REKLAMA

Szefowie pokochali pracę hybrydową. Podwładni już szukają nowych posad

Pracodawcy znaleźli ulubiony tryb pracy po pandemii. Problem w tym, że kandydaci wcale nie traktują modelu hybrydowego jak najlepszego rozwiązania. Najnowsze dane No Fluff Jobs pokazują, że szukający zatrudnienia najczęściej odpowiadają na oferty, które pozwalają pracować zdalnie.

Szefowie pokochali pracę hybrydową. Podwładni już szukają nowych posad
REKLAMA

Różnica jest ogromna. Ogłoszenia z możliwością pracy z domu są odwiedzane dwa razy częściej niż oferty hybrydowe i trzy razy częściej niż stacjonarne. Jeszcze mocniej widać to w aplikacjach. Na oferty pracy zdalnej kandydaci wysyłają trzy razy więcej CV niż na hybrydowe i aż 4,5 razy więcej niż na stacjonarne.

To nie wygląda już jak chwilowa preferencja po pandemii. To raczej trwała zmiana oczekiwań wobec pracy biurowej. Biuro przestało być domyślnym miejscem wykonywania obowiązków dla wszystkich, a dla wielu kandydatów stało się warunkiem, który trzeba im dopiero uzasadnić.

REKLAMA

Hybryda rośnie, zdalna stoi w miejscu

Z analizy ofert publikowanych na No Fluff Jobs wynika, że od 2024 r. udział ogłoszeń z pracą hybrydową wzrósł z 20,5 proc. do 35 proc. W tym samym czasie odsetek ofert stacjonarnych spadł z 46 proc. do 33,5 proc. To pokazuje, w którą stronę przesunęli się pracodawcy. Nie wrócili masowo do modelu sprzed pandemii, ale też nie otworzyli szeroko drzwi do pełnej zdalności. Wybrali wariant pośredni: część tygodnia w domu, część w biurze.

Pełna praca zdalna nie rośnie już tak dynamicznie. Według No Fluff Jobs jej dostępność utrzymuje się od 2024 r. na względnie stabilnym poziomie. Dwa lata temu takie oferty stanowiły 33,5 proc. ogłoszeń, obecnie 31,5 proc.

REKLAMA

To właśnie w tym miejscu pojawia się największe napięcie na rynku. Pracodawcy coraz częściej wpisują do ogłoszeń hybrydę, ale kandydaci najchętniej klikają i aplikują tam, gdzie mogą pracować z domu.

REKLAMA

W danych No Fluff Jobs widać, że spór o model pracy nie dotyczy już technologii.

Pandemia mocno zmieniła postrzeganie rzeczywistości przez szukających pracy. Otwartość pracodawców na tryb zdalny w tamtym okresie pozwoliła wielu osobom przetestować go na własnej skórze i odczuć zauważalne korzyści np. poprawę work-life balance, mniejszy stres i oszczędności w dojazdach do biura. Nic dziwnego, że tak wiele osób szuka możliwości pracy z domu i jest w stanie poświęcić więcej czasu na znalezienie pracy zdalnej niż takiej, która wymusza obecność w biurze – komentuje Paulina Król, Chief People & Operations Officer w No Fluff Jobs.

REKLAMA

Wrocław od zdalnej, Kraków od hybrydy, Łódź od biura

Różnice widać także między miastami. Największy udział ofert z możliwością pracy zdalnej No Fluff Jobs odnotował we Wrocławiu. Takie ogłoszenia stanowią tam 33,5 proc. ofert zatrudnienia publikowanych w serwisie.

REKLAMA

Kraków wyróżnia się hybrydą. Ten model pojawia się w 57,5 proc. ofert z tego miasta. Łódź idzie w przeciwnym kierunku. Tam największą przewagę ma praca stacjonarna, która odpowiada za 67 proc. ogłoszeń.

To ważne, bo pokazuje, że „rynek pracy” nie jest jednym organizmem. W praktyce kandydat z Wrocławia, Krakowa i Łodzi może widzieć zupełnie inny zestaw oczekiwań pracodawców. W jednym mieście łatwiej znaleźć firmę gotową na pracę spoza biura, w innym norma nadal jest bardziej tradycyjna.

Dla pracodawców to sygnał ostrzegawczy. Jeżeli firma działa w mieście, w którym konkurencja oferuje większą elastyczność, wymóg codziennej obecności w biurze może automatycznie zmniejszać pulę zainteresowanych kandydatów.

REKLAMA

Czytaj więcej o rynku pracy

REKLAMA

IT nie jest już samotną wyspą

Przez lata praca zdalna kojarzyła się przede wszystkim z IT. Ten sektor nadal jest w czołówce, ale nie jest już samotnym liderem. Według No Fluff Jobs praca spoza biura pojawia się dziś najczęściej w IT oraz Marketing. W obu przypadkach odpowiada za 39 proc. ofert.

REKLAMA

Hybryda najczęściej występuje w HR, gdzie pojawia się w 42 proc. ogłoszeń, oraz w IT, gdzie obejmuje 40 proc. ofert. Najbardziej stacjonarne pozostają natomiast sprzedaż i logistyka. W sprzedaży obecności w biurze lub w terenie wymaga 85 proc. ofert, a w logistyce 82 proc.

To nie zawsze wynika z konserwatywnego podejścia firm. Czasem decyduje sama natura pracy, dostęp do dokumentów, narzędzi, klientów albo procesów wewnętrznych. Ale z perspektywy kandydata efekt jest prosty: w jednych branżach elastyczność jest standardem, w innych nadal pozostaje wyjątkiem.

REKLAMA

Paulina Król zwraca uwagę, że model pracy stał się jednym z narzędzi rywalizacji o kandydatów.

REKLAMA

Niektórzy mogą się kłócić, dlaczego w sektorze White Collar jedna branża ma łatwiejszy dostęp do pracy zdalnej, czy hybrydowej, a w innej większość osób chodzi do biura. Jednak wynika to często ze struktur i kultury poszczególnych organizacji, dostępnych narzędzi (np. telefonu służbowego w sprzedaży czy łatwego dostępu do dokumentów w księgowości), a także może stanowić formę benefitu (jak przez lata w IT czy marketingu), którym firmy mogą grać, by przyciągnąć najlepsze talenty do siebie – wskazuje Paulina Król.

Biuro przestało być oczywistością

Dane No Fluff Jobs nie oznaczają, że praca stacjonarna znika. Nie znika i w wielu branżach jeszcze długo nie zniknie. Pokazują jednak, że sam wymóg obecności w biurze stał się dla wielu kandydatów kosztem, który porównują z innymi ofertami.

REKLAMA

Pracodawca może oczywiście uznać, że zespół powinien widywać się codziennie. Musi jednak liczyć się z tym, że taka decyzja zawęża grupę kandydatów. Zwłaszcza gdy konkurencja oferuje większą swobodę.

Najciekawsze jest więc nie to, że hybryda rośnie. Najciekawsze jest to, że kandydaci nadal najmocniej premiują pełną zdalność. Firmy wybrały kompromis, ale rynek pracy pokazuje, że kompromis nie zawsze jest tym, czego najbardziej chcą pracownicy.

REKLAMA
Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. Pisze o gospodarce, makroekonomii i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, jako dziennikarz pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim przygotowywał między innymi kilka edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA