REKLAMA

Taki tankowiec to skarb. Pływa sobie, a właściciel liczy zyski

Jesteśmy świadkami bezprecedensowego kryzysu na rynku ropy naftowej. Rosną marże handlowców, rekordowo drożeje transport, a do tego wszystkiego cały czas utrzymują się kłopoty z dostawami, które nakazały szukać polskiemu Orlenowi alternatywnych kierunków.

ropa-naftowa-transport-surowca-najdrozszy-w-historii

Sytuacja na rynku ropy naftowej niebezpiecznie się zagęszcza. Cena ropy Brent obecnie jest na poziomie ponad 108 dol., a baryłka ropy WTI wycenia jest teraz na ok. 104-105 dol. To najwyższe stawki od ponad czterech lat, czyli od początku 2022 r. Niestety, bardzo możliwe, że kolejne rekordy jeszcze przed nami. Wszystko przez niedobór statków, ale też przez strach armatorów przed kierowaniem swoich jednostek w stronę Cieśniny Ormuz. Dlatego ich wynajęcie nie było jeszcze nigdy aż tak drogie.

Koszt wynajęcia tankowca naftowego na referencyjnej trasie branży (Bliski Wschód do Dalekiego Wschodu) przekroczył po raz pierwszy 1 milion dolarów dziennie – rok temu wynosił mniej niż 100 tys. dolarów dziennie - informuje Javier Blas, dziennikarz ekonomiczny i publicysta Bloomberg.

Ropa naftowa: droższe statki, dłuższe trasy, wyższe marże

Ale blokada Cieśniny Ormuz to tylko jedna strona tego medalu. Trzeba też pamiętać o zakłóceniach w saudyjskich dostawach, które spowodowane są aktywnością jemeńskich rebeliantów Huti. To dodatkowo komplikuje sytuacje w regionie. Dane firmy Kpler wskazują, że jeszcze w minioną niedzielę przez Cieśninę Ormuz przepłynęło 10 statków (przed konfliktem było ich nawet 130–140 każdego dnia), a już w poniedziałek 14 września tylko cztery. 

Ale drogo jest też na innych trasach. Obecnie transport ropy naftowej do Chin z Zatoki Omańskiej kosztuje ok. 644 tys. dolarów dziennie. Rzecz jasna wydłużona trasa oznacza mniejszą dostępność tankowców naftowych, co też stwarza presję cenową. Do tego dochodzi wzrost marż rafineryjnych, spowodowany tym, że konflikty w Iranie i na Ukrainie sprawiają, iż światowa produkcja paliw nie nadąża za popytem.

Skłania to rafinerie do ciągłego zakupu i transportu każdej dostępnej partii ropy, ponieważ jej przerób na gotowe paliwa, takie jak olej napędowy czy benzyna, pozostaje dla nich opłacalny - donosi Bloomberg.

Arabia Saudyjska anuluje dostawy do Europy

Teraz sytuację na rynku ropy naftowej dodatkowo komplikuje zakłócenia w dostawach saudyjskiej ropy, o co postarali się jemeńscy Huti. Z kolei irackie bojówki, jak twierdzi Rijad, stały za atakiem dronów, które uszkodziły rurociąg eksportowy prowadzący do Morza Czerwonego East-West Pipeline. 

Arabia Saudyjska poinformowała europejskich klientów o anulowaniu części dostaw ropy planowanych na wrzesień oraz o wstrzymaniu załadunku surowca w porcie Yanbu nad Morzem Czerwonym - donosi Reuters.

Źródła rynkowe twierdzą, że w takiej sytuacji Arabia Saudyjska skieruje w stronę Cieśniny Ormuz więcej „ciemnych” transportów (dark shipments), co praktykują nie od dziś na przykład Zjednoczone Emiraty Arabskie. To pozwala producentom ropy naftowej z regionu Zatoki Perskiej na eksport na poziomie 7–9 mln baryłek każdego dnia, czyli 30–40 proc. wartości sprzed konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Orlen szuka alternatywy

Warto w tym miejscu przypomnieć, że od 2022 r. głównym kontrahentem ropy naftowej dla polskiego koncernu Orlen jest saudyjski gigant Aramco. Ta spółka teraz odpowiada nawet za ok. 40 proc. dostaw. Dlatego obecna sytuacja wymaga od Orlenu poszukiwań alternatyw z Morza Północnego i innych kierunków. Na przykład dostawy z Algierii mogą być realizowane już w październiku.

Dostosowywanie i optymalizacja wolumenów zakupu to standardowy, stały element działalności Grupy Orlen, wynikający zarówno z bieżących potrzeb produkcyjnych, jak i zmieniających się warunków rynkowych - taką odpowiedź z biura prasowego Orlenu uzyskał Reuters.

Więcej o ropie naftowej przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Już w miniony piątek i poniedziałek Orlen miał zainwestować w kilka ładunków ropy naftowej, w ramach przetargów spot. Pojawiają się również informacje o tym, że spółka z główną siedzibą w Płocku ogłosiła przetargi na ropę z dalszych kierunków, w tym amerykańską WTI Midland oraz kazachską CPC Blend.

Amerykańskie zapasy na dnie

Ale to jeszcze nie wszystkie kłopoty na rynku ropy naftowej. Coraz bardziej niepokoją również doniesienia ze Stanów Zjednoczonych. Okazuje się, że zapasy ropy w amerykańskich strategicznych rezerwach spadły do ​​najniższego poziomu od 1982 r. Dane Departamentu Energii USA nie pozostawiają żadnych złudzeń: w ubiegłym tygodniu ta rezerwa spadła do poziomu 285 mln baryłek, co jest najgorszym wynikiem od 44 lat.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.