Szkoda takiej ładnej plaży – ktoś zauważył. I polska atomówka wpadła w poślizg
Już kiedy Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. ujrzała światło dzienne, to nie brakowało ekspertów, którzy wskazywali, że 2026 r. jak początek budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej można wsadzić między bajki. Teraz to już pewne. Okazuje się, że być może zmieni się lokalizacja. Na ostatniej prostej do wyścigu o polski atom mogą dołączyć jeszcze Francuzi.
Spór o Turów jeszcze potrwa. Kopalnia dostała od sądu czas
31 sierpnia 2023 r. miał być decydującym dniem dla polskiej transformacji energetycznej, bo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie miał orzec w sprawie skargi ekologów na decyzję środowiskową, na podstawie której kopalnia Turów może fedrować do 2044 r. Na razie żadnego rozstrzygnięcia nie ma. Jeszcze będziemy musieli na nie poczekać.
Turów może wydobywać węgiel. Postanowienie sądu zostało uchylone
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, które wstrzymało wykonanie decyzji środowiskowej w sprawie koncesji na wydobycie węgla dla kopalni w Turowie po 2026 r. Na decyzję WSA blokującą dalszą działalność tej kopalni odkrywkowej zażalenie złożył nie tylko Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, ale nawet Prokuratura Krajowa. NSA uznał ich argumenty za kontynuacją działalności Turowa za zasadne.
Ciąg dalszy bitwy o Turów. PGE staje w obronie kopalni
Wojna o kopalnię Turów przebiegała dosyć spokojnie, nawet gdy Czesi i Niemcy podnieśli międzynarodowy raban przez szkody klimatyczne, za jakimi ma stać ich zdaniem polska odkrywka. Przez ten cały czas na rodzimym podwórku przekonywaliśmy, że racja leży po naszej stronie, nawet kiedy sąd przyznał rację naszym południowym sąsiadom i Warszawie nakazał wypłatę odszkodowania. Teraz jest ciut inaczej, bo w Turów uderzyło orzeczenie polskiego sądu. I podniósł się niespotykany lament. O naszej niezależności i bezpieczeństwie energetycznym.
Zamkną Turów? To nie wina ani Czechów, ani Niemców, to polski sąd wbił kopalni nóż w plecy
Tym razem to wcale nie Czesi, którym kopalnia Turów ma wypłukiwać wodę gruntową, ani też Niemcy z Zittau, którzy przekonują, że przez polską odkrywkę ich miasto coraz bardziej się osadza. Teraz bolesny cios kopalni Turów zadał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uznał, że zachodzi w tym przypadku niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody środowisku. Ekolodzy nie kryją zadowolenia. Rząd jest wściekły, a minister klimatu i środowiska straszy utratą tysiąca miejsc pracy.