problem z dostępnością węgla, stąd podwyżki cen na jednej tonie o 200 zł. Tyle na początek, bo na tym pewnie się nie skończy. Lepiej się spieszyć z zakupami na sezon grzewczy - radzi obsługa tego bytomskiego składu.

Obdzwaniam jeszcze parę składów opału. W Siemianowicach Śląskich, Chorzowie, Piekarach Śląskich, Katowicach i Wojkowicach. I za każdym razem słyszę praktycznie to samo: jest źle, a będzie jeszcze gorzej. I wszyscy radzą: jak kupować węgiel na zimę, to najlepiej teraz. Bo potem nie dość, że będzie drożej, to z dostępnością może być bardzo różnie. 

Podwyżki cen węgla nie wzięły się znikąd

Ale czy takiej sytuacji nie można było przewidzieć? Konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz zdemolowały rynek ropy i gazu ziemnego, przez co więcej oczu niż zwykle skierowało się w stronę węgla i ten też zaczął drożeć. Spójrzmy na stawki w portach ARA, które są europejskim benchmarkiem dla czarnego złota. Obecnie tona węgla wyceniana tam jest na ok. 138 dol., w porównaniu z ok. 94 dol. rok temu o tej porze. To wzrost o prawie 47 proc. w 12 miesięcy. 

Ale na naszym rodzimym podwórku jest bardzo podobnie. Przecież tegoroczny wrzesień jest pod tym względem historyczny. Jeszcze nigdy wcześniej spółki węglowe sprzedające czarne złoto klientom indywidualnym w ciągu jednego miesiąca aż trzy razy nie podnosiły swoich stawek. Najpierw na podwyżkę ceny węgla od 1 września zdecydował się Południowy Koncern Węglowy (PKW), potem - jak nakazuje tegoroczna tradycja - tak samo zrobił sklep PGG. Ale od 15 września w PKW znowu obowiązuje owy cennik. I tak, dobrze się domyślacie: jest znowu drożej. 

Więcej o węglu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

A podstawowe prawa ekonomii niezmiennie podpowiadają, że jak coś drożeje, to najpewniej jest tego czegoś coraz mniej na rynku. I dokładnie teraz taką sytuację mamy z węglem. Ceny podnoszą spółki, składy opału, coraz drożej jest też wśród ogłoszeń aukcyjnych. Na przykład na Allegro ktoś wystawił węgiel orzech, w 25-kg workach po 84,99 zł. Chcąc więc w ten sposób uzbierać całą tonę, trzeba wydać prawie 3400 zł. 

Odchodzenie od węgla wyhamowało

Warto też w tym temacie słuchać fachowców. Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej, w rozmowie w studiu netTG.pl podczas Future Mining Expo w Katowicach zwrócił uwagę, że tempo odchodzenia od węgla będzie się zmieniało, a a tym roku mamy do czynienia z wyraźnym spowolnieniem tego procesu. 

Teraz, jako Polska Grupa Górnicza, zaobserwowaliśmy zwiększone zapotrzebowanie na węgiel, w porównaniu z tym, co planowaliśmy jeszcze w grudniu, czy w styczniu. Dziś wiemy, że tego węgla sprzedamy ok. 3 mln ton więcej niż zakładaliśmy na początku tego roku - przyznaje Łukasz Deja.

Może sprzedaż jest lepsza, ale warto jednak zwrócić uwagę na cały czas kiepską produkcję węgla. W tym roku wszak jeszcze nie udało się ani razu wykazać miesięcznego wydobycia powyżej 4 mln t. Ostatni taki wynik pochodzi z listopada 2025 r., kiedy produkcja węgla była na poziomie 4,13 mln t. 

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.