REKLAMA

System kaucyjny ma już rok. Tych dwóch rzeczy nie potrafię wybaczyć ministerstwu

Podoba mi się nasz system kaucyjny. Zawsze będę popierał działania ograniczające plastik z naszego otoczenia. Ale drażni mnie bierność Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które walkę o gotówkę z sieciami handlowymi już przegrało. Boję się, że tak samo będzie z alkoholowymi „małpkami”.

system-kaucyjny-czyli-co-mnie-drazni-po-roku-dzialania
REKLAMA

Moje osobiste podsumowanie pierwszych urodzin systemu kaucyjnego w Polsce zacznę od tego, że generalnie jestem za działaniami proekologicznymi. Idea, w której ograniczamy ilość plastiku z naszego otoczenia i stawiamy przy tej okazji bardziej na recykling, jest mi tym samym bardzo bliska. W żaden sposób nie czuję się w tej sytuacji, jak śmieciarz - co wytykają niektórzy publicyści. 

Żadna korona z głowy mi też nie spada, jak raz w tygodniu, przy okazji zakupów, biorę specjalną torbę na puste butelki PET i puszki aluminiowe po napojach. Ale nie jest też tak, że dla naszego systemu kaucyjnego wykonałbym pomnik z brązu, bo dostrzegam wady. W przeciwieństwie do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które w swoich działaniach tradycyjnie widzi same zalety. 

REKLAMA

Pierwszy cel systemu kaucyjnego – ekologiczny: butelki przestały zaśmiecać środowisko, naszą okolicę. Najlepszym dowodem są wyniki akcji Czysta Odra. W tym roku zebrano bardzo mało butelek plastikowych. Drugi element – ekonomiczny: pieniądz wraca do systemu, żeby tworzyć gospodarkę obiegu zamkniętego - stwierdziła w Kanale Zero Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska.

System kaucyjny ma już rok, a ja dalej szukam gotówki

Mój podstawowy zarzut dotyczy gotówki. MKiŚ jeszcze przed inauguracją systemu kaucyjnego 1 października 2025 r. wielokrotnie mnie przekonywało, że zwrot kaucji ma mieć za każdym razem formę gotówki. Ale wychodzi na to, że chyba tego nie usłyszały sieci handlowe, które od początku postanowiły traktować kaucję, jako narzędzie marketingowe, zachęcające do ponownych zakupów.

REKLAMA

W efekcie po oddaniu butelek do recyklomatu ten „wypluwa” nam papierowy bon kaucyjny. Możemy wrócić się z nim do kasy sklepu i wymienić go na gotówkę albo schować do kieszeni i wykorzystać przy okazji następnych zakupów. Wielu z nas odkłada to w czasie, o tym bonie najzwyczajniej w świecie zapomina i w ten sposób traci pieniądze. 

REKLAMA

Nie dość, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie potrafiło przywołać do porządku największych sieci handlowych, to teraz jeszcze ułatwia im zadanie. Padła zapowiedź ujednolicenia terminu ważności takiego bonu kaucyjnego - do 90 dni. Na deklarację o tym, żeby sieci handlowe zainwestowały w automaty wypłacające należność od razu na kartę płatnicze - cały czas czekam i coś mi się wydaje, że się nie doczekam.

Owszem ktoś w Polsce chce postawić takie recyklomaty z wypłatą gotówki w największych miastach. Ale ja nie chcę czekać na swoją szansę, tylko chcę mieć taką możliwość od razu. Dlaczego sieci handlowe nie mogą po prostu działać zgodnie z przepisami? A spolegliwość MKiŚ czym jest spowodowana? Nie rozumiem tego. 

REKLAMA

Przeciąganie liny z lobby alkoholowym

Mój drugi zarzut do naszego systemu kaucyjnego dotyczy szkła jednorazowego, czyli alkoholowych „małpek” - małych buteleczek, do 200 ml objętości, z wysokoprocentowym alkoholem. Jedną z zalet naszego systemu, jak słyszę od MKiŚ, jest mniej zaśmiecone środowisko. I tutaj pełna zgoda, ale z jedną uwagą. Mam nadzieję, że nie chodzi wyłącznie o śmieci plastikowe, ale też te szklane.

REKLAMA

Tych „małpek” każdego dnia w Polsce sprzedaje się nawet 1,5 mln sztuk. Widzę je, gdy wychodzę na spacer z psem. Porozrzucane buteleczki są prawie na każdym kroku. Wchłonięcie ich przez system kaucyjny wszystko by zmieniło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Więcej o systemie kaucyjnym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web

REKLAMA

Tylko, że zaczęło się w tej sprawie przepychanie. Lobby alkoholowe uznało, że włącznie do kaucji jednorazowego szkła podniosłoby cenę małych butelek z wódką, a to by spowodowało, że Polacy przestaną pić. A jest się o co bić: rocznie na zakup alkoholu wydajemy w Polsce więcej niż 50 mld zł. Więc każdy kawałek tego „tortu” jest na wagę złota. 

Paulina Hennig-Kloska opowiada się za rozszerzeniem naszego systemu kaucyjnego o kolejne frakcje opakowań. Resort klimatu i środowiska obiecał, że decyzję podejmie po wakacjach. Od ich zakończenia mija właśnie miesiąc i dalej nie wiemy, czy „małpki” po wódce trafią do systemu kaucyjnego, czy jednak nie. Boję się, że będzie z tym tak samo, jak z gotówką w systemie kaucyjnym. Padnie przy tej okazji dużo słów i deklaracji, ale MKiŚ koniec końców żadnych działań nie podejmie. A szkoda, bo bierność to ostatnia rzecz, która systemowi kaucyjnemu w Polsce może pomóc. 

REKLAMA
Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA