Banki lamentują, że ciężko im w Polsce. Zobaczcie ich zyski, a zdębiejecie
Tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku działające w Polsce banki zarobiły na czysto prawie 14,5 mld zł, a to o 11,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Takie dane na temat polskiego sektora bankowego opublikował Narodowy Bank Polski, opierając się na danych banków i oddziałów instytucji kredytowych. Reprezentujący interesy banków Związek Banków Polskich regularnie wskazuje na trudną sytuację tego sektora z powodu prokonsumenckich działań państwa czy wyroków sądów, to zyski banków utrzymują się na bardzo wysokim poziomie.
Skarbówka dopiero teraz napędzi Polakom stracha. Nawet prokuratura nie ma takich uprawnień
Od 1 lipca wchodzą w życie przepisy nadające Krajowej Administracji Skarbowej nowe, szersze uprawnienia. Teraz każdy szef urzędu skarbowego w Polsce będzie mógł przejrzeć stan konta dowolnej osoby w kraju.
Banki śmiały się, że Polacy przepłacają, biorąc stałą stopę. Teraz chcą ukarać ich za przezorność
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu kredytobiorca, który prosił o pokazanie wyliczeń kredytu ze stałą stopą procentową, budził wśród bankowców politowanie. No bo jak to? Tak świadomie i celowo chce pan przepłacać kilkaset złotych miesięcznie? Mimo to część Polaków zdecydowała się na taki wariant. A teraz, po nagłej podwyżce stóp, znów jest obiektem ataku ze strony banków.
Banki przerażone wyrokami sądów ws. frankowiczów. Podjęły ważną decyzję, to akt skrajnej desperacji
Bankowcy widzą, że srogo przegrywają w sądach z frankowiczami, w dodatku Sąd Najwyższy im nie pomoże, więc idą do Komisji Europejskiej się poskarżyć. Na co? Na polskie sądy, które ich zdaniem źle orzekają (źle, czyli na niekorzyść banków).
Kredyt hipoteczny bez wkładu własnego. Rząd robi bankowcom prezent, a oni się go boją. Zgłupieli?
Na początku warto sobie przypomnieć, dlaczego w ogóle wprowadzono w Polsce wymóg posiadania wkładu własnego, żeby móc zaciągnąć kredyt na mieszkanie. Otóż podczas poprzedniego boomu na rynku nieruchomości kredytobiorcy zadłużali się na 100, a nawet 110 i 120 proc. wartości nieruchomości. To oznaczało, że można było nie mieć grosza przy duszy i kupić mieszkanie, a nawet je wyremontować na koszt banku. Rosła bańka.